La Charite-sur-Loire

Początki miasteczka nad Loarą i jego nazwa wiążą się z powstałymi tu pod koniec VII wieku kościołem Najświętszej Marii Panny oraz klasztorem reguły św. Bazylego. Ponieważ miejscowi mnisi parali się dobroczynnością, m.in. pomagając podróżnym przeprawić się przez rzekę, miejscowość, która później rozwinęła się przy klasztorze otrzymała wdzięczne miano Charite. W VIII w. osadę dwukrotnie dotknęły najazdy z południa. W połowie XI wieku miejscowy klasztor stał się pierwszym kluniackim przeoratem, a benedyktyni wznieśli w Charite w 2 połowie tegoż stulecia dwa kościoły. Z pierwszego z nich – św. Wawrzyńca pozostały jedynie nikłe resztki, odkryte w roku 1975.

Kolegiata Notre-Dame. Drugi z kościołów – bazylika św. Krzyża i Notre Dame, konsekrowany w roku 1107 przez papieża Paschalisa II, jest typową budowlą romańską. Wzorowany był na największym europejskim założeniu ówczesnej epoki – nieistniejącej już, dzięki wielkiej rewolucji francuskiej, bazylice w Cluny (dlatego m.in. zahaczyliśmy o Charite, nie udało nam się natomiast dotrzeć do Paray le Monial). Przy czym, jak się zaznacza, kościół w La-Charite-sur-Loire był oparty na drugiej bazylice kluniackiej, choć posiadał sklepienia – novum z końca XI stulecia. Był wprawdzie mniejszy od trzeciego kościoła kluniackiego, ale w kategorii wielkości benedyktyńskich założeń romańskich zajmował drugie po nim miejsce.

Do czasów obecnych zachowała się jedynie część kościoła, który sięgał kiedyś do wieży dzwonniczej i wolnostojącej dziś bramy, a mianowicie prezbiterium z absydą, niewielki transept i część nawy. Posiadają one cechy romańskie oraz gotyckie (absyda została przebudowana w 1 połowie XII wieku). W lipcu roku 1559 kościół w znacznej części spłonął, podobnie przyległe budynki klasztorne. Wypadek ów nastąpił tuż przed wybuchem rebelii hugenockich, której przedsmakiem był spisek z Amboise roku 1560. Podczas tych wojen Charite, dotychczas miasto benedyktynów, stanowiło bazę protestancką i jedno z miast przyznanych hugenotom traktatem z Saint-Germain (1570) jako „rękojmia” jego zachowania. Wobec powyższego kościoła po pożarze nie odbudowano, zaś mnisi na pewien czas musieli opuścić miasto. Było ono oblegane w roku 1577, a spokój wrócił tu dopiero po koronacji Henryka IV Burbona i edykcie nantejskim. Klasztor został odbudowany pod koniec XVII w. za przeoratu Jacquesa Nicholasa Colberta. Wcześniej dokonano jedynie prowizorycznych napraw, gdyż miejscowy przeor znalazł się w konflikcie z bratem kardynała Richelieu, zakończonym dopiero po śmierci potężnego kardynała. W XVIII w. nastąpiła dalsza rozbudowa kompleksu. Mnisi zostali z niego wyrzuceni ostatecznie w roku 1791, podczas rewolucji. Ta zamierzyła zespół klasztorny zamienić w fabrykę dział i uzbrojenia. Już po restauracji planowano podupadły kościół i dawny klasztor… wyburzyć pod budowę drogi (układ uliczek w La Charite jest ciasny i dość pogmatwany), wskutek protestów ocalały jednak w obecnym kształcie. Dziś oglądając kościół, a właściwie jego pozostałości, musimy wziąć poprawkę pod powyższe burzliwe dzieje: jeden z tympanonów dawnej zachodniej fasady przedstawiający Przemienienie na górze Tabor znajdziemy w południowej części transeptu, inny, przedstawiający sceny z życia Najświętszej Marii Panny: Zwiastowanie, Nawiedzenie, Pokłon pasterzy i Wniebowzięcie pozostał w dawno zamurowanych drzwiach oderwanej od korpusu dzwonnicy.

Ruiny umocnień miejskich. W La Charite znajdziemy również pozostałości obwarowań miejskich. Mury obronne wzniesiono w XI-XII wieku z inicjatywy króla Filipa Augusta. Zostały one częściowo zburzone podczas wojny stuletniej, kiedy to w roku 1365 szturmowały je wojska króla Francji Karola V w sojuszu z Burgundczykami przeciwko sprzymierzonym wówczas z Anglikami Nawarczykom. Odbudowane, w roku 1429 odparły próbę zdobycia miasta przez wojska Joanny d’Arc. Z ciekawszych epizodów nowszych dziejów miasta można wymienić przejęcie 19 czerwca 1940 przez wkraczających do Charite Niemców pozostawionych tu przez wycofujących się przeciwników tajnych dokumentów sztabu francuskiego. Natomiast, w roku 1986 5-tysięczne dziś miasteczko dotknęło tornado, zrywając dachy domów.

Reszta miasteczka. Warto również przejść się na oddaloną od kościoła o około 200 metrów, szeroką tu Loarę. W roku 1520 miejscowy przeor Jean de la Magdaleine zorganizował budowę okazałego, kamiennego mostu na rzece, który po przebudowie w XVIII stuleciu stoi do dziś. Zaparkować w miasteczku można za darmo np. przy linii dawnego XIV-wiecznego bastionu, który obronił się przed Joanną d’Arc, ok. 200 metrów od kościoła (rue du Clos).

LINKI

KOŚCIÓŁ NOTRE DAME W MAPPINGGOTHIC.ORG

ZDJĘCIA KOŚCIOŁA

GALERIA

Reklamy

Auxerre

Do Auxerre wjechaliśmy w przerwie między burzą a ulewą. Prawie 40-tysięczne miasto rozłożyło się na wzniesieniu nad rzeką Yonne. Już w okresie galijsko-rzymskim, przy głównej drodze Via Agrippa, istniała tu osada zwana Autissiodorum. W III wieku po Chrystusie Auxerre stało się siedzibą biskupstwa i prowincji, a w VI stuleciu posiadało osiem kościołów, w tym katedrę. W roku 451 osadę spustoszyli Hunowie Attyli. W IX wieku miasto dotknęły, podobnie jak inne ziemie Franków, najazdy normańskie – obronę przeciw napastnikom organizował ówczesny biskup miasta. Auxerre ucierpiało zarówno podczas wojny stuletniej – w roku 1358 splądrowali je Anglicy, w ślad za którymi trzy lata później przyszła dżuma, jak i rebelii hugenockich – w roku 1567 zostało zdobyte przez protestantów, którzy zniszczyli szereg kościołów, w tym katedrę. Ich „dzieło” podjęła potem wielka rewolucja. Miasto oszczędziły natomiast wielkie wojny XX stulecia.

Dawne opactwo św. Germanusa. Zaparkowaliśmy przy obwodowej ulicy starego miasta (równoległa do rue St. Germain), ok. 200 metrów od dawnego opactwa Saint-Germain. Opactwo nosiło imię patrona miasta i biskupa – zmarłego około roku 448 św. Germanusa. Pochodził on z dobrze usytuowanej rodziny, studiował w Rzymie prawo i wykonywał zawód mówcy sądowego. Tam też poślubił Eustachię z możnego rodu i został przez cesarza wysłany do Galii, aby zarządzać prowincją z siedzibą w Auxerre. Miejscowym biskupem był wtedy św. Amator, z którym Germanus najpierw wszedł w konflikt, a potem, w roku 418 został jego następcą. Z jego inicjatywy wzniesiono na wzgórzu, nad rzeką Yonne klasztor św. Kosmy i Damiana. Razem ze św. Lupusem z Troyes w roku 429 Germanus udał się do Brytanii, tuż po wycofaniu się stamtąd wojsk rzymskich. Zwalczał tam swoją żarliwością i retoryką, rozpowszechniającą się wśród wyspiarskiego duchowieństwa herezję pelagiańską. Według przekazów Germanus poprowadził nawet Brytów do zwycięstwa nad najeźdźcami z północy – Piktami i Sasami (nikłe echa powyższych wydarzeń, przerobione na potrzeby kultury masowej, można odnaleźć w fabularnym filmie „Król Artur”). Oddziały Germanusa zebrały się w dolinie, a gdy wzniosły trzykrotny okrzyk: „Alleluja!”, echo było tak wielkie, że przeciwnik uznał, iż ma przed sobą liczniejszą armię i się wycofał. Wedle tradycji uczniem św. Germanusa miał być św. Patryk – apostoł Irlandii. Zmarł w Rawennie, gdzie przeniosły się władze zachodnio-rzymskie. Święty biskup udał się tam z prośbą o powstrzymanie samowoli Aecjusza, który przy pomocy Alanów pacyfikował Armorykę.

Założone przez Germanusa w Auxerre opactwo, stało się miejscem pochówku biskupa, a potem – także jego następców. Na początku VI wieku z inicjatywy małżonki Chlodwiga – Klotyldy wzniesiono nad grobem Germanusa bazylikę. W VIII wieku osiedli tu na stałe benedyktyni. Przy opactwie powstała znana szkoła zakonna, do której uczęszczał po studiach prawniczych w Bolonii Tomasz Becket. Opactwo zostało zniszczone podczas wielkiej rewolucji – było potem używane jako spichlerz oraz szpital. W roku 1811 rozebrano dwie trzecie głównej nawy kościoła. Dawna, romańska bazylika (przebudowana w XIII w. w duchu gotyckim) sięgała do wolnostojącej dziś wieży św. Jana – 51-metrowej dzwonnicy, wzniesionej w połowie XII wieku. Dlatego obecnie budynek wydaje się tak nieproporcjonalnie krótki, brakuje też fasady zachodniej z prawdziwego zdarzenia. Zachował natomiast dawną wysokość – od posadzki nawy do sklepienia 23,5 metry. Minione opactwo stanowi muzeum „sztuki i historii”. W „kadłubku” XIII-wiecznej bazyliki, w której zachowała się m.in. IX-wieczna, karolińska krypta z malowidłami, odbywają się ponoć czasami nabożeństwa. W kościele można także zobaczyć grób św. Germanusa (niestety, podczas naszej wizyty był zamknięty).

Katedra św. Szczepana. Od dawnego opactwa malowniczymi wąskimi uliczkami dochodzimy do katedry. Katedra św. Szczepana (Saint-Etienne) w Auxerre łączy cechy gotyckie i późnogotyckie. Gotycką przebudowę prezbiterium rozpoczęto w roku 1215 za biskupa Guillaume’a, zakończono w roku 1234. Potem prace zwolniły, a przebudowa nawy i transeptu rozpoczęta w latach 20-tych XIV wieku ciągnęła się wskutek zawieruchy wojny stuletniej aż do końca XV wieku. W lutym 1429 roku dotarła tu idąca z Lotaryngii, z powierzoną przez Boga  misją do Chinon Joanna d’Arc. Przedostała się po kryjomu do miasta by wysłuchać niedzielnej Mszy świętej. Zachodnia fasada katedry, której dopracowanie rozpoczęto dopiero w roku 1547, pozostała do dziś nieukończona, choć wzniesiona wieża północna odpowiada wysokością tym z paryskiej Notre Dame. Nie znaczy to, że odnowiona w XIX wieku przez Eugene Viollet-le-Duca, katedra nie robi wrażenia. Prezbiterium zaskakuje lekkością i naświetleniem, nawa, prawie 100-metrowej długości solidnością i rozległymi oknami witrażowymi, jak również elegancją triforiów. Sklepienie znajduje się na wysokości ok. 29 metrów, szerokość nawy głównej wynosi prawie 11 metrów. W krypcie znajdziemy fresk przedstawiający Chrystusa na koniu – świadectwo minionej epoki rycerskiej, w skarbcu (po prawej stronie prezbiterium) znajdują się relikwie świętych, w tym św. Bernarda z Clairvaux. Uwagę wewnątrz kościoła zwracają również charakterystyczne organy. Katedra była niszczona podczas buntów hugenockich (1567). Prace restauracyjne przeprowadził w okresie następnym biskup Jacques Amyot. Podczas rewolucji katedra została przejęta przez władze i zamieniona w tzw. Świątynię Rozumu. Przy okazji zdemolowano wnętrze, budując amfiteatr do rewolucyjnych obchodów. Całe szczęście nie starczyło środków i zaangażowania na wymianę gotyckich witraży. Od roku 1821 Auxerre nie było już siedzibą diecezji. W roku 1870 katedra odniosła szereg, na szczęście niewielkich uszkodzeń, od pruskiego ostrzału. We wnękach fasady zachodniej widać ikonoklazm hugenotów. Portal środkowy zawiera scenę Sądu Ostatecznego, łuki zdobią postacie apostołów. Prawe drzwi poświęcone są św. Janowi Chrzcicielowi oraz dzieciństwu Jezusa, lewe Najświętszej Marii Pannie i jej rodzicom – św. Joachimowi i św. Annie. Portal północny dedykowany jest natomiast lokalnym patronom: pierwszemu biskupowi Auxerre – św. Peregrinowi, który przybył tu z Rzymu w połowie III w., św. Amatorowi oraz, last but not least, św. Germanusowi. Rozeta pd. części transeptu to ozdobny gotyk Rayonnant, północnej – Flamboyant.

W katedrze przydarzyła nam się dość dziwna sytuacja – do środka drzwiami północnego transeptu wszedł z nami młody człowiek ze sporym plecakiem, ot, wydawało się – pielgrzym do Santiago de Compostela. Usiadł w głównej nawie, czekając aż zwiedzający opuszczą katedrę, potem nagle zniknął. Po chwili z obejścia prezbiterium, zza głównego ołtarza dał się słyszeć nieludzki krzyk, który trwał, przerywany krótkimi momentami ciszy. Obsługa katedry zareagowała spokojnie, jak gdyby takie wydarzenia były tu na porządku dziennym (we Francji niestety dochodzi do systematycznych profanacji kościołów). Organista zszedł i porozmawiał chwilę z panią z punktu informacyjnego by wezwała policję, po czym wrócił na swoje miejsce i kontynuował grę na organach. Wspomniana kobieta poprosiła, żebyśmy nie wchodzili do prezbiterium, zapytała czy chcemy by nas zamknąć w skarbu, na co nie wyraziliśmy ochoty, po kilku minutach przyjechała policja i zatrzymała młodzieńca, który nawet nie stawiał oporu.

Nabrzeże Yonne. Od katedry krętymi uliczkami zeszliśmy nad rzekę Yonne, którą kiedyś ze wzgórz Burgundii spławiano drzewo i wino z pobliskich winnic rejonu Chablis. Dziś znajdziemy tu statki spacerowe cumujące wzdłuż bulwarów. Ładnie stąd widać dawne opactwo Saint-Germain oraz fasadę wschodnią katedry. Powrót do samochodu odbywał się zaułkami poniżej opactwa  w trybie przyspieszonym z powodu tego, że mieliśmy jeszcze dojechać za Vezelay, a na niebie znowu nabrzmiewały ołowiane chmury. Dlatego darowaliśmy sobie zwiedzanie reszty miasta, w tym wieży zegarowej i kościoła św. Euzebiusza.

LINKI

KATEDRA W AUXERRE W MAPPINGGOTHIC.ORG

DAWNE OPACTWO SAINT-GERMAIN W MAPPINGGOTHIC.ORG

PANORAMA WNĘTRZA DAWNEGO OPACTWA

PANORAMA NAWY KATEDRY

KOŚCIÓŁ ŚW. EUZEBIUSZA W MAPPINGGOTHIC.ORG

GALERIA

Saint-Savin-sur-Gartempe

Kościół jak… malowany, chciałoby się powiedzieć. Kościół przy dawnym opactwie benedyktyńskim w Saint-Savin nad rzeką Gartempe jest uważany za najlepiej zachowany przykład połączenia w sztuce romańskiej Franków architektury, rzeźby i malarstwa. Znajdziemy tu strzelistość wież i sklepień, rzeźbione zdobienia kapiteli kolumn, ale przede wszystkim przepiękne, powstałe na początku XII stulecia freski. Pokrywają one kruchtę, sklepienie kolebkowe nawy głównej, prezbiterium, a także krypty. Tematyka fresków obejmowała sceny Paruzji w przedsionku, sceny ze Starego Testamentu w nawie głównej – od Stworzenia przez Kaina i Abla, arkę Noego, wieżę Babel, sceny z historii Abrahama i Józefa, wreszcie Mojżesza otrzymującego tablice przykazań oraz nie zachowane sceny z Nowego Testamentu w prezbiterium (Chrystus Tronujący wraz z symbolami czwórki Ewangelistów) i transepcie. Całość dopełniają malowane kolumny, z których każda nosi inny wzór i barwę. Patron kościoła św. Savinus poniósł w V wieku śmierć męczeńską nad brzegami rzeki Gartempe, gdzie następnie powstała osada jego imienia. W IX wieku przy jego grobie wzniesiono opactwo, splądrowane w roku 878 przez Normanów.

Obecny kościół był budowany mniej więcej w latach 1060-1115, jest zatem rówieśnikiem trzeciej bazyliki kluniackiej. Jego architekturę znamionuje typowo romańskie zakończenie fasady wschodniej, gdzie nad prezbiterium i kaplicami bocznymi wyrasta wieża na przecięciu z transeptem. Wieża zachodnia, której iglica, nie da się ukryć jest gotycka i pochodzi z XIV wieku, strzela wysoko w niebo ponad niewielką miejscowość. Opactwo przetrwało zawirowania wojny stuletniej, ale znalazło się następnie w centrum konfliktu między królem Francji a księciem Akwitanii. W l. 1562 i 1568 zostało splądrowane przez hugenotów i podpalone. Dopiero w roku 1640 kościół został ponownie konsekrowany. Wrócili tam zakonnicy, ale zostali ponownie wypędzeni podczas rewolucji końca XVIII wieku. Pomimo tych burzliwych wypadków zachował znaczną część wspaniałych malowideł. Oprócz kościoła i dawnych budynków klasztornych w miejscowości warto zwrócić uwagę na średniowieczny kamienny most przez rzekę Gartempe – na pn. od przeprawy przy głównej drodze prowadzącej do centrum. Miejsca postojowe w Saint-Savin są bezpłatne.

LINKI

PANORAMY 360-STOPNI

GALERIA

Chenonceau

„Zamek jak kaczka na wodzie siedzi” – chciałoby się powiedzieć, za XVI-wiecznym polskim kronikarzem relacjonującym zupełnie inne okoliczności przyrody, o tej fantazji francuskiej arystokracji epoki renesansu, która kazała nadbudować pałac na moście przez rzekę Cher. Paradoksalnie, pomysł ten zapewnił rezydencji przetrwanie w mrocznych czasach rewolucji XVIII wieku, w których tępiący ślady monarchii republikańscy urzędnicy zdecydowali że zamek jest potrzebny jako most, bo innego nie ma w okolicy. Ale po kolei. Pierwszy zamek w Chenonceau istniał w już średniowieczu i należał do rodziny Marques. Został zburzony w 1 połowie XV wieku, na rozkaz Karola VII (tego od Joanny d’Arc) za kolaborację właścicieli z Anglikami. Syn owych „zaprzańców” przeszedł na stronę Walezjuszy, co pozwoliło mu odbudować rodową siedzibę. Z wzniesionej przez niego budowli pozostał donżon – wolnostojąca, jakby nie pasująca do reszty, wieża widoczna przed wejściem do głównego zamku. W roku 1513 posiadłość kupił poborca generalny Normandii Tomasz Bohier, stawiając na miejscu dawnego nadrzecznego młyna nową rezydencję. Przeszła ona na własność  Franciszka I pod pretekstem kolejnego antykrólewskiego spisku.

Ten był jednak zbyt zajęty pobliskimi Blois i Chambordem by brać się jeszcze za Chenonceau. Jego syn – Henryk II również nie bardzo wiedział z tym fantem począć, podarował go zatem swej kochance Dianie z Poitiers. Właściwie zaś dokonał pozornej sprzedaży by uniknąć zarzutów żony – królowej Katarzyny Medycejskiej. Diana założyła w Chenoncau ogród (na lewo od zamku – dziś niezbyt imponujący) i połączyła dwór z przeciwległym brzegiem Cher kamiennym mostem. Po śmierci Henryka II w roku 1559 królowa-wdowa Katarzyna wymogła na Dianie zamianę Chenonceau na pobliski Chaumont-sur-Loire. I to właśnie z inicjatywy Medyceuszki wzniesiono na moście dwie kondygnacje galerii (pierwsza z nich służyła jako sala balowa) oraz rozbudowano pozostałą część. Plany dalszego powiększenia rezydencji były dość ambitne, ale ostatecznie je porzucono, gdyż Francja weszła w okres burz hugenockich. Po śmierci Katarzyny w roku 1589 zamek odziedziczyła jej synowa – Ludwika Lotaryńska, a gdy zmarła pozostał opuszczony przez ponad sto lat. Podczas rewolucji, jak wspomniano zamek ocalał, podobno głównie dzięki perswazjom miejscowego księdza, ocalała też „zamaskowana” pałacowa kaplica.

W XIX w. przeprowadzono gruntowną przebudowę całości, usuwając części dodane przez Katarzynę Medycejską, oprócz części nawodnej. Podczas II wojny światowej zamek był dwukrotnie bombardowany – w czerwcu 1940 roku przez Niemców i również w czerwcu, ale 1944 roku przez aliantów. Obecnie jest jednym z mniejszych, ale bardziej urokliwych zamków rejonu doliny Loary, łączącym elementy gotyckie i renesansowe, a także manierystyczne (część nawodna). Można tu liczyć na przewodnik w języku polskim i ciekawe wnętrza z dekoracjami kwiatowymi z ogrodu, położonego przy budynkach folwarcznych na północ), galerię dzieł sztuki (tzw. medycejską). Spacer po nadrzecznym bulwarze widoki na łodzie spacerowe przepływające pod arkadami rezydencji-mostu. Mniej imponuje widoczna na ścianach zewnętrznych wilgoć oraz niezbyt atrakcyjne ogrody Diany i Katarzyny. W minigalerii figur woskowych można zobaczyć postacie Henryka II, Diany z Poitiers czy Katarzyny Medycejskiej. Wstęp do zamku kosztuje 12 EUR, choć w centrach IT można kupić tańsze bilety. Parking przy wejściu na teren zamku jest bezpłatny.

GALERIA

Avallon

Stary Avallon przysiadł przy szlakach tranzytowych, na wysokiej, stromej skarpie nad rzeką Cousin, wzmocnionej szeregiem murów. Na szczyt owego wzgórza prowadzą zakosami stare drogi – na jedną z nich trafiliśmy całkiem przypadkiem, parkując samochód na placyku u pd. wsch. podnóży kolegiaty. Obronne miejsce było zasiedlone już za czasów rzymskich – w kościele św. Marcina znajdziemy antyczne kolumny z jakiejś zapomnianej świątyni. Rzymska forteca jaka tu się znajdowała była przed chrystianizacją Cesarstwa miejscem śmierci za wiarę, dlatego też nazwano ją potem Montmartre. Nazwa Avallon (pierwotnie Aballo, od celtyckiego „jabłka”, przypuszczalnie terenu sadów) kojarzy się z podaniami arturiańskimi, które mają pewne zaczepienie historyczne – w 2 połowie V wieku brytyjski władca Riothamus w służbie rzymskiej prowadził w okolicy Avallonu właśnie walki z Gotami i został pokonany.

W VII wieku istniał tu zamek zwany Castrum Cabalonem. W roku 731 dotarł do miasta najazd muzułmańskich Saracenów, zaś w roku 843 – pogańskich Normanów. Po podziale monarchii karolińskiej i podbojach księcia Gisleberta w latach 30-tych X wieku Avallon wszedł w obręb księstwa Burgundii. Miasto już wówczas posiadało obwarowania. W roku 1005, podczas wojen między Burgundią a królem Francji Robertem Pobożnym, zostało przez wojska tego ostatniego zdobyte i zniszczone. Wkrótce jednak mury odbudowano. W pełnym średniowieczu miasto dzieliło się na część książęcą, zakonną (opactwo Saint-Martin) oraz związaną z kanonią diecezji Autun (kolegiatą). Podczas wojny stuletniej, w roku 1359 wojska króla Anglii Edwarda III splądrowały miasto. Fortyfikacje odbudowano na początku XV wieku, ale Avallon znalazł się ponownie w ogniu wojny tuż po koronacji Karola VII. W roku 1433 najemnicy na służbie króla Francji wzięli miasto z zaskoczenia. Po ponad miesięcznym krwawym oblężeniu zostało ono odzyskane przez księcia Filipa burgundzkiego. Kolejna odbudowa miasta i murów trwała 20 lat, zamknięto ją postawieniem istniejącej do dziś wieży zegarowej w najwyższym punkcie miasta. Z tego okresu pochodzą też baszty na pn. wsch. od kolegiaty. Po śmierci Karola Śmiałego Avallon przeszedł pod władanie królów Francji. Nie uniknął klęsk pod koniec XVI wieku, kiedy to miasto ponownie ucierpiało wskutek starć ligi katolickiej z hugenotami, zarazy oraz burz, które uszkodziło dzwonnicę kolegiaty. Rewolucja francuska obeszła się z Avallonem w sposób typowy – spalono kościół Saint-Julien (na jego miejscu znajduje się plac św. Juliana), a pozostałe, w tym kolegiatę sprofanowano, niszcząc m.in. część rzeźb.

Sama kolegiata św. Łazarza (do XIV wieku pod wezwaniem Notre-Dame) to XI/XII-wieczny styl romański reprezentowany m.in. przez efektowne portale wejściowe. Kolegiatę wzniesiono w formie typowej starochrześcijańskiej bazyliki bez transeptu. Powstała na miejscu prastarego kościoła z początków V wieku, którego mury zachowały się w krypcie pod prezbiterium, przy szlaku pielgrzymim do Santiago de Compostela. Została konsekrowana w roku 1106 przez papieża Paschalisa II (z tego okresu pochodzi absyda). Nawy kościoła powstały w połowie XII stulecia, zaś wspomniane portale fasady zachodniej kolegiata otrzymała w 2 połowie tego wieku pod zarządem benedyktynów z Cluny. Co ciekawe, fasadę tę poprowadzono nietypowo – nie jest bowiem prostopadła do osi nawy głównej. Dzwonnica kolegiaty, jak wspomniano uszkodzona przez pożary oraz wichurę, zawaliła się podczas kolejnej burzy w roku 1633 i została odbudowana w roku 1670 z dodaniem krzyża w miejsce dawnego portalu wejściowego. Kościół został poddany renowacji w XIX w. przez Viollet-le-Duca. Do wnętrza wchodzi się po stopniach w dół.

Na wyposażeniu znajdują się m.in. dawne stalle kanoników (w kaplicy bocznej na prawo od prezbiterium ozdobionej barokowymi, XVIII-wiecznymi dekoracjami), XIV-wieczna figura św. Michała Archanioła (w nawie bocznej południowej) oraz św. Annę z Najświętszą Marią Panną (XV w.). W pobliżu stoi XV-wieczna, 50-metrowej wysokości wieża zegarowa w towarzystwie XV-wiecznego budynku (na pn. od bramy) oraz XVII-wieczny dawny klasztor wypędzonych podczas rewolucji urszulanek, a także pozostałości XV-wiecznego kościoła parafialnego św. Piotra, zniszczonego podczas rewolucji. Imponujące są wspomniane mury miejskie, częściowo rozebrane w XVIII stuleciu, pionowo niemal opadające w dolinę rzeczną położoną ponad 100 metrów niżej. Jak się okazało do miasta weszliśmy przez bastion tzw. Małej Bramy z końca XVI w. (na południe od kolegiaty) W północnej części miasta znajduje się kościół św. Marcina z połowy XVII w.

LINKI

KOLEGIATA W MAPPINGGOTHIC.ORG

PANORAMA WNĘTRZA KOLEGIATY

GALERIA

Chateau du Rivau

Rezydencję, choć leży na uboczu, odwiedziliśmy kierowani wysokimi notami we wszelakich ankietach oraz eleganckim wyglądem z zewnątrz. Zamek, o którym wspomniano na kartach kontrkulturowej, XVI-wiecznej powieści Franciszka Rabelaisa „Gargantua i Pantagruel”, położony jest malowniczo pośród pól, w kępie drzew. Pierwszą forteczkę wzniesiono w tym miejscu w XIII wieku. W roku 1429 zatrzymała się w zamku Joanna d’Arc, w drodze z pobliskiego Chinon pod oblężony przez Anglików Orlean. Chateau Le Rivau należał do rycerskiego rodu Beauvau. Już wówczas zamek słynął z wybornych koni bojowych. W połowie XV stulecia został rozbudowany przez Pierre’a de Beavau, szambelana Karola VII. Na początku XVI wieku przy zamku kapitan i imiennik króla Franciszka I wzniósł nowe, okazałe stajnie, które dostarczały władcom Francji rumaków. W połowie XVI wieku dokonała się, jak to podają, w tonie cukierkowo-marketingowym, francuska i angielska „łajkipidia” renesansowa „humanizacja” zamku ;-)))) Dalszych przeróbek dokonano w XVII w., kiedy to ówczesny właściciel Jean uniknął burzycielskich planów Armanda Duplessisa, kardynała Richelieu, poślubiając jego córkę Francoise. Jego syn Jacques wpędził ród Beauvau w potężne długi i był zmuszony w roku 1697 zbyć rodową siedzibę.

Jako ciekawostkę można podać, że rodzina wstąpiła potem na służbę Stanisława Leszczyńskiego, który po nieudanym epizodzie na tronie polskim, zarządzał Lotaryngią. W 2 połowie XVIII w. właścicielem zamku był markiz Michel-Ange de Castellane. Przebywał w zamku do roku 1796. Rewolucja przyniosła dalszą „humanizację” zamku – w XIX wieku pełnił rolę spichlerza i częściowo został zniszczony (m.in. kaplica). Pod koniec XX wieku został poddany przez nowych, prywatnych właścicieli gruntownej renowacji i to rzeczywiście duży plus na tle innych obiektów doliny Loary – widać, że jest po remoncie (wstęp do zamku to wydatek 8 EUR/os., uczniowie i studenci podobnie, jak w większości innych zamków mają wejście darmowe). Przy zamku leżą okazałe ogrody, gdzie znajdziemy ponad 300 odmian róż. Towarzyszą im post-modernistyczne, współczesne rzeźby (w tym m.in. but wspomnianego na wstępie Gargantui, któremu poświęcono część ogrodów, oczywiście z dyniami i kabaczkami). Wnętrza zamku wypełniono wszelakimi przedmiotami, nawiązującymi, nieraz dość luźno, do jego przeszłości. Możemy tu znaleźć wypchane pawie, liczne poroża, przerobione w duchu totalnego dekadentyzmu (aby dać pełne wyobrażenie – do jednego z nich doczepiono balową suknię). Jest też kącik mordercy oraz sala Joanny d’Arc – w XIX-wiecznym ujęciu. Nad kominkiem w sali jadalnej znajduje się odnowiony fresk Uczta Baltazara artysty flamandzkiego, które, przedstawiając słynną biblijną scenę z tajemniczą ręką z pewnością nie wpływało dobrze na apetyt biesiadników. Mimo to wspomniana „wiki” rzecze o „ciepłym nastroju wnętrz”.

Całość robi wrażenie mocno zmanierowane (nie mylić z manierystycznym) – nawet pracownicy wjeżdżają do zamku wyglądającą na starą i nieużywaną bramą, sterowaną z pilota. Nic dziwnego, że po dojściu na parking (darmowy), zauważyliśmy siedzącego przy samochodzie, na drewnianej barierce pod drzewkiem (oczywiście padało) okazałego pawia, który okazał się dość towarzyski wobec nas, mniej wobec Francuzki, która przyszła z parasolką zaganiać go z powrotem na teren zamku przez spory mur. Gdy zmęczona owocnym wysiłkiem wsiadła do swojego auta, paw już był z powrotem na szczycie muru, a gdy odjechała – zwinnie zeskoczył i znalazł się z powrotem na zewnątrz, przy nas. Pewnie oglądał dekoracje w sali jadalnej i podejrzewał jak może skończyć.

GALERIA

Saint-Aignan

Święty Aignan, biskup Orleanu w burzliwym V wieku, jest patronem miasteczka malowniczo rozłożonego na stokach wzgórza nad rzeką Cher od jego zarania, poza krótkim „rewolucyjnym” epizodem, kiedy to w ramach walki z „zabobonem”, osadę przezwano Carismont. Na szczycie wspomnianego wzgórza stoi stanowiący prywatną własność potomków dawnych miejscowych książąt (którą można jednak z zewnątrz obejrzeć) zamek, zbudowany obok starszych umocnień (IX-X w.) tzw. wieży Hagarda – kasztelanii hrabstwa Blois. Obecna rezydencja ma formę renesansową (XVI w.) z elementami dodanymi podczas XIX-wiecznej przebudowy (m.in. ośmioboczna wieża). Stanowi własność prywatną i nie jest dostępna w środku do zwiedzania. Z tarasów chateau roztacza się natomiast ładny widok na dolinę rzeki Cher. Poniżej zamku znajduje się kolegiata św. Aignana z XII wieku, z interesującymi kapitelami kolumn i romańskimi oraz gotyckimi malowidłami, zawierająca kryptę z końca XI stulecia (dawny kościół św. Jana), ozdobioną ciekawymi freskami z Chrystusem tronującym. W miasteczku znajdziemy także przykłady cywilnej zabudowy- średniowiecznej oraz późniejszej (np. barokowy szpital). Zaparkować najlepiej na pl. Wilsona, tuż pod zamkiem (darmowy parking) – przy prowadzącej do miasta uliczce znajduje się informacja turystyczna, gdzie można otrzymać plan i opis w języku angielskim. W pobliżu St. Aignan leży największe chyba zoo we Francji – Zoo Parc de Beauval, chwalące się posiadaniem dużych pand, co widać także na wystawach w samym miasteczku (pluszowe pandy zwieszają się ze starych fasad). Podczas zwiedzania tarasów chateau dobiegł nas ze wznoszącej się z doliny Cher uliczki poniżej głośny warkot, połączony z wonią przepalanego paliwa. Jak się okazało Francuzi zorganizowali paradę… kilkudziesięciu traktorów przez centrum miasteczka. Zajechały one szumnie na plac Wilsona i były podziwiane tłumnie przez miejscowych.

LINKI

KOLEGIATA NA STRONIE O FRANCUSKICH KOŚCIOŁACH (ZDJĘCIA FRESKÓW)

PANORAMA WNĘTRZA KOLEGIATY

ANGLOJĘZYCZNY BLOG Z ST. AIGNAN

GALERIA