Król i dziewica (I)

I. Historycy określają okres, w którym doszło do wystąpienia Joanny d’Arc, jako czas konfliktu we Francji między stronnictwami Armaniaków i Burgundczyków, którzy sprzymierzyli się z Anglikami. Jest to optyka całkowicie obca bohaterce tej opowieści, dla której istniał tylko jeden władca, wyznaczony przez Boga, którego należało doprowadzić przed ołtarz katedry w Reims by namaścić świętymi olejem jako prawowitego króla Francji. Inny pretendent i interwenienci nie pochodzili od Boga, a jeśli tak – to byli związani z tą drugą stroną. Patrząc na sprawę z szerszej, „ponadpaństwowej” perspektywy historycznej – wielce wymowny jest fakt, iż równo 100 lat po tym jak zwycięska udała się spod Orleanu do Loches by nakłonić ostatecznie delfina Karola do koronacji w Reims, w londyńskim opactwie dominikanów rozpoczął się pewien proces, który miał wyjąć monarchę angielskiego z łona tego Kościoła, do którego całym sercem i duszą Joanna należała.

Jehanne d’Arc urodziła się przed świętem Trzech Króli roku 1412, w okresie interludium ciągnącego się konfliktu, nazwanego potem wojną stuletnią, rozpoczętego, jak pisał Maurice Druon w swoim powieściowym cyklu o królach przeklętych przez „wilczycę” Izabelę, a właściwie pretensje Edwarda III do tronu Francji. Konflikt ten wybuchł na nowo trzy lata po narodzeniu Joanny wraz z wyprawą młodego króla Henryka V do Normandii, który postanowił wmieszać się w konflikt domowy wywołany zamordowaniem w roku 1407 księcia Orleanu. W czasie tejże ekspedycji, dość niespodziewanie, okazała armia francuska została zdziesiątkowana przez angielskich łuczników i piechotę na polach pod Agincourt. Zwycięstwo powyższe, które pozbawiło Francuzów większości arystokracji i doświadczonych rycerzy, poparte zostało sukcesami kolejnej wyprawy Henryka z lat 1417-18. Dało w efekcie Lancastrowi rękę córki szalonego króla Karola VI Katarzyny oraz uzyskanie traktatem z Troyes roku 1420 następstwa tronu Francji, kosztem wydziedziczonego tym samym delfina Karola. Aktorzy powyższej sceny zaczęli jednak szybko odchodzić – w roku 1419 został zamordowany Jan bez Lęku – książę burgundzki, który zlecił w roku 1407 zabójstwo księcia Orleanu. Henryk V zmarł w roku 1422, w wieku 35 lat, pozostawiając małoletniego następcę Henryka VI. W tym samym roku zszedł świeżo upieczony teść Lancastra – szalony Karol VI. Sprawa sukcesji francuskiej ponownie stanęła otworem, choć nad Sekwaną rządził twardo w sojuszu z Burgundczykami regent John z Bedfordu. W roku 1423 Anglicy odnieśli kolejne sukcesy, pokonując szkockich sprzymierzeńców delfina Karola. Ten ostatni wycofał się do Bourges, próbując na próżno wyzyskać nieporozumienia między Anglikami a Burgundczykami. Nazywany pogardliwie królem tego miasta nie miał większych widoków na szybkie powodzenie.

Wszystkie te sprawy wielkiej polityki nie zaprzątały głowy kilkuletniej Joanny z Arc, wychowującej się w Lotaryngii nad Mozą, w rodzinnym Domremy. Pełniła ona wówczas rolę pastuszki. Jak zeznawali świadkowie na jej procesie rehabilitacyjnym, bardzo pobożnej, która kiedy słyszała kościelne dzwony, padała na kolana i odmawiała modlitwy po łacinie nauczone przez matkę. Wszystko odmieniło się w lecie 1424 roku, gdy Jehanne doznała wizji świetlistej postaci a w otoczeniu innych aniołów, która przedstawiła się jako św. Michał Archanioł (Joanna odmawiała potem podawania szczegółów oglądanych postaci). Głos św. Michała był głosem wiodącym w otrzymywanych przez Joannę przekazach, pojawiały się też wizje i głosy wielkich patronek epoki średniowiecza, zapowiedzianych przez Archanioła: św. Katarzyny Aleksandryjskiej oraz św. Małgorzaty Antiocheńskiej. Wizje powtarzały się, a przekaz był coraz bardziej wyraźny. Jednym z jego bohaterów był pojmany pod Agincourt Karol, syn zamordowanego w roku 1407 przez Burgundczyków księcia Orleanu. I właśnie Orlean stał się później miejscem, gdzie wizje Joanny spotkały się z ziemską rzeczywistością.

II. Dnia 12 lutego 1429 roku sir John Fastolf, nazwany potem dla pośmiewiska Falstaffem, stoczył zwycięską, przesławną bitwę pod Rouvray – w obronie konwoju około 300 wozów z solonymi, postnymi śledziami, wiezionymi pod oblegany Orlean. Ofensywa angielska na to miasto była efektem odnowienia sojuszy Bedforda z Bretanią oraz Burgundią i miała na celu ostateczne wyeliminowanie delfina Karola nawet z tej części Francji jaka mu pozostała. Naruszała jednocześnie obowiązujące zwyczaje, albowiem, jak wspomniano, władca Orleanu siedział od bitwy pod Agincourt w angielskim lochu, co powodowało, iż nie mógł bronić swojej dziedziny. Anglicy poczynili jednak kolejny kroczek ku wojnie totalnej i w październiku roku 1428 ponad 4-tysięczