Plan podróży: Owernia – Le Puy en Velay

Numer jeden na liście francuskiej starego „katola” Michelina (R.I.P.) zajmuje Puy en Velay, określane przez XIX-wieczną badaczkę francuskiego gotyku jako najpiękniejsze miejsce na ziemi. Miejscowe biskupstwo istniało już w czasach antycznych. Pierwszym ewangelizatorem rzymskiej osady Anucium (wcześniej gallijskiej Vellavorum) był kapłan, który nawracał galijskich pogan – św. Jerzy. Budowę pierwszej katedry na górze Mons Anicius rozpoczęto wedle tradycji w 2 połowie IV wieku, za biskupa Evodiusa. Jej budowę dokończył Scutarius pod koniec tegoż stulecia. Na jej miejscu postawały kolejne, coraz okazalsze budynki. Podczas rozbudowy katedry, która otrzymała wezwanie Notre-Dame, rozebrano znajdujący się przy niej dolmen, a jego kawałki wmurowano w podłogę sali anielskiej kościoła. W VII wieku przy bramie katedry powstał szpital założony przez św. Benignusa. W roku 924 książę Akwitanii Wilhelm przekazał władanie miejscowością, która rozwinęła się przy katedrze biskupowi Notre-Dame du Puy. W tym samym X wieku miejscowy biskup stał się hrabią Velay.

Puy en Velay – katedra (źródło i licencja: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Cath%C3%A9drale_Le_Puy-en-Velay.JPEG)

W średniowieczu Le Puy stało się jednym z najbardziej uczęszczanych miejsc pielgrzymkowych w Europie. Dwukrotnie przybywał tu Karol Wielki – w latach 772 i 800. Odwiedzali Le Puy i późniejsi władcy – Karol Łysy w roku 877, Robert II w roku 1029, Ludwik VII w roku 1138 oraz Filip August w roku 1183. Ludwik IX Święty spotkał się tu w roku 1245 z Jakubem Aragońskim, zaś przejeżdżając w roku 1254 przez Le Puy podczas powrotu z krucjaty podarował katedrze cenny wizerunek Czarnej Madonny, zniszczony podczas rewolucji francuskiej, ale odtworzony w XIX wieku i nadal czcią otaczany. Le Puy znalazło się również na jednym ze szlaków do Santiago de Compostela. W roku 1282 w Le Puy pojawił się Filip Śmiały, trzy lata później Filip Piękny, w roku 1394 Karol VI, w roku 1420 delfin Karol VII, trzykrotnie był tu Ludwik XI – w roku 1476 pielgrzymował pieszo, zsiadając z konia trzy ligi od miasta. W roku 1495 był tu Karol VIII, Franciszek I – w roku 1533.

Puy en Velay – widok ogólny (źródło i licencja: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:FR-43-Le_Puy32.JPG)

15 sierpnia roku 1095 biskup Le Puy Ademar został mianowany przez papieża Urbana II legatem papieskim przy pierwszej krucjacie. Jego zadaniem miało być godzenie sporów między pozostałymi świeckimi uczestnikami. Zmarł w wyniku choroby w roku 1098, niedługo po zajęciu Antiochii przez krzyżowców. Ademarowi przypisuje się autorstwo znanej maryjnej antyfony, kończącej jeszcze 50 lat temu większość Mszy w Kościele katolickim – Salve Regina. W roku 1257 biskupem Le Puy został Guy Foulques, który w roku 1265 wybrany na papieża przyjął imię Klemensa IV. W roku 1267 kanonizował Jadwigę śląską, żonę Henryka Brodatego. Le Puy w 2 połowie XVI wieku z sukcesem broniło się przed hugenotami. Historia diecezji miała zakończyć się w roku 1801 wraz z konkordatem wymuszonym przez Napoleona na Piusie VII, została jednak ponownie erygowana w roku 1823 przez tego samego papieża.

Fasada katedry w Le Puy (źródło i licencja: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Le_Puy_en_Velay_03.jpg)

Od roku 1065 w Le Puy obchodzony jest cykliczny jubileusz maryjny – przypada on wtedy kiedy data Zwiastowania Najświętszej Marii Panny pokrywa się z datą Wielkiego Piątku. Najbliższa okazja przypada w roku 2016, kolejna – w roku 2157. W roku 932 jubileusz zgromadził około 300 tysięcy wiernych. Natomiast co roku uroczyście obchodzone jest święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny z procesją z figurą Czarnej Madonny ulicami miasta. Katedra Notre-Dame du Puy w obecnym kształcie to romańska budowla, wzniesiona w 1 połowie XII wieku na planie krzyża łacińskiego. Widać w jej architekturze wpływy bizantyjskie. Sześcioprzęsłowej nawie głównej towarzyszą dwie nawy boczne tej samej wysokości oraz transept, prezbiterium jest w formie absydy. Fasadę zachodnią zdobią różnobarwne kamienie – białe piaskowce i czarne skały wulkaniczne.

Katedra w Puy en Velay – krużganek (źródło i licencja: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Le_Puy-en-Velay_-_Clo%C3%AEtre_de_Notre-Dame_du_Puy_-_JPG1.jpg)

Zachodni portyk z końca XII wieku stanowi doskonały przykład sztuki romańskiej. Prowadzą z niego dwoje drzwi – mniejsze papieskie są zarezerwowane dla wizyt wikariusza Chrystusowego, drugie zdobią głowy wykonanych z brązu lwów. Południowe wyjście transeptu wieńczy również romański portyk. Tył kościoła zdobi romańska dzwonnica. Przęsła nawy wieńczą ośmioboczne kopuły – jedna z nich nad przecięciem z transeptem posiada latarnię. Wysokość nawy osiąga 17 metrów. W transepcie i prezbiterium spotykamy typowo romańskie sklepienia kolebkowe. W połowie XIX wieku katedra przeszła gruntowną przebudowę w wyniku, której zmieniono nieco kształt absydy oraz kopuły nad przecięciem transeptu i nawy. Wyposażenie podchodzi z XVII-XIX wieku. W prezbiterium znajdują się współczesne malowidła, XI-wieczne możemy znaleźć w pn. części transeptu – przedstawiają niewiasty przy Grobie Pańskim oraz św. Michała Archanioła.

Wnętrze katedry w Le Puy (źródło i licencja: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Le_Puy-en-Velay_Cath%C3%A9drale7.JPG)

Przy katedrze znajduje się XII-wieczny krużganek, który przylega do pozostałości XIII-wiecznych fortyfikacji oddzielających kwartał katedralny od reszty miasta. Użyta ornamentyka zbliżona jest do arabskiej. Prace restauracyjne przy krużganku przeprowadził w poł. XIX wieku Viollet-le-Duc. Przykościelna dzwonnica osiąga 56 metrów wysokości. W pobliżu katedry stoi XII-wieczne romańskie baptysterium pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela. W roku 2010 na szczycie schodów prowadzących do katedry została posadowiona prawie 2-metrowa drewniana figura św. Jakuba – znak że tu rozpoczynała się jedna z francuskich dróg do Santiago de Compostela.

Kościół św. Wawrzyńca w Puy en Velay (źródło i licencja: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Le_Puy-en-Velay_-_Eglise_Saint-Laurent_-1.jpg)

Stojąca na tzw. Kruczej skale powyżej katedry (757 m n.p.m.) żelazna figura Notre-Dame de France, strzegąca miasta, została wykonana z materiału pozyskanego z 213 rosyjskich armat zdobytych podczas oblężenia Sewastopola (1854-1855) na Krymie. 5 września roku 1855 biskup Puy Morhlon udał się do Paryża prosić cesarza Napoleona III o wsparcie budowy posągu. Biskup przekonał cesarza by jeśli Sewastopol, który znajdował się wówczas pod oblężeniem, skapituluje przekazał na cele przedsięwzięcia wszystkie zajęte działa obrony wybrzeża. Trzy dni później miasto się poddało. 30 marca 1856 roku został zawarty pokój, zaś cesarz przekazał biskupowi 150 ton żelaza z krymskich armat. Przedsięwzięcie mogło ruszyć i uroczyście poświęcono złożoną z częsci figurę we wrześniu 1860 roku.

Maryja – patronka Francji (źródło i licencja: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Le_Puy-en-Velay_Notre-Dame_de_France1.JPG)

Była to wówczas najwyższa figura na świecie (23 metry wysokości wraz z podstawą). Maryja z koroną z gwiazd na głowie, stojąc na kuli ziemskiej, depcze głowę węża, zaś Dziecię Jezus na jej prawym ramieniu błogosławi miastu i Francji. Wnętrze figury jest puste i zawiera żelazną klatkę schodową prowadzącą na znajdującej się na szczycie koronę. W roku 2013 została ona ponownie otwarta dla zwiedzających. Na poszczególnych poziomach okna dają wgląd na miasto i okolice Puy.

Kaplica św. Michała Archanioła (źródło i licencja: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Aiguilhe_-_Chapelle_St-Michel_-_JPG1.jpg)

Na drugiej bazaltowej skale, formalnie już w sąsiedniej wsi Aiguilhe wznosi się konsekrowana w roku 969 kaplica św. Michała Archanioła, rozbudowana w XI wieku. Kościół wzniesiony jest ze skały wulkanicznej i posiada portal z motywami mozarabskimi. Wokół Le Puy zachowały się także umocnienia z 1 połowy XIII wieku – jedną z ich części jest wieża Pannessac, a w samym mieście – stare zabudowania. W mieście znajdziemy również gotycki dominikański kościół św. Wawrzyńca – pierwotnie z roku 1221, rozbudowany w połowie XIV stulecia. Kilka kilometrów od Le Puy znajdują się ruiny zamku rodu Polignac – w średniowieczu jednej z najważniejszych twierdz w regionie. Ród wzrósł na znaczeniu podczas rządów Filipa Pięknego, który włączył Velay do królewskiej domeny i zapragnął ukrócić władzę biskupa.

Wejście do kaplicy św. Michała (źródło i licencja: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Le_Puy_-_St_Michel_d%27Aiguilhe_2.jpg)

Reklamy

Plan podróży: Owernia – Saint-Flour

Historyczna stolica górnej Owernii składa się z dwóch części – górna leży na wulkanicznym płaskowyżu Cantal, około 900 m n.p.m., miasto dolne – w dolinie rzeki Ander. W okolicy znajdują się ślady osadnictwa z epoki brązu, w tym także dolmeny. W czasach rzymskich znajdowała się tu kolonia Indiciacum przy szlaku handlowym. Obecna nazwa miasteczka wywodzi się od św. Florusa – biskupa z V w., który ewangelizował okolicę. Miasteczko rozwinęło się wraz z założeniem około roku 1020 miejscowego klasztoru benedyktyńskiego, należącego do kongregacji kluniackiej. Z inicjatywy Odylona wzniesiono wtedy romańską bazylikę. W roku 1317 rezydujący w Awinionie papież Jan XXII dokonał utworzenia diecezji Saint-Flour obejmującej górną Owernię. Powyższe spowodowało wzrost znaczenia miasta – w XIV wieku rozbudowano miejscowe umocnienia.

Saint-Flour (źródło i licencja: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Saint-Flour_depuis_les_berges_de_L%27Ander.jpg)

Podczas rewolucji francuskiej, poza wypędzeniem miejscowych benedyktynów, doszło do zmiany nazwy miasta poprzez usunięcie z niej świętego patrona. Powrócił do niej za czasów Restauracji. W mieście górnym zachowały się dawne umocnienia i bramy oraz stare zabudowania, w dolnym – gotycki most mnisi. Budowę gotyckiej katedry rozpoczęto pod koniec XIV stulecia po zawaleniu się północnej części romańskiej bazyliki. Została konsekrowana w roku 1466. Trójnawowa i czterowieżowa budowla o długości 65 metrów i wysokości 44 metrów wzniesiona została z ciemnego bazaltu. Fasada jest stosunkowo skromna. Okna witrażowe przedstawiają sceny biblijne oraz z życia św. Florusa. Podczas rewolucji katedra została splądrowana i następnie zamieniona w świątynię bogini Rozumu. Konsekrowano ją ponownie w roku 1802, w połowie XIX stulecia przeprowadzono prace restauracyjne. Rozebrano wtedy dwie boczne wieże.

Saint-Flour miasto górne (źródło i licencja: https://commons.wikimedia.org/wikiFile: Saint-flour%2C_la_ville_haute.jpg)

Co ciekawe, katedra w Saint-Flour jest najwyżej położoną katedrą w Europie – na wysokości 892 m n.p.m. We wnętrzu warto zwrócić uwagę na znajdującą się z lewej strony prezbiterium drewnianą, czarną figurę Chrystusa z drewna orzechowego, przypuszczalnie z XIII wieku. Wyposażenie kościoła wskutek zniszczeń rewolucji pochodzi głównie z XIX wieku. Polichromie w prezbiterium przedstawiające kapłana odprawiającego Mszę św. za dusze czyśćcowe (po lewej) i piekło (po prawej) przetrwały, bo były zamalowane. Odkryto je dopiero w roku 1851. Z tarasów przy katedrze roztacza się ładna panorama dolnego miasta oraz doliny rzeki Ander.

Widok na miasto górne (źródło i licencja: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Saint-flour-ville-haute.jpg)

Gotycką kolegiatę Notre-Dame z XIV wieku rewolucjoniści przeznaczyli w XIX wieku na targ zbożowy, została odnowiona dopiero na początku XXI wieku. Gotycki charakter ma również kościół św. Wincentego z XV w. (dawny dominikański), który w latach rewolucji był używany jako miejsce spotkań jakobinów, a potem jako świątynia masońska. Wewnątrz znajdują się odrestaurowane XV-wieczne freski przedstawiające św. Annę.

Kościół Notre-Dame (źródło i licencja: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Saint-Flour_-_%C3%89glise_Notre-Dame-01.JPG)

Plan podróży: Owernia – Clermont-Ferrand

Gdy w połowie III wieku po Chrystusie św. Astremoniusz chrystianizował rzymskie Augustonementum, nie przypuszczał, że 850 lat później stanie się ono areną wydarzenia, które miało zmienić losy Europy. Pierwsze stulecia średniowiecza nie były dla miasta łaskawe: w roku 761 zostało splądrowane przez wojska Pepina Krótkiego, w roku 854 i 916 – dwukrotnie przez Normanów. W roku 848 miasto otrzymało nazwę Clairmont – od pobliskiego zamku Clarus Mons czyli Jasna Góra. Wraz z odbudową miasta w latach 40-tych X stulecia rozpoczęto budowę nowej katedry. W roku 1095 stała się ona miejscem zwołanego przez papieża Urbana II synodu, który przesądził o zatrzymaniu na około 200 lat ekspansji muzułmańskiej w Europie i na Bliskim Wschodzie, jak również o sukcesach rekonkwisty na Półwyspie Iberyjskim.

Widok na Clermont-Ferrand (źródło i licencja: https://commons.wikimedia.org/wiki/File: Cathedrale_clermont_montjuzet_2015.jpg)

Wg przekazów Urban II powiedział m.in.: „ponieważ, o synowie Boży, obiecaliście energiczniej niż zwykle podtrzymywać w waszym środowisku należny pokój, a jeszcze sumienniej przestrzegać praw Kościoła, powinniście dążyć do tego, aby siłę waszej gorliwości obrócić na jaką bądź inną bożą i waszą sprawę. Wszak jest koniecznością, abyście niezwłocznie podążyli z pomocą waszym braciom zamieszkującym na Wschodzie i potrzebującym waszej, niejednokrotnie obiecywanej im pomocy. Na nich zwalili się bowiem, jak o tym większości z was już doniesiono, Turcy i Arabowie, którzy dotarli aż do Morza Śródziemnego, do tego miejsca, które zwie się „ręką św. Jerzego”, u granic Romanii. Zajmując coraz dalsze ziemie tychże chrześcijan, oni uzyskali nad nimi przewagę niejednokrotnie rozbijając ich w walce, wielu zabili lub wzięli do niewoli, kościoły porozbijali, a imperium spustoszyli. I jeśli wy spokojnie pobłażać będziecie jeszcze przez pewien czas wszystkim tym gwałtom, oni zwyciężą jeszcze więcej ludzi oddanych Bogu. Dlatego zwracam się z pokorną prośbą, nie ja, lecz Pan, abyście wy, głosiciele Chrystusowi, częściej nakłaniali wszystkich, do jakiego by kto nie należał stanu, zarówno pieszych, jak i konnych, tak biednych, jak i bogatych, aby oni w porę pomogli wschodnim chrześcijanom i wypędzili z granic chrześcijańskiego świata ludzi tego niecnego rodzaju. Mówię to obecnym, polecam przekazać to nieobecnym. Wszak to nakazuje Chrystus.”

Jeden z romańskich kapiteli w Notre-Dame-du-Port (źródło i licencja: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:NDPort-4675-0023.jpg)

Gromka odpowiedź: Deus lo vult! rozpoczęła pierwszą wyprawę krzyżową, która na przekór wszystkim przeciwnościom drogą lądową pokonała Azję Mniejszą i zdobyła Jerozolimę. Na samo biskupie Clermont niechętnym wzrokiem patrzyli miejscowi feudalni panowie – w latach 20-tych XII wieku hrabia Owernii Guillaume wzniósł w pobliżu miasta zamek Montferrand, który miał pilnować jego interesów. Hrabiowie był lennikami księcia Akwitanii i króla Angli i Plantageneta, podczas gdy biskupów wspierali królowie Francji. Sytuacja ta i słabość rządów Jana bez Ziemi skłoniła Filipa Augusta do interwencji w Owernii. Zamek Montferrand i powstała u jego stóp osada zostały administracyjnie przyłączone do Clermont w roku 1630.

Kościół Notre-Dame-du-Port (źródło i licencja: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:F08.N.-D._du_Port.0050.jpg)

Głównym zabytkiem miasta jest zbudowana z czarnego, wulkanicznego kamienia katedra. Jej krypta, konsekrowana w roku 946 stanowi jeden z najwcześniejszych zachowanych przykładów założenia z ambitem i przylegającymi doń promieniście kaplicami. W roku 1248 rozpoczęto wznoszenie obecnej gotyckiej katedry Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Jak wiele gotyckich budowli wznoszono ją etapami. Do roku 1295 zakończono budowę chóru, transeptu i rozpoczęto budowę nawy. W istniejącej części Ludwik IX przeprowadził zaślubiny swojego syna Filipa z Izabelą Aragońską. Do połowy XIV stulecia ukończono wieże i rozety transeptu oraz trzy przęsła nawy, łącząc je z pozostałością dotychczasowej romańskiej budowli, wzniesionej w X wieku z inicjatywy biskupa Stefana – wieżami i fasadą zachodnią. Dalsze prace wstrzymała wojna stuletnia.

Fasada katedry w Clermont (źródło i licencja: https://fr.wikipedia.org/wiki/Cath%C3%A9drale_Notre-Dame-de-l’Assomption_de_Clermont#/media/File:Facade_cathedrale_clermont-ferrand.jpg)

Na początku XVI wieku katedra otrzymała nowy, wyższy dach, kryty ołowiem. Podczas rewolucji francuskiej, rewolucyjne władze planowały katedrę w całości rozebrać, dały się jednak przekonać że będzie dobrym miejscem obywatelskich zgromadzeń. Zniszczono wszakże trzy wieże transeptu (ocalała zegarowa) oraz wyposażenie w postaci ołtarzy, rzeźb i drewnianych stalli. W roku 1866 rozpoczęto przebudowę fasady zachodniej pod kierownictwem Viollet-le-Duca. Trwała ona do roku 1884 z dodaniem jednego przęsła nawy. Całkowita długość katedry wynosi 99 metrów, wysokość nawy – prawie 29 metrów, wysokość hełmów wież zachodnich – 108 metrów.

Nawa katedry w Clermont-Ferrand (źródło: https://fr.wikipedia.org/wiki/Cath%C3%A9drale_Notre-Dame-de-l’Assomption_de_Clermont#/media/File:LeDuc_cathedrale_14.jpg)

Obok katedry w mieście znajduje się romańska bazylika Notre-Dame-du-Port. Rozpoczęcie jej budowy pamięta czasy synodu z roku 1095. Pochodząca z przełomu XI i XII stulecia budowla, ze sklepieniami kolebkowymi, przypomina nieco kościół św. Foi w Conques. Uwagę zwracają zwłaszcza południowy portal oraz rzeźbione romańskie kapitele. Gotycką kaplicę franciszkańską z 2 połowy XIII wieku włączono później do budynku prefektury. W XIV-XVI wieku powstał jednonawowy kościół Notre-Dame w Montferrand.

Detale kamieniarskie kościoła Notre-Dame-du-Port (źródło i licencja: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Notre_dame_port_arrierer_2.JPG)

Śmierć katedr – M. Proust (II)

ciąg dalszy:

Bez wątpienia jedynie ci, którzy badali sztukę sakralną średniowiecza są w stanie w pełni przeanalizować piękno takiego spektaklu. To piękno powinno być wystarczającym powodem dla Państwa by dążyło do jego zachowania. Z analogicznego powodu Państwo wspiera wykłady w Collège de France, mimo że są przeznaczone dla małej grupy ludzi, a porównane z wskrzeszeniem uroczystej Mszy św. w katedrze wydają się czymś w rodzaju sekcji zwłok; w zestawieniu ze zjawiskiem takiej symfonii, produkcje naszych równo wspieranych teatrów odpowiadają na dość mierne kulturalne zapotrzebowania. Ale dodajmy pospiesznie, że nie tylko dla ludzi, którzy potrafią odczytywać płynnie średniowieczny symbolizm żyjąca katedra, to jest wyrzeźbiona, pomalowana i pełna śpiewu katedra jest największym ze spektakli, albowiem człowiek może czuć muzykę, nie znając podstaw harmonii. Wiadomo mi dobrze, że Ruskin, przedstawiając duchowe przyczyny określonego projektowania kaplic w katedralnych absydach, oświadczył: „Nie będziesz w stanie zachwycać się daną formą architektury jeśli nie solidaryzujesz się z myśleniem, z którego wyrosła”. A jednak, wiemy wszyscy, że nieświadomy człowiek, prosty marzyciel, który wchodzi do katedry, nie podejmując wysiłku jej zrozumienia, mimo to zostaje przytłoczony emocjami i wrażeniem, które być może jest mniej ukierunkowane, a jednak z pewnością nie mniej silne. (….)

Katedra, która kryje tak wiele świętych, patriarchów, proroków, apostołów, królów, wyznawców i męczenników, że całe pokolenia cisnęły się z błaganiami i w niepokoju przez całą drogę ku portykom wejściowym i drżąc wznosiły budowlę jak przeciągły jęk pod niebem, podczas gdy anioły pochylały się ku nim ze szczytów galerii, które w błękitnym i czerwonym kadzidle wieczoru oraz oślepiającym złocie poranka wydawały się „niebieskimi tarasami” – katedra, w swym ogromie może zapewnić azyl zarówno człowiekowi litery jak i człowiekowi wiary, marzycielowi jak i archeologowi. Ma jedynie znaczenie by pozostała żywa i by Francja nie obudziła się przemieniona w ciągu jednej nocy w wyschnięte wybrzeże, na którym ogromne, rzeźbione muszle wydają się porzucone, pozbawione życia, które dawniej w nich tętniło, niezdolne nawet uchu, które się do nich skłoniło, przynieść dalekich odgłosów z przeszłości, zwykłe kawałki muzealnej kolekcji, same będące lodowymi muzeami.

Jak napisał Andre Hallay kilka lat temu „nie jest za późno by przypomnieć potworny pomysł, który, jak mówią zakiełkował w umysłach paru obywateli Vezelay. Chcieli by kościół w Vezelay został zsekularyzowany. Tak wielką jest głupota, którą inspiruje antyklerykalizm. Zsekularyzowanie bazyliki oznacza zabranie jej resztek duszy. Jak tylko mała lampka, która pali się w trzewiach sanktuarium zgaśnie, Vezelay stanie się jedynie archeologiczną osobliwością. Grobowy odór muzeów będzie tym czym jedynie będzie można tam oddychać.” Rzeczy zachowują swoje piękno i żywotność jedynie poprzez nieustanne wypełnianie zadania, do którego zostały przeznaczone, nawet jeśli przez to powoli umierają. Czy ktokolwiek wierzy, że kopie słynnych rzeźbionych drewnianych stalli z katedry w Amiens w muzeum przekroju rzeźbiarstwa mogą dać wyobrażenie stalli samych w sobie, w ich dostojnej, a jednak nadal funkcjonującej starożytności? Podczas, gdy strażnik muzealny pilnuje byśmy się nie zbliżyli zanadto do ich kopii, bezcenne stalle, tak stare, tak znakomite i tak piękne, dalej wykonują swoje skromne zadanie w katedrze w Amiens – tak jak czynią to od stuleci ku wielkiemu zadowoleniu mieszkańców miasta – podobnie jak artyści, którzy choć stali się sławni, nadal trudnią się jakąś drobną pracą lub dają lekcje. Zadanie to obejmuje znoszenie ciał nawet przed pouczaniem i to właśnie otwarte i pokazujące swą górną stronę, czynią pokornie podczas nabożeństw. Co więcej: wciąż używane drewno tychże stalli powoli uzyskało lub raczej przesączyło ciemną purpurę, przemawiając samym sercem, a, oko, które już wcześniej poddawało się jego urokowi, wywyższa je ponad wszystko inne, nie patrząc nawet na kolory malowideł, które wydają się chropawe i pospolite. Następnie doświadcza się czegoś w rodzaju pijaństwa smakiem w jeszcze bardziej rozpłomienionym ogniu drewna, od soków drzewa spływających przez stulecia. Wyrzeźbione w nim naiwne figury uzyskują od materiału, w którym żyją coś na kształt dwoistej natury. Zaś kolejne pokolenia w różny sposób szlifowały te zrodzone w Amiens owoce, kwiaty, liście i rośliny, które rzeźbiarz z Amiens wyrzeźbił w drewnie z Amiens, wydobywając te cudownie kontrastujące ze sobą tony, w których różnokolorowy liść wyrasta z gałązki

Katedra, gdyby ustawa pana Brianda została uchwalona, zostanie zamknięta i pozbawiona Mszy oraz modlitw nie tylko dla kanoników, którzy odprawiają nabożeństwa w owych stallach, których poręcze, podpórki i balustrada opowiadają o Starym i Nowym Testamencie, nie tylko dla ludzi wypełniających ogromną nawę. Powiedzieliśmy już, że prawie każdy wizerunek w katedrze jest symbolem. A jednak pewne nie są. Te, co stanowią malowane lub rzeźbione wizerunki tych, którzy, płacąc swoje grosze na ozdobienie katedry pragnęli sobie zachować w niej miejsce na wieczność, tak by modli w milczeniu słuchać nabożeństw i bezgłośnie uczestniczyć w modlitwie z poręczy niszy balustrady czy kwatery witrażu, na wieki wieków. Wiemy, że ponieważ woły z Laonu jak chrześcijanie niosły materiały na budowę katedry na wzgórze skąd wyrasta, architekt nagrodził je, umieszczając ich figury u stóp wież. Możecie je zobaczyć do dziś jak, wśród dźwięku dzwonów i poblaskach słońca, wznoszą swoje rogate głowy ponad potężnym świętym łukiem, zwracając je ku widnokręgowi francuskich równin – ich „wewnętrzny sen”. To było najlepsze co można było uczynić dla zwierząt, ludzie otrzymali lepsze miejsce. Znaleźli się w kościele. Zajęli tam swoje miejsce, które pozostało ich także po śmierci, i z którego, podobnie jak za życia, mogą śledzić Boską ofiarę. (…)

O, wy wszyscy z waszych witraży w Chartres, Tours, Bourges, Sens, Auxerre, Troyes, Clermont-Ferrand, Tuluzie, wy ludwisarze, kuśnierze, kramarze, pielgrzymi, robotnicy, płatnerze, tkacze, murarze, rzeźnicy, koszykarze, szewcy, celnicy, wielka milcząca demokracjo, wierni chcący uparcie słuchać nabożeństw, nie zdematerializowani lecz piękniejsi niż za życia, w chwale niebiańskiej, których krwią jest wasze cenne szkło: już nie usłyszycie Mszy, którą zapewniliście sobie, darując większą część waszych pieniędzy na budowę tego kościoła. Jak mówi przysłowie – umarli już nie panują nad żywymi. A pełni lekceważenia żyjący przestają wypełniać życzenia zmarłych. Lecz nich rubinowi ludwisarze oraz różani i srebrni koszykarze wypełnią zasłonę swoich witraży „milczącym protestem”, który zaproponował nam elokwentnie pan Jaures i który prosimy by skierował do uszu naszych reprezentantów. Pozostawiając tych niezliczonych milczących ludzi, przodków wyborców, o których Izba w ogóle się nie troszczy, na ostatek podsumujmy:

Po pierwsze: ochrona najpiękniejszych dzieł francuskiej architektury i rzeźby, które umrą w dniu, w którym przestaną służyć celom kultu, dla których powstały, który jest ich funkcjom, podobnie jak one są jego organami, który je objaśnia, ponieważ jest ich duszą, powoduje, że obowiązkiem rządu jest żądanie by nabożeństwa stale odbywały się w katedrach, podczas gdy ustawa Brianda tworzy upoważnienie do zamiany katedr po kilku latach w dowolne muzea czy sale konferencyjne (w najlepszym wypadku), a nawet jeśli rząd na powyższe się nie zdecyduje, upoważnia duchowieństwo (a z powodu wstrzymania subwencji, zmusza je) do zaprzestania odprawiania w nich nabożeństw jeżeli czynsz okaże się zbyt wysoki.

Po drugie: zachowanie największego historycznego, a jednak żywego przedstawienia artystycznego możliwego do wyobrażenia, na którego rekonstrukcję, jeśli by przestało istnieć, nikt nie zawahałby się wydać milionów, to jest Mszy w katedrze, czyni obowiązkiem rządu wspieranie finansowe Kościoła katolickiego celem utrzymania aktów kultu, które jest daleko ważniejsze dla zabezpieczenia najszlachetniejszej sztuki francuskiej (trzymając się naszej stricte światowej perspektywy) niż konserwatoria, teatry, sale koncertowe, inscenizacje tragedii antycznej w teatrze w Orange, itd., bowiem wszystkie te przedsięwzięcia mają wątpliwe artystyczne założenia i wspierają słabą twórczość (jak porównać Le Jour, L’Aventurière czy Le Gendre de M. Poirier z chórem katedry w Beauvais czy rzeźbami z Reims?), podczas, gdy arcydzieło, którym jest średniowieczna katedra z jej tysiącami namalowanych lub wyrzeźbionych figur, śpiewami, nabożeństwami jest najbardziej szlachetnym ze wszystkich dzieł sztuki na jakie zdobył się geniusz Francji.

Do tej pory w tym artykule wspominaliśmy jedynie katedry, a to w celu przedstawienia najbardziej uderzających konsekwencji ustawy Brianda, najbardziej odpowiedniej by wstrząsnąć umysłem czytelnika. Lecz oczywiście to rozróżnienie między katedrami a innymi kościołami jest dość sztuczne, albowiem wystarczy w dzień uroczysty postawić biskupią katedrę w zwykłym kościele by zmienić go na ten dzień w katedrę. To co powiedziałem o katedrach odnosi się do wszystkich pięknych kościołów we Francji, a jak wiemy jest ich tysiące. Na francuskiej drodze „tak pięknej”, wśród pól sparcety i jabłkowych sadów ciągnących się po obu stronach i przepuszczających ją pośrodku, prawie na każdym kroku ujrzysz iglicę wznoszącą się na burzowym lub spokojnym horyzoncie. W dniach zmiennej pogody przecina ona tęczę, która jak mistyczna aureola odbijająca się w pobliskim niebie ponad kościołem przenosi na obłoki jego bogate, wyraźne kolory witraży. Prawie na każdym kroku widzisz iglicę górującą nad przyziemnymi domkami, jako ideał wznoszący się wśród głosu dzwonów, z którym, jeśli podejdziesz bliżej, miesza się śpiew ptaków.

Zatem: często możesz potwierdzić, że kościół, ponad który owa iglica się wznosi jest pełen pięknych, ważnych rzeźbionych i malowanych myśli, podobnie jak innych myśli, które ponieważ nie zostały powołane do tak jasnego życia pozostają bardziej niewyraźne – w postaci pięknych architektonicznych linii, które są bardziej niezrozumiałe, a jednak mocniejsze, zdolne zanieść nasz umysł ku górze w swoim podniebnym locie lub zamknąć go całkowicie w jakimś zagięciu. Tam, od uroczych romańskich balustrad lub tajemniczego progu półotwartego gotyckiego portyku, który łączy słońce śpiące w cieniu otaczających, potężnych drzew z oświeconym mrokiem wewnątrz kościoła, idziemy, widząc procesję wychodzącą z wielobarwnego cienia rzucanego przez kamienne drzewa nawy, podążając za nią jak gdyby w krainie przysadzistych kolumn oraz ich kwiecistych i owocujących kapiteli, ścieżkami, o których ktoś mógłby powiedzieć, podobnie jak prorok powiedział o Panu: „wszystkie jego ścieżki są pełne pokoju”. Na koniec, wspomnieliśmy jedynie artystyczny aspekt całości. Nie oznacza to, że ustawa Brianda nie godzi w inne aspekty lub że jesteśmy na nie obojętni. Jednakże, ten właśnie punkt widzenia pragnęliśmy przyjąć. (…)

tłum własne z wersji ang. za: http://rorate-caeli.blogspot.com/2015/01/the-death-of-cathedrals-and-venerable.html, tłumaczenie na jęz. ang. John Pepino PhD

NAWA GŁÓWNA KATEDRY W BOURGES

NAWA GŁÓWNA KATEDRY W BOURGES

Śmierć katedr – M. Proust (I)

Poniżej zamieszczam tłumaczenie obszernych fragmentów artykułu Marcela Prousta zamieszczonego w Le Figaro z 16.08.1904 roku pt. „Śmierć katedr – konsekwencje ustawy Brianda o rozdzieleniu Kościoła i Państwa” to jest głos osoby uważającej się za agnostyka w bliskim temu blogowi temacie:

Załóżmy na moment, że katolicyzm jest od wielu stuleci martwy, zaś tradycja jego kultu zaginęła. Pozostają jedynie nieme i opuszczone katedry, stały się niezrozumiałe, a jednak nadal budzą podziw. Załóżmy następnie, że pewnego dnia uczeni zdołali, na podstawie zachowanych dokumentów, odtworzyć ceremonie, które były w nich kiedyś odprawiane, do których ludzie je zbudowali, które były ich właściwym znaczeniem i życiem, a bez których pozostają jedynie martwą literą. Załóżmy, że artyści, wiedzieni marzeniem przywrócenia na krótko życia tym wielkim, lecz milczącym obecnie naczyniom, zdecydowali się przez godzinę przywrócić tajemnicze przedstawienie, które kiedyś miało tam miejsce pośród śpiewów i zapachów – słowem, że podjęli to co uczyniło stowarzyszenie Félibres w teatrze w Orange, jeśli chodzi o antyczną tragedię.

Czy jakikolwiek rząd, troszczący się choć w minimalnym stopniu o artystyczną przeszłość Francji nie wsparłby hojnie tak wspaniałego przedsięwzięcia? Czy nie uważacie, że odniosłoby ten sam skutek w stosunku do tych katedr, które są prawdopodobnie największym i bez wątpienia najbardziej oryginalnym wyrazem francuskiego geniuszu co wobec rzymskich ruin? Ktoś może wprawdzie przenosić obcą literaturę, obcą muzykę, obce malarstwo i rzeźbę ponad nasze, ale to we Francji gotycka architektura stworzyła pierwsze i najbardziej doskonałe arcydzieła. Wszystkie inne kraje wzorowały się na niej jedynie, nie dorównując pierwowzorowi.

I tak wracam do mojej hipotezy – pojawiają się uczeni, którzy są w stanie odkryć na nowo utracony sens katedr. Rzeźby i witraże odzyskują swoje znaczenie, tajemnicza woń ponownie unosi się w świątyni, odbywa się święty teatr, a katedra znów zaczyna śpiewać. Jeżeli rząd podpisałby się pod tym zmartwychwstaniem miałby więcej racji niż kiedy popiera przedstawienia w teatrach Orange, w Opera-Comique czy operze, albowiem ceremonie katolickie niosą dobro historyczne, społeczne, artystyczne i muzyczne, którego piękno przewyższa wszystko o czym marzyli wszyscy artyści, a do którego, korzystając z naśladownictwa, potrafił jedynie zbliżyć się Wagner w swoim Parsifalu. Tłumy zmierzają do świętego miasta (Amiens, Chartres, Bourges, Laonu, Reims, Rouen, Paryża czy innego – tak wiele mamy wspaniałych katedr!) i raz w roku doświadczają uczucia, którego kiedyś poszukiwały w Bayreuth czy Orange: radowania się dziełem sztuki w miejscu, które zostało dla niego stworzone. A jednak tu, podobnie jak i w Orange, występowaliby jedynie amatorscy dyletanci, w ramach swoich możliwości, nie posiadający w sobie ducha minionych czasów. Artyści, którzy przyszli wykonać pieśni, artyści, którzy grają rolę kapłanów mogli by się nauczyć, mogliby przyswoić ducha tekstów, zaś Ministerstwo Edukacji obsypałoby ich medalami i pochwałami. Jednakże, pomimo tego, każdy pomyślałby „Zaiste! O ile piękniejsze musiały być te uroczystości, gdy kapłani odprawiali liturgię nie po to by dać jakieś wyobrażenie ceremonii wyrobionej widowni, lecz dlatego że wyrażali tę samą wiarę w swoją funkcję, co artyści, którzy wyrzeźbili Sąd Ostateczny na tympanonie zachodniego portyku, lub którzy w absydzie na szkle namalowali żywoty świętych. O ileż bardziej głęboko i prawdziwie wyrazista musiała być cała ceremonia kiedy wszyscy ludzie odpowiadali na głos kapłana, a na odgłos dzwonka upadali na kolana podczas podniesienia, nie jako beznamiętni i stylizowani statyści do historycznej rekonstrukcji, ale dlatego że podobnie jak kapłan, jak rzeźbiarz, wierzyli. Lecz zaiste rzeczy te pozostają wobec nas tak dalekie jak gorliwy entuzjazm Greków w czasie ich przedstawień, a nasze próby odtworzenia nie są w stanie wiernie oddać ich sensu.

Tak właśnie ludzie mówiliby, gdyby katolicka religia już nie istniała, a jakimś uczonym udałoby się odkryć jej obrządki, gdyby artyści próbowali je nam przywrócić. Ale ważne jest to, że religia ta nadal istnieje i nie zmieniła się od wspaniałego stulecia kiedy były budowane katedry. Uświadomienie sobie czym była żyjąca, wspaniale działająca trzynastowieczna katedra nie wymaga od nas czynienia zabiegu takiego jak w teatrze w Orange i zamieniania jej w miejsce dokładnych, a jednak sztucznych rekonstrukcji i retrospektyw. Wystarczy jedynie byśmy do niej poszli o dowolnej godzinie kiedy odprawiana jest liturgia. Tu odtworzenie, psalmodia, śpiew nie są powierzone artystom bez „powołania”. Celebransami są sami kapłani, czyniąc to nie z perspektywy estetycznej, lecz z wiarą – a przez to o ile bardziej estetycznie. Nikt nie mógłby sobie wymarzyć bardziej żywych i bardziej szczerych statystów, albowiem rolę tę pełnią nieświadomie sami wierni.

Ktoś może powiedzieć, że dzięki przetrwaniu tego samego rytu w Kościele katolickim i wiary katolickiej we francuskich sercach, katedry są nie tylko najpiękniejszymi pomnikami naszej sztuki, ale także jedynymi, które nadal żyją pełnią swego życia i pozostały wierne przeznaczeniu, do którego je wzniesiono.

A teraz z powodu zerwania przez rząd francuski rozmów z Rzymem na temat ustawy pana Brianda jej spodziewane przyjęcie jest nieuchronne. Jej postanowienia stanowią, że w ciągu pięciu lat kościoły mogą, i często będą, zamykane. Rząd nie tylko nie będzie gwarantował odprawiania nabożeństw w kościołach, ale będzie również uprawniony do zmiany ich przeznaczenia według swego widzimisię: w muzea, ośrodki konferencyjne czy kasyna. (…)

Dziś każdy socjalista obdarzony smakiem ubolewa nad zniszczeniami jakie poczyniła w naszych katedrach rewolucja: tak wiele rozbitych posągów i witraży! Zaprawdę: gorzej jest zsekularyzować kościół niż go ograbić. Jakkolwiek nie byłby kościół uszkodzony, dopóki odprawiana jest w nim Msza, zachowuje przynajmniej iskrę życia. Kościół zsekularyzowany umiera i choć może być jako zabytek chroniony przed gorszącym użyciem, pozostaje jedynie muzeum. Można odnieść do kościołów to co Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jeżeli nie będziecie spożywać Ciała Syna człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie” (J 6,53). Te tajemnicze a zarazem głębokie słowa stają się wraz z nowym ich użyciem estetycznym i architektonicznym aksjomatem. Jeśli Ofiara Ciała i Krwi Chrystusa, ofiara Mszy świętej, nie będzie już sprawowana w naszych kościołach, nie będą one miały życia w sobie. Katolicka liturgia oraz architektura i rzeźba naszych katedr tworzą całość, albowiem wyrastają z tej samej symboliki. Jest powszechnie wiadome, że nie ma w katedrach rzeźby, nawet drugoplanowej, która nie posiadałaby symbolicznego znaczenia. Jeśli posąg Chrystusa u zachodniego wejścia do katedry w Amiens spoczywa na podstawie z róż, lilii i winorośli, to dlatego że powiedziano: „jestem różą Saronu”, „jestem lilią dolin”, „jestem prawdziwym krzewem winnym”. Jeżeli żmija i bazyliszek, lew i smok są wyrzeźbione pod Jego stopami, to z powodu wersu Psalmu 90: będziesz stąpał po żmijach i bazyliszkach, a lwa i smoka podepczesz. Na lewo, na małej płaskorzeźbie przedstawiony jest człowiek upuszczający miecz na widok zwierzęcia, podczas gdy ptak śpiewa za jego plecami. To dlatego, że „tchórz nie ma nawet odwagi drozda”: zaprawdę celem tego reliefu jest przedstawienie tchórzostwa jako przeciwstawienia męstwa, albowiem umieszczono go pod figurą, która zawsze (przynajmniej we wczesnych założeniach) jest sytuowana po prawicy Chrystusa to jest pod figurą św. Piotra – Apostoła męstwa. I tak dalej, idąc przez tysiące rzeźb zdobiących katedrę.

Ceremonie kultowe dzielą ten sam symbolizm. W zachwycającej książce, której chciałbym w końcu oddać należną pochwałę, Emilie Male analizuje pierwszą część obrzędu Wielkiej Soboty, wedle opisu liturgii godzin Wilhelma Durandusa.

„Ranek rozpoczyna się od zgaszenia wszelkich świateł aby zaznaczyć, że Stare Prawo, które wcześniej rozświetlało świat, zostało zniesione. Następnie celebrans rozpala nowy ogień, przedstawienie Nowego Prawa. Roznieca go z krzemienia, aby przypomnieć, że Jezus Chrystus jest, jak powiada święty Paweł, kamieniem węgielnym świata. Teraz biskup i diakon wchodzą do prezbiterium i zatrzymują się przed paschalną świecą. Wilhelm Durandus mówi nam, że świeca kryje w sobie trzy znaczenia. Zanim zostanie zapalona symbolizuje mroczny słup, którzy prowadził Izraelitów za dnia, Stare Prawo oraz ciało Chrystusowe. Zapalona oznacza słup światła, który Izrael widział nocą, Nowe Prawo i chwalebne ciało zmartwychwstałego Chrystusa. Diakon odnosi się do tej potrójnej symboliki, recytując przed paschałem Exultet. Podkreśla szczególnie podobieństwo między świecą a Ciałem Jezusa Chrystusa. Wskazuje, że pszczoła, stworzenie czyste i pożyteczne zarazem, wydała nieskazitelny wosk, podobnie jak Dziewica Maryja wydała na świat Zbawiciela. Aby ukazać zmysłom podobieństwo między świecą i boskim ciałem, wrzuca do świecy pięć ziaren kadzidła, symbolizujących zarówno pięć ran Jezusa Chrystusa, jak i wonności jakie święte niewiasty kupiły by namaścić ciało. Na koniec zapala świecę od nowego ognia i w kościele zapalają się wszystkie światła, przedstawiając Nowe Przymierze dane światu.”

Ktoś może powiedzieć: ale to tylko wyjątkowa uroczystość. Oto interpretacja codziennej ceremonii – Mszy. Zobaczycie, że jest nie mniej symboliczna.

„Ceremonię otwiera głęboki i poważny śpiew Introitu, oznajmiając oczekiwania patriarchów i proroków. Duchowieństwo stanowi chór, chór świętych Starego Przymierza wyczekujących przyjścia Mesjasza, nie widzących Go. Następnie wchodzi biskup, pojawiając się jako żywy obraz Jezusa Chrystusa. Jego wejście symbolizuje nadejście Pana, którego oczekują wszystkie narody. Podczas ważniejszych świąt, siedem świec płonie przed nim, przypominając, jak powiada prorok, siedem darów Ducha Świętego spoczywających na głowie Syna Bożego. Idzie pod triumfalnym baldachimem, którego czterej niosący mogą być przyrównani do czterech Ewangelistów. Dwóch akolitów idzie – jeden po prawej, drugi po lewej przypominając Mojżesza i Eliasza, którzy pojawili się na górze Tabor po obu stronach Chrystusa. Uczą, że Jezusowi przysługiwał autorytet Prawa i proroków.

Biskup siada na tronie w milczeniu. Wydaje się nie brać udziału w pierwszej części ceremonii. Jego zachowanie zawiera naukę – milczenie przypomina ukryte życie Chrystusa w pierwszych latach. Tymczasem subdiakon odczytuje Lekcję na prawo od ołtarza. Mamy tu przelotne spojrzenie na pierwszy akt dramatu naszego Zbawienia. Czytanie Lekcji jest odpowiednikiem kazań św. Jana Chrzciciela na pustyni. Przemawia zanim Zbawiciel zostanie usłyszany, ale wyłącznie do Żydów. Dlatego subdiakon na wzór swego Poprzednika zwraca się ku południowi – kierunkowi Starego Prawa. Po przeczytaniu Lekcji składa pokłon przed biskupem, podobnie jak jego Poprzednik pokłonił się Jezusowi Chrystusowi.

Po Lekcji następuje śpiew Graduału. Odnosi się również do posłannictwa św. Jana Chrzciciela – symbolizuje głoszenie pokuty jakie kierował do Żydów w przededniu nowej ery. Wreszcie celebrans odczytuje Ewangelię. Jest to moment uroczysty albowiem tu rozpoczyna się działalność Mesjasza – po raz pierwszy Jego głos jest słyszany w świecie. Czytanie Ewangelii uosabia Jego nauczanie.

Po Ewangelii następuje wyznanie wiary, podobnie jak wiara jest konsekwencją głoszenia prawdy. Dwanaście artykułów Credo odnosi się do posłania Apostołów.”

Pani Male dodaje, że także „same szaty jakie kapłan ubiera do ołtarza” i naczynia liturgiczne zawierają tak wiele symboli. „Ornat, noszony jako szata wierzchnia, symbolizuje miłość, która jest najważniejszym przykazaniem i najwyższym prawem. Stuła, którą kapłan zawiesza na szyi jest lekkim brzemieniem Pana, a ponieważ jest napisane, że każdy chrześcijanin powinien przyjąć to jarzmo, kapłan całuje stułę kiedy ją zakłada i zdejmuje. Mitra biskupia z dwoma szczytami symbolizuje wiedzę jaką biskup powinien posiadać o obu Przymierzach, dwie wstążki z niej opadające przypominają, że Pismo Święte powinno być interpretowane zgodnie z literą i duchem. Dzwon jest głosem nauczycielskim, zaś drzewo na jakim jest zawieszony – stanowi figurę Krzyża. Jego sznur złożony z trzech splecionych części wskazuje na trzy stopnie rozumienia Pisma to jest historyczne, alegoryczne i moralne. Kiedy ktoś bierze ten sznur w dłonie aby dzwon zabrzmiał, wyraża symbolicznie fundamentalną prawdę, że znajomość Pisma powinna prowadzić do czynów.”

I tak wszystko aż po najmniejszy z gestów kapłana, stułę, którą nosi, tworzy całość symbolizującą Jego z głębokim uczuciem, które nadaje życie całej katedrze i które tworzy, jak to doskonale ujmuje p. Male, geniusz wieków średnich.

Nigdy ludzkim oczom i rozumieniu nie został przedstawiony widok tak przypominający wielkie zwierciadło wiedzy, duszy i dziejów. Ten sam symbolizm wkracza nawet w muzykę, która wypełnia to ogromne naczynie. Siedem tonów gregoriańskich przedstawia siedem cnót i siedem epok świata. Można powiedzieć, że wagnerowska produkcja w Beyreuth nie umywa się do odprawianej w katedrze w Chartres Mszy uroczystej.

 

tłum własne z wersji ang. za: http://rorate-caeli.blogspot.com/2015/01/the-death-of-cathedrals-and-venerable.html, tłumaczenie na jęz. ang. John Pepino PhD

CHÓR KATEDRY W ROUEN

CHÓR KATEDRY W ROUEN

Chartres: katedra

Jeden z pierwszych uniwersytetów w Europie, słynna paryska Sorbona wykształciła się z miejscowej szkoły katedralnej i przez długi czas pozostawała pod protekcją papieży. Mało kto wie, że podobna, słynąca z wysokiego poziomu filozofii i teologii, szkoła katedralna, założona pod koniec X stulecia przez Fulberta, biskupa od roku 1006, istniała również w niedalekim od Paryża Chartres. Rozkwit miasta nią spowodowany przyczynił się do powstania słynnej miejscowej katedry. Stąd też na zachodniej fasadzie kościoła znajdziemy rzeźby starożytnych uczonych – m.in. Arystotelesa, Euklidesa, Ptolemeusza czy Pitagorasa. W szkole w Chartres studiowano takie nauki jak arytmetyka, geometria, muzyka, astronomia, gramatyka, retoryka czy logika. Uważano, że cała przyroda, w tym gwiazdy i inne ciała niebieskie składają się z materii podlegającej określonym prawom. XIII-wiecznemu rozwojowi nauki sprzyjał uniwersalizm chrześcijańskiej Europy, którą, obok wiary, łączył wspólny język – łacina. Sam Fulbert, uczeń Gerberta z Aurillac, późniejszego papieża Sylwestra II ze szkoły katedralnej w Reims, po pożarze w roku 1020 istniejącej katedry karolińskiej podjął budowę nowego romańskiego kościoła, konsekrowanego już po jego śmierci – w roku 1038. Umarł w opinii świętości, zaś Rzym zaaprobował cześć dla jego osoby. Ten kościół do naszych czasów nie przetrwał, jednak zachowano ciągłość, zastępując go obecnym, niżej opisanym, widocznym już z dala, gdy zbliżamy się do miasta. Do Chartres, leżącego w pd. zachodniej części historycznego Ille de France – wyspy królewskiej w morzu posiadłości frankońskich feudałów, dotarliśmy jeszcze podczas względnej pogody. Podziemny płatny parking przy katedrze wydał się najlepszym rozwiązaniem, zwłaszcza że remonty ulic ograniczały poruszanie się po mieście. Od parkingu do katedry jest około 200 metrów, a jej sięgająca ku niebu fasada góruje wysoko nad sąsiednią, przyziemną zabudową.

Katedry wyrosły z typowego dla religii katolickiej spojrzenia, iż nauka i sztuka powinny tworzyć pomost między ludźmi a Bogiem. Architektura stawała się zatem, wraz z geometrią i matematyką – naukami będącymi podstawami, praktycznym wyrazem teologii. Powstały strzeliste, monumentalne symbole Królestwa Bożego oraz porządku stworzonego przez Boga świata. Symbole w znaczeniu oddania rzeczywistości, o której istnieniu architekci i budowniczowie byli przekonani, stanowiące jej ziemski przedsionek. Dziś – w coraz bardziej zsekularyzowanej, a, paradoksalnie, jednocześnie coraz bardziej multikulturowej i multireligijnej Francji, są doskonałym wyrazem ewangelicznego cytatu, że, gdy ludzie zamilkną – kamienie wołać będą. Bo dalej wołają, przemawiając swą wielkością i aspiracjami ludzi minionych epok – innymi niż dzisiejszej konsumpcyjnej post-cywilizacji, która pożera i jest pożerana przez tzw. postęp. Postęp, który sam w sobie, jak należy podzielić pogląd Chestertona, jest pojęciem zgubnym, bo nie dookreślonym, nie precyzującym zbytnio celu w jakim zmierza.

Budowę obecnej katedry w Chartres rozpoczęto po pożarze poprzedniej, okazałej, romańskiej, XI-wiecznej świątyni, w roku 1194, a zakończono (sklepienia prezbiterium) pół wieku później. Brali w niej udział mieszkańcy około 10-tysięcznego wówczas miasta, którzy sami przywozili materiał na budowę z kamieniołomów. Impulsem do budowy była przechowywana w Chartres od IX wieku do dziś (w kaplicy absydy) relikwia – szata przypisywana patronce kościoła Dziewicy Maryi, podarowana przez cesarza Karola Łysego, a wcześniej przez cesarza bizantyjskiego – Karolowi Wielkiemu. Dziś – nieco pozostająca na boku zainteresowania pielgrzymów. To jej katedra zawdzięczała co najmniej od IX stulecia wezwanie Najświętszej Marii Panny (Notre-Dame), zaś miasto Chartres łączone z jarmarkami odpusty na święta Oczyszczenia Najświętszej Marii Panny (tzw. Gromniczna – 2 lutego), Jej Zwiastowania (25 marca), Wniebowzięcia (15 sierpnia) i Narodzenia (8 września). Relikwia, zniesiona do krypty przez dwóch miejscowych kapłanów, ocalała podczas wspomnianego wyżej pożaru, który 10 czerwca Roku Pańskiego 1194 zniszczył większą część nawy i prezbiterium.

Wśród pozostałości starego kościoła podjęto wyzwanie kompletnie nowego rozwiązania, opartego na krzepkich, znacznie grubszych niż w porównywalnych budowlach filarach (np. ponad 2,5-krotnie grubszych niż w katedrze w Soissons). Dlatego w Chartres uderza głównie monumentalność – była to największa katedra owych czasów, a mimo, iż nawa główna jest bardzo wysoka nie ma się takiego wrażenia strzelistości. Podobnie na zewnątrz wrażenie robi grubość przypór, które wydają się mocniejsze niż trzeba, by utrzymać w ryzach całą bryłę. Uwagę przykuwa jednak przede wszystkim zachodnia fasada z wyniosłymi, sięgającymi nieba wieżami. „Lżejsze” formy, bliższe tym z paryskiej Notre-Dame czy Laonu, zastosowano w zwieńczeniach nawy poprzecznej. Istniejące wcześniej, w innych budowlach formy zostały w Chartres zatem twórczo przetworzone i powiększone do gigantycznych rozmiarów.

Fasada zachodnia. Pozostałością ze wspomnianej wcześniej romańskiej świątyni są wieże oraz znaczna część zachodniej fasady, wzniesione z inicjatywy biskupa Geoffreya de Leves, przyjaciela opata Sugera z Saint-Denis. Niższa, 105-metrowa wieża południowo-zachodnia została ukończona w 1 połowie XII wieku, wyższa – 113-metrowa, po pożarze pierwotnej, również XII-wiecznej – w roku 1506, otrzymując następnie zwieńczenie w stylu gotyku płomienistego. Główny zachodniej fasady portal, zwany „królewskim”, zakończono około połowy XII stulecia. Widoczne jest na nim przejście romanizmu w gotyk. Na tympanonie znajduje się Chrystus sądzący żywych i umarłych w otoczeniu m.in. symboli czterech Ewangelistów, ale brak tu grozy i niepokoju z romańskich dzieł w Moissac czy Autun. Eteryczne, smukłe figury z wnęk portalu zrobiły krok do przodu, odrywając się od ściany. Całość stała się wyrazem niebiańskiej harmonii – to Powtórne Przyjście w chwale: et iterum venturus est cum gloria, jak głosi Credo nicejsko-konstantynopolitańskie. Dwudziestu czterech starców z Apokalipsy św. Jana, każdy z dostojeństwem spoczywający na tronie, zajmuje archiwolty portalu. Portale drzwi bocznych fasady opisują z kolei graniczne momenty życia Jezusa na ziemi. Prawy, uszkodzony przez obrazoburczych wandali (poniszczone postaci Dzieciątka Jezus) przedstawia zdarzenia związane z narodzeniem Jezusa Chrystusa: Zwiastowanie, Nawiedzenie, Narodzenie, Pokłon Pasterzy oraz Ofiarowanie w świątyni. Powyżej znajduje się tronująca Madonna z Dzieciątkiem. Grupę adorują umieszczeni we wnękach portalu, wspomniani na wstępie starożytni uczeni, symbolizujący składającą Bogu hołd naukę, przez którą w ludziach wyraża się obraz i podobieństwo wszechwiedzącego Stwórcy. Lewy portal przedstawia Wniebowstąpienie Jezusa w otoczeniu znaków zodiaku i prac miesięcy.

Transept. Portale transeptu pochodzą z okresu po roku 1194, a zatem okresu budowy gotyckiej świątyni. Na około rok 1205 datowany jest środkowy portal północnej części transeptu przedstawiający Tryumf Najświętszej Marii Panny z Chrystusem i Jego ukoronowaną Matką na tympanonie, aniołami i prorokami oraz tzw. Drzewem Jessego (drzewem genealogicznym Maryi) na archiwoltach. Poniżej znajdują się sceny Zaśnięcia Marii i Jej Wniebowzięcia. We wnękach na lewo unoszą się postacie ze Starego Testamentu – Melchizedek, Abraham z synem Izaakiem, Mojżesz z wężem z brązu, prorok Samuel oraz król Dawid, na prawo – prorocy Izaak, Jeremiasz i Symeon, św. Jan Chrzciciel oraz św. Piotr. Na filarze dzielącym drzwi umieszczono figurę św. Anny, której relikwie sprowadzono do Chartres niedługo przed datą powstania portalu. Portal lewy przedstawia Pokłon i Sen Mędrców ze Wschodu ze scenami Narodzenia i Pokłonu Pasterzy poniżej (we wnękach mamy tu z kolei Zwiastowanie i Nawiedzenie św. Elżbiety), portal prawy – Niedolę Joba ze sceną sądu Salomona (we wnękach stoją król Salomon, królowa Szeby i prorocy). Widoczne uszkodzenia rzeźb północnego portyku są śladem aktywności rewolucjonistów z końca XVIII wieku. Na szczęście zniszczenia są niewielkie w porównaniu z innymi francuskimi budowlami sakralnymi, choć katedra  została wówczas pozbawiona ołowianego dachu, który przetopiono na cele wojskowe i była, jako świadectwo ery zabobonu, przeznaczona do wyburzenia. Spalono wówczas starożytną figurę Notre Dame de Sous-Terre, relikwię welonu przedarto, a katedrę sprofanowano, przekształcając w świątynię bogini Rozumu. Centralny portal południowej części transeptu (ok. 1210) zawiera scenę Sądu Ostatecznego. Chrystusowi Sędziemu towarzyszą orędownicy za duszami ludzkimi – Maryja i św. Jan. Poniżej stoi Archanioł Michał z wagą oraz, między skrzydłami drzwi, ponownie postać Jezusa. Wnęki zajmują figury Apostołów. W portalach bocznych towarzyszą im postaci świętych męczenników z pierwszym z nich, św. Szczepanem na tympanonie (lewy portal) oraz wyznawców oraz ojców Kościoła ze scenami z życia św. Mikołaja z Bari oraz św. Marcina z Tours na tympanonie (prawy portal).

Wnętrze. Katedra gotycka w Chartres zachowała się w niemal niezmienionym stanie od jej konsekracji w roku 1260, z udziałem króla Ludwika IX – tak co do architektury, jak i licznych, wspaniałych witraży, choć widoczna jest różnica zwieńczeń okazałych wież zachodniej fasady.  Jej budowa, w tym rozszerzenie się terenów wokół podlegających jurysdykcji kościelnej, na których organizowano targi, nie podobała się hrabiom Blois, którzy tracili w ten sposób dochody z podatków. W roku 1258 doszło nawet do zamieszek wywołanych przez stronników hrabiego, po których kapituła uzyskała królewską zgodę na odgrodzenie terenu wokół katedry i zamykanie bram co noc. Z katedry wzniesionej w czasach karolińskich, po zniszczeniu przez najazd normański w roku 858 pierwotnej świątyni, zachowała się jedynie krypta św. Lubinusa – VI-wiecznego biskupa Chartres. Reszta okazałego wnętrza pochodzi z XIII wieku. Długość katedry wynosi 130 metrów (110 metrów sama nawa), szerokość nawy głównej ok. 14 metrów – najwięcej z katedr francuskich, wysokość sklepienia – 34 metry. Zwracają uwagę różnicę między wapieniem użytym do wykonania fasady oraz ciemniejszym, pośledniejszym kamieniem w środku kościoła. Co ciekawe, w nawie katedry, która nie była konsekrowana, gdyż spali w niej pielgrzymi w dni poprzedzające święta posadzkę wykonano w taki sposób by lekko opadała ku drzwiom zachodnim (różnica poziomów wynosi ok. 80 cm). Dzięki temu łatwo było ją zmywać. Między arkadami oddzielającymi nawę główną od bocznych a clerestorium, które są równej wysokości przebiega stosunkowo niskie triforium. Wnętrze katedry jest stosunkowo ciemne, w porównaniu do innych gotyckich katedr, co przypisuje się oryginalności witraży i zanieczyszczeniu szkła przez wieki od jego zainstalowania. Obecnie trwają jednak budzące kontrowersje prace restauracyjne, mając ponoć przywrócić wygląd z okresu XIII wieku, w tym blado-pomarańczowe dekoracje imitujące cegłę. Już obecnie od mrocznej nawy odcinają się odnowione portale zachodniej fasady oraz prezbiterium z kaplicami ambitu, które zostały oczyszczone i pokryte malunkiem. Ściany obejścia chóru, wraz z okalającą je kompozycją rzeźbiarską przedstawiającą żywot Chrystusa, zaczęto tworzyć w 1 połowie XVI stulecia, zakończono ją na początku XVIII w. Wtedy też wykonano barokowe stalle w środku.

Piękne XIII-wieczne witraże przedstawiają sceny z Nowego Testamentu – np. rozeta zachodniej fasady z ok. roku 1215 Sąd Ostateczny z Chrystusem sędzią otoczonym aniołami i starcami Apokalipsy oraz zmarłymi stającymi na sąd wzywanymi przez aniołów z trąbami, rozeta północna transeptu z ok. roku 1235 poświęcone jest Dziewicy z Dzieciątkiem otoczonej adorującymi aniołami oraz królami Starego Testamentu, okna poniżej przedstawiają Maryję trzymaną przez matkę – św. Annę oraz triumf – Dawida nad Saulem, Mojżesza nad faraonem oraz św. Anny nad synagogą, rozeta południowa – Chrystusa tronującego w otoczeniu starców Apokalipsy z Maryją dzierżącą Dzieciątko Jezus poniżej. W Chartres zachowało się w sumie ok. 150 okien witrażowych, do najciekawszych należą te położone po pd. stronie arkad wokół prezbiterium, w tym Madonna z Dzieciątkiem. W kaplicy na osi kościoła znajduje się opisany wyżej dar cesarzy – wschodniego i odnowionego imperium zachodniego – Welon Najświętszej Marii Panny. Przy północnej części transeptu stoi z kolei XIV-wieczna figura tzw. Czarnej Madonny z Dzieciątkiem na filarze, w ramach ostatnich prac renowacyjnych rzeźbę wyszczyszczono. W krypcie znajduje się kopia zniszczonej podczas rewolucji rzeźby Matki Bożej spod ziemi.

LINKI

KATEDRA W MAPPINGGOTHIC.ORG

PANORAMICZNE ZDJĘCIA  KATEDRY

PANORAMY 360-STOPNI WNĘTRZA KATEDRY

JESZCZE JEDNA STRONA Z PANORAMAMI

ZDJĘCIA I OPISY RZEŹB

GALERIA

Reims: katedra

Miasto. Reims liczy obecnie blisko 190 000 mieszkańców (bez „przedmieść”) i jest to na tyle duże miasto, że posiada tramwaje. Jako stolica prowincji belgijskiej było to duże miasto już w starożytności – jako rzymskie Durocortorum skupiało około 20 000 ludności. Od około 260 roku istniało już tu biskupstwo założone przez św. Sykstusa. Wspierał je miejscowy konsul Jovinus, który odparł w roku 336 plemiona germańskie, które najechały Szampanię. W roku 406 doszło do najazdu Wandalów, którzy splądrowali miasto, zabijając wielu jego mieszkańców, w tym biskupa – św. Nikazego (o czym poniżej). W roku 451 zniszczył je ponownie Attyla ze swymi Hunami, zanim spotkała go klęska na polach pod pobliskim Chalons. W roku 496 Chlodwig, który 10 lat wcześniej spustoszył Soissons przyjął w Reims chrzest z rąk biskupa – św. Remigiusza. Za czasów karolińskich miasto było miejscem spotkań królów i papieży – Stefana II z Pepinem Krótkim oraz Leona III z Karolem Wielkim. Papież Stefan IV koronował tu w roku 816 Ludwika, syna Karola. W roku 940 król Ludwik IV powierzył miasto oraz tytuł miejscowego hrabiego arcybiskupowi Reims. Ludwik VII przydał arcybiskupom tytuł książęcy. W X wieku w Reims rozwinęła się szkoła katedralna. Jednym z jej współtwórców i głową w latach 972-989 był Gerbert d’Aurillac, późniejszy papież Sylwester II. Pierwszy Frank na Piotrowym tronie, benedyktyn – jeden z filarów ruchu reformy kluniackiej, jedna z najbardziej uczonych głów epoki. W Reims wykładał wszystkie siedem „nauk wyzwolonych”. My Polacy powinniśmy go pamiętać już jako papieża ze zgody na utworzenie w roku 1000 arcybiskupstwa w Gnieźnie oraz trzech biskupstw we Wrocławiu, Krakowie i Kołobrzegu. Francuzi pamiętają (?) m.in. wsparcie przez niego Hugona Kapeta – założyciela nowej dynastii królewskiej i jego koronacji w roku 987. Rektorem szkoły w Reims w 2 poł. XI stulecia był św. Brunon z Kolonii, późniejszy założyciel kontemplacyjnego zakonu kartuzów (w roku 1547 szkoła otrzymała rangę uniwersytetu). W 1 połowie XI wieku rejon Reims (a ściślej rzecz ujmując położonego na pd. Chalons) był miejscem pierwszej znanej średniowiecznej herezji o charakterze popularnym (ludowym), przypuszczalnie związanym z millenaryzmem. Synod w Reims roku 1049 potępił „nowych heretyków, którzy pojawili się w Galii oraz ich wspólników”. Ówczesne podejście do heretyków nakazywało ich demaskowanie i nawracanie, nie tępienie, zgodnie z wytycznymi św. Augustyna, który wskazywał że, stosownie do słów Ewangelii, czas na oddzielenie ziarna od plew i pszenicy od kąkolu nadejdzie na sądzie Bożym. Potwierdzeniem tego jest znany z zapisów Anzelma, kronikarza diecezji Liege, list ówczesnego biskupa tej diecezji Waldo do biskupa Chalons Rogera. Sam Anzelm skomentował tę kwestię epizodem z żywotu Marcina z Tours, w którym święty patron Franków występował przeciw egzekucji Pryscyliana w roku 385. Ten sam synod w Reims pod przewodnictwem papieża Leona IX ekskomunikował biskupów i opatów, którzy się na niego nie stawili (w tym samym czasie król Henryk I, obawiając się wzrostu znaczenia papiestwa, nakazał im stawiennictwo u siebie), potępił symonię i inne grzechy duchowieństwa, a także potwierdził prymat biskupa Rzymu. Synody w Reims odbywały się jeszcze kilkakrotnie. Do najważniejszych należał ten z roku 1148, zwołany przez przebywającego na wygnaniu z Rzymu papieża Eugeniusza III, w którym uczestniczyło co najmniej 400 biskupów. Na synodzie potępiono m.in. ruch samozwańczego mesjasza z Bretonii Eona de l’Etoile, który zajmował się głównie rabowaniem klasztorów i zamków oraz dzieleniem łupów między przybocznych ubogich. Sam Eon, jak określa go XII-wieczny kronikarz angielski Wilhelm z Newburga, „niepiśmienny matołek”, został skazany na odosobnienie w opactwie Saint-Denis, gdzie zmarł w roku 1150. Potwierdzono również kanony Soboru laterańskiego II z roku 1139, m.in. dotyczące celibatu duchowieństwa, zasad rozejmu Bożego (Treuga Dei), potępienia turniejów rycerskich prowadzących do zagrożenia życia oraz zakazu przyjmowania przez duchowieństwo beneficjów z rąk świeckich.

Zwyczaj koronacji wszystkich kolejnych francuskich królów przez biskupa Reims – w nawiązaniu do koronacji Chlodwiga, miał początek jeszcze w czasach karolińskich, a od czasów Filipa Augusta był kontynuowany praktycznie nieprzerwanie (z opisanym niżej wyjątkiem Henryka Nawarry). W roku 1360, podczas wojny stuletniej, 4 lata po klęsce francuskiej po Poitiers miasto próbowali bezskutecznie zająć Anglicy. Dopiero traktat z Troyes roku 1420 poprowadził do uznania rządów małoletniego Henryka VI, ale w lipcu roku 1429 miasto otworzyło bramy przez Joanną d’Arc i delfinem Karolem (czemu, jak wspomniałem, przy wpisie o Rouen, poświęcę odrębny wątek). Podczas wojen hugenockich miasto było związane z Ligą Katolicką, ale po bitwie pod Ivry w roku 1590 podporządkowało się Henrykowi Nawarry, późniejszemu Henrykowi IV. Rewolucja przyniosła zniszczenie lub sprzedaż miejscowych obiektów sakralnych, dochodziło też do mordów (m.in. we wrześniu 1792 roku) pospolitych i sądowych. Nowocześni władcy czasów restauracji – Ludwik XVIII i Ludwik Filip nie potrzebowali już królewskiej sakry, stąd też ostatnim monarchą koronowanym w Reims był nieszczęsny Ludwik XVI. We wrześniu 1870 roku, podczas wojny francusko-pruskiej, do Reims weszły wojska generała Moltkego. Prusacy pozostali w mieście aż do listopada roku 1872. Podczas I wojny światowej miasto znacznie ucierpiało – zniszczeniu uległo ok. 60 % zabudowy. Ostrzeliwano je od początków września 1914 roku z zajętego przez Niemców fortu Pompelle. W dniach 4-13 września Niemcy zajęli nawet miasto, które było ostrzeliwane wówczas przez Francuzów. Odbili oni Reims w wyniku bitwy pod Marną, ale trzeci tydzień września 1914 był okresem huraganowego ostrzału ze strony przeciwnika. Odbudowa Reims trwała jeszcze, gdy Niemcy zaatakowali Francję w maju 1940 roku. Do Reims wkroczyli 11 czerwca tego roku. Miasto zostało odzyskane przez aliantów 30 sierpnia 1944 i urządzono w nim główną kwaterę wojsk sojuszniczych. W dniu 7 maja 1945 roku, Alfred Jodl podpisał tu bezwarunkową kapitulację sił Wehrmachtu aliantom.

Chrzest. Kamień w katedrze Reims znaczy miejsce, gdzie biskup miasta św. Remigiusz (Saint-Remi) ochrzcił w roku 496 króla Franków Chlodwiga. Przejście Franków na wiarę chrześcijańską odbyło się według modelu zbliżonego do tego jaki miał miejsce później w Polsce. Dobrawą Chlodwiga była piękna Klotylda, a sam monarcha, o barbarzyńskim temperamencie, usłyszawszy opis ukrzyżowania Chrystusa miał ponoć zakrzyknąć, że szkoda, iż go nie było w Jerozolimie z frankijskimi wojami. Oczywiście obecna katedra nie jest tak długowieczna, jak uświęcone tradycją miejsce na którym ją postawiono. Pierwszy kościół na miejscu dawnych łaźni rzymskich postawił w tym miejscu biskup św. Nikazy. Poniósł on śmierć męczeńską w roku 406 podczas najazdu Wandalów, w drzwiach katedry, gdy zagrodził drogę najeźdźcom do wnętrza, gdzie schronili się mieszkańcy miasta. Kolejna bazylika z V wieku pochodziła właśnie z okresu, w którym Remigiusz ochrzcił i namaścił olejem z niebios Chlodwiga – jej fragmenty odnaleziono podczas odbudowy katedry po zniszczeniach I wojny światowej właśnie w miejscu, gdzie znajduje się wspomniany kamień. Oddajmy głos św. Grzegorzowi z Tours, autorowi Dziejów Franków, który tak relacjonował moment chrztu władcy:

Wtedy królowa poprosiła świętego Remigiusza, biskupa Reims, by wezwał potajemnie Chlodwiga, zachęcając go by przedstawił królowi słowo zbawienia. Zaś biskup posłał po niego potajemnie i zaczął nakłaniać go by uwierzył w prawdziwego Boga, Stworzyciela nieba i ziemi, a zaprzestał czczenia bożków, które nie były w stanie wspomóc nawet siebie samych, nie mówiąc o innych. Ale król powiedział: „Słucham cię z zadowoleniem, najświątobliwszy ojcze, ale pozostaje jedna rzecz: ludzie, którym przewodzę nie będą potrafili porzucić swych bogów. Lecz pójdę i przemówię do nich wedle słów twoich.” Spotkał się ze swymi zwolennikami, lecz zanim zdołał przemówić, moc Boża go wyprzedziła i wszyscy razem wykrzyknęli: „O pobożny władco, odrzucamy naszych śmiertelnych bogów i jesteśmy gotowi by pójść za Bogiem nieśmiertelnym, którego głosi Remigiusz.” Ogłoszono to biskupowi, który rozradował się wielce, i wezwał ich by przygotowali się do chrztu. Place zostały udekorowane zdobnymi baldachimami, kościoły białymi zasłonami, przygotowano baptysterium, rozeszła się woń kadzidła, pachnące świece płonęły jasno, zaś całe baptysterium zostało wypełnione niebiańskim zapachem. A Pan dał taką łaskę tym, którzy tam stali, że myśleli iż znaleźli się wśród rajskich woni. Król pierwszy poprosił biskupa o chrzest. Kolejny Konstantyn podążył ku chrzcielnicy aby uleczyć dolegliwość pradawnego trądu i zmyć świeżą wodą cuchnące krosty tak długo noszone. A kiedy zbliżył się by zostać ochrzczonym, święty Boży przemówił: „Zegnij lekko swą szyję Sigambryjczyku, oddaj cześć temu co paliłeś, spal to co czciłeś.” Święty biskup Remigiusz był człowiekiem prześwietnej mądrości, szczególnie wykształconym w sztuce retorycznej, a tak niezrównanej świętości, że dorównał cudom Sylwestra.

Kolejną katedrę w Reims wzniósł w 1 połowie IX stulecia – epoce karolińskiej arcybiskup Ebbon, po tym jak koronowano w Reims, w roku 816 Ludwika Pobożnego na cesarza zachodu. Była ona wielokrotnie przebudowywana i rozbudowywana. W roku 1152, za biskupa Samsona otrzymała nową, dwuwieżową zachodnią fasadę, wzorowaną na tej z Saint-Denis. Katedra spłonęła 6 maja roku 1210, a mimo, iż wspomniana fasada i część prezbiterium zachowały się, podjęto decyzję o budowie nowego kościoła. Podjął ją biskup Alberyk de Humbert – uczestnik soboru laterańskiego oraz uczestnik wyprawy krzyżowej węgierskiego króla Andrzeja II w roku 1218. Pojmany przez Saracenów został wykupiony przez kastylijski zakon rycerzy Calatrava, ale zmarł w drodze powrotnej z krucjaty.

Katedra gotycka. Budowę gotyckiej katedry w Reims rozpoczęto równo rok po pożarze poprzedniej budowli i wznoszono w bardzo szybkim tempie, które odpowiadało potrzebie by władcy Francji mogli godnie otrzymać sakrę i koronę. Kamień węgielny położono za panowania Filipa Augusta, który wcześniej brał udział wraz z Ryszardem Lwie Serce w III wyprawie krzyżowej. Koronacje kolejnych władców – Ludwika VIII w roku 1223 oraz Ludwika IX Świętego w roku 1226 miały miejsce na okazałym placu budowy katedry. Wizyty koronowanych głów i sama budowa były jednak kosztowne, a mieszkańcy Reims nie wykazywali takiego zapału, jak ci z Chartres do własnego zaangażowania finansowego. O powyższym świadczą rozruchy z roku 1233. Wybuchły one po tym jak arcybiskup Henryk z Dreux zażądał by ofiarowano na budowę świątyni część pieniędzy jaką Reims pożyczało miastom Troyes i Auxerre. Zamieszki przerwały proces budowy, który podjęto dopiero po roku 1236 kiedy to Ludwik IX ogłosił werdykt przeciw opornym mieszczanom. Mimo powyższych przeszkód już w roku 1241 konsekrowano nowe prezbiterium. Budowniczy Reims nie wzorowali się na najnowszym osiągnięciu gotyku – katedrze w Chartres, lecz poszukiwano nowych rozwiązań. Jednym z nich jest maswerk rozety zachodniej fasady, kolejnym odejście od tympanonów nad wejściami do katedry na rzecz okien, z których główne ma również formę rozety. W wypadku katedry w Reims, co nie jest częste, znamy imiona architektów prowadzących poszczególne etapy budowy, która trwała z małymi przerwami do roku 1311 – Jeana z Orbais, Jeana le Loupa, Gauchera z Reims, Bernarda z Soissons oraz Roberta z Coucy. Zostały one utrwalone w zdobiącym posadzkę nawy labiryncie, który, wobec gromadnych spacerów wzdłuż jego trasy, naruszających powagę miejsca, w roku 1778 zastąpiono zwykłymi kamiennymi płytami.

W roku 1481 wielki pożar, który rozpoczął się od więźby dachu dotknął katedrę – zostały zniszczone gotyckie iglice wież, w tym także iglica na przecięciu nawy i transeptu. Iglice wież fasady zachodniej nie zostały już odbudowane – obecnie sięgają one 81 metrów wysokości, zamiast pierwotnych 120. Zwieńczona rzeźbą anioła wieżyczka nad prezbiterium sięga 6 metrów wyżej. Nie wzniesiono również planowanych pierwotnie siedmiu w sumie wież. Katedra w Reims przetrwała rewolucję końca XVIII wieku, która urządziła w niej… stodołę i poniszczyła część figur. W 2 połowie XIX w. przeprowadzono pod kierownictwem Viollet-le-Duca renowację kościoła. Katedra przetrwała również, choć ze znacznymi obrażeniami, niemiecki ostrzał artyleryjski we wrześniu 1914 roku, który 19 września doprowadził do pożaru i spłonięcia znacznych części katedry. Jak się szacuje, w ciągu całego okresu działań wojennych katedra otrzymała około 300 trafień pociskami artyleryjskimi. Niemcom zarzucano, że celowo chcieli zniszczyć katedrę jako symbol dziejów Francji. Cóż, taki jest „urok” wojny totalnej wieków „oświeconych”. Odbudowa katedry po tych zniszczeniach ciągnęła się niemal przez całe dwudziestolecie międzywojenne – do roku 1937.

Portale. Podobnie, jak w Chartres, ważną rolę w Reims pełni rzeźba, która wyzwala się z okowów architektury, dzięki czemu przypory stają się prawdziwymi postumentami na figury. Figur wykutych w jasnym wapieniu jest mnóstwo, tak że odczytanie całości katedry staje się wyzwaniem jeszcze większym niż to Chartres. Praktyczność rozwiązań widać na fasadzie południowej części transeptu, która ponieważ prowadziła do pałacu biskupa nie była zbyt zdobna. Na północnej części transeptu, która prowadziła ongiś na dziedziniec kapituły znajdziemy natomiast bogatą dekorację rzeźbiarską, w części z poprzedniej katedry (2 poł. XII w.). Niewielkie drzwi po prawej zdobi scena tronującej Madonny z Dzieciątkiem. Po lewej znajduje się scena Sądu Ostatecznego z figurami Apostołów we wnękach. Na środkowym portalu widnieją sceny z żywotów biskupów Reims, poniżej tympanonu stoi figura papieża, której towarzyszą po bokach: św. Remigiusz, który ochrzcił Chlodwiga oraz męczennik z czasów rzymskich św. Nikazy. Centralny portal zachodni (podczas naszej wizyty niestety w remoncie) przedstawia w części środkowej Ukoronowanie Najświętszej Marii Panny (w zwieńczeniu portalu znajduje się kopia oryginalnej kompozycji), któremu towarzyszą we wnękach sceny Ofiarowania w świątyni, Zwiastowania i Nawiedzenia św. Elżbiety. Portal lewy przedstawia Ukrzyżowanie (poniżej znajduje się ciekawy uśmiechnięty anioł), prawy Paruzję. Ponad nimi wznosi się okazała galeria królów, składająca się łącznie z 56 ponadnaturalnej wielkości postaci. W jej części centralnej znajduje się oczywiście chrzest Chlodwiga (na zdjęciach poniżej zasłonięty rusztowaniem). Część rzeźb została zniszczona podczas I wojny światowej i zrekonstruowana w późniejszych latach.

Wnętrze. Wnętrze katedry jest większe i sprawia wrażenie smuklejsze niż w Chartres, mimo okazałych filarów. Zawdzięczamy to wyciągniętym w górę łukom arkad, dużym oknom i stosunkowo wąskiej nawie głównej (12,3 metra przy wysokości prawie 37 metrów). Elegancje potęguje brak kaplic bocznych naw oraz równomierność rytmu okien clerestorium (górnej części ścian nawy pod sklepieniem) nawy i prezbiterium. Długość wnętrza wynosi aż 138 metrów (przy 130 metrach paryskiej Notre-Dame). Mimo zniszczeń wojennych zachowała się część średniowiecznych witraży w niższych partiach ścian, wpuszczających do środka „boskie światło”, zwłaszcza rankiem i po południu kiedy słońce oświetla bardziej intensywnie. Część ma charakter współczesny. Imponujące są królewskie wrota z rozetą, otoczone rzeźbami w niszach oraz umieszczona powyżej większa rozeta, co daje wrażenie wielobarwności fasady. Wyobraźmy sobie co działo się, gdy przybywał przez nie do katedry przyszły monarcha – na przykład w lipcu roku 1429 delfin Karol z Joanną d’Arc przy boku.

Koronacja. Nazywana sakrą, była ceremonią sakralną, swoistym sakramentalium, potwierdzającym funkcję władcy powierzoną mu przez Boga. Korona była tą samą, którą nakładał na skronie Karol Wielki, zaś jej przyjęcie przez władcę poprzedzało jego namaszczenie świętym olejem z ampuły św. Remigiusza (od 2 poł. IX w.), według tradycji przekazanej biskupowi cudownie przez Ducha Świętego. Powyższe pokazywało ciągłość królestwa i jego ścisłe związanie z momentem chrztu. Król nie „koronował się”, lecz był koronowany przez przedstawiciela Boga, za zgodą namiestnika Chrystusowego na ziemi – papieża. Po latach zdegenerowanych Merowingów ceremoniał sakry przyjął król Pepin Krótki, koronowany w roku 752 w katedrze Soissons, przypuszczalnie przez św. Bonifacego i powtórnie w roku 754 w Saint-Denis przez papieża Stefana II. Równocześnie z nim zostali pomazani wtedy na królów jego synowie – Karol i Karloman, którzy mieli władać swoimi częściami dziedziny po śmierci Pepina. Karloman, który podczas namaszczenia przez papieża miał zaledwie trzy lata – panował również trzy lata (768-771), umierając przedwcześnie w wieku 20 lat, co pozwoliło jego bratu na połączenie domen Franków i koronację w święto Bożego Narodzenia roku 800, w Rzymie na cesarza zachodu. Kolejną koronację cesarską – Ludwika Pobożnego w roku 816 przeprowadzono już w Reims jako historycznym miejscu chrztu Francji. Potem stało się to uświęconym zwyczajem, z którego wyłamywano się, zwykle z przyczyn praktycznych w niespokojnych, zwrotnych momentach dziejów, zwłaszcza konfliktów o sukcesję, podczas których druga strona zajmowała Reims. Tak było np. z koronacją założyciela nowej dynastii Hugona Kapeta w roku 987, w Noyon, koronacją Ludwika VI w roku 1108 w Orleanie, koronacją Henryka Nawarry w roku 1594, w Chartres, nie mówiąc o koronacji angielskiego Henryka VI Lancastra w Paryżu w roku 1431. Z kolei koronacja Roberta II Pobożnego w roku 987, w Orleanie odbywała się vivente rege – za życia Hugona Kapeta.

Ceremoniał koronacyjny używany w Reims przewidywał, iż w dzień sakry do katedry szła procesja z opactwa Saint-Remi, którą prowadził pod baldachimem miejscowy opat z zawieszoną na szyi wspomnianą Ampułą ze świętym olejem, którego składnikiem było Krzyżmo święte. Opat niósł ją aż do stopni ołtarza w katedrze, gdzie, przed namaszczeniem, przekazywał Ampułę arcybiskupowi Reims. Przed koronacją król był odziewany w szaty liturgiczne bez ornatu oraz płaszcz, który ściągał podczas ceremonii. Potem był prowadzony rankiem, po prymie od katedry. Na wejście śpiewano uroczyste hymny, w tym Veni Creator Spiritus, odśpiewywany także m.in. podczas święceń kapłańskich i sakry biskupiej. Śpiewano również tercję liturgii godzin. Przed namaszczeniem następowało złożenie przez króla przysięgi koronacyjnej, założenie mu rycerskich butów i ostróg, uderzenie koronacyjnym mieczem oraz przekazanie sztandaru (te regalia przynosili w średniowieczu świeccy parowie Francji). Następnie król klękał, odśpiewywano litanię do Wszystkich Świętych, a arcybiskup Reims odmawiał modlitwę konsekracyjną. Siedząc arcybiskup namaszczał ciało króla olejem, czyniąc znaki krzyża na jego głowie, piersi i innych częściach ciała, w sumie siedmiokrotnie, mówiąc: namaszczam cię olejem świętym w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, na co wszyscy odpowiadali Amen. Śpiewano też antyfonę: Zadok kapłan (Unxerunt Salomonem Sadoc sacerdos) nawiązującą do koronacji Salomona, zaś arcybiskup odmawiał modlitwy po namaszczeniu. Król powstawał, odziewano go w tunikę (szatę liturgiczną subdiakona), dalmatykę (szatę liturgiczną noszoną przez diakonów) oraz królewską kapę w kolorze niebieskim ze złotymi liliami. Następnie namaszczano dłonie klęczącego króla, odmawiając modlitwę nawiązującą do pomazania Dawida przez proroka Samuela. Odmawiano błogosławieństwo królewskich rękawiczek na wzór tych biskupich, pierścienia, berła, symbolu władzy sądowej, przyniesione przez biskupów, przekazując je kolejno. Wreszcie arcybiskup Reims brał z ołtarza koronę Karola Wielkiego, odmawiał modlitwę koronacyjną i nakładał je na królewskie skronie w asyście parów Francji. Na koniec po kolejnych modlitwach arcybiskup składał królowi pocałunek i intonował zawołanie: „niech żyje król!” podejmowane przez obecnych, śpiewano Te Deum i odprawiano uroczystą Mszę świętą z błogosławieństwem królewskiego sztandaru – Oriflamy. Opisany sakralny charakter koronacji powodował, iż uważano że król, dzięki otrzymanej łasce, ma moc uzdrawiania w imię Boże. Powodował też, iż atak na osobę konsekrowanego króla był uznawano za świętokradztwo surowo karane. Z niedoszłych szafarzy sakry – arcybiskupów Reims warto wymienić św. Bernarda z Clairvaux, który odmówił przyjęcia wyboru, woląc pozostać w cysterskim klasztorze. Bernard potępiał bogactwo witraży, zakazując ich w zakonnych kościołach.

Wracając do wnętrza reimskiej katedry znajdziemy w nim, obok rzeźb wrót królewskich i witraży, również XVIII-wieczną marmurową chrzcielnicę, XVI-wieczną kompozycję ołtarzową przedstawiającą Śmierć i Zmartwychwstanie Chrystusa (przy pd. części transeptu) oraz dawny krzyż tęczowy, ołtarz św. Józefa, barokową figurę Niepokalanej z 1 poł. XVIII w. (w kaplicy adoracji Najświętszego Sakramentu – na osi kościoła, za prezbiterium) czy barokowy ołtarz z kamieniem nagrobnym kardynała Lenoncourta.

Okolice katedry. Do katedry przylega od pd. wsch. pałac biskupi, w obecnym kształcie – z końca XV stulecia, nieco zbarokizowanym w 2 połowie XVII wieku. W pałacu, podczas pobytu w Reims przy okazji koronacji przebywali królowie Francji. Dom biskupi funkcjonował na tym miejscu w V wieku. W XII wieku postawiono budynek gotycki, zastępując karolińską rezydencję – od kształtu greckiej litery tau otrzymał taką właśnie nazwę. Został on odbudowany po pożarze roku 1210 – wtedy też powstała zachowana do dziś kaplica. Pałac został zajęty podczas rewolucji roku 1789 na potrzeby giełdy – arcybiskup Reims wrócił do niego dopiero w roku 1823, jego następcę wyrzucono ponownie w grudniu 1906 roku, w wyniku rewolucji początku XX wieku i tzw. oddzielenia kościoła od państwa. Poważnie uszkodzony podczas I wojny światowej, we wrześniu 1914 roku, pałac został odbudowany dopiero po II wojnie światowej. Obecnie mieści się tu muzeum katedralne eksponujące m.in. część oryginalnych figur z fasady zachodniej katedry oraz przedmioty z dawnego skarbca katedralnego. Przy placu katedralnym, po północnej stronie katedry znajduje się punkt informacji turystycznej. Można przejść się stamtąd na pobliski plac Królewski z posągiem przedstawiającym Ludwika XV, a potem obok budynku dawnego szpitala oraz XVII-wiecznego ratusza (w pobliżu mieści się wejście do piwnic Mumm), przebudowanego w XIX w. – do linii dawnych murów rzymskich z tzw. Bramą Marsa. Na pn. zach. od katedry, kilka ulic dalej stoi kościół św. Jakuba, przy dawnym, zniszczonym podczas rewolucji roku 1789 opactwie Saint-Denis, założonym w roku 873 – w budynku którego obecnie znajduje się muzeum sztuk pięknych. Przy ulicy odchodzącej na pn. wsch. od pałacu arcybiskupiego znajdują się nikłe resztki zniszczonego podczas „wielkiej” rewolucji opactwa franciszkanów. Natomiast piwnic szampańskich Pommery, Taittinger czy Martin należy szukać w okolicy bazyliki Saint-Remi.

Parkowaliśmy za darmo po wschodniej stronie Boulevard de la Paix (granica strefy płatnej – ok. 400-500 metrów od katedry).

LINKI

KATEDRA W MAPPINGGOTHIC.ORG

ZDJĘCIA PANORAMICZNE WNĘTRZA

PANORAMA WNĘTRZA KATEDRY

GALERIA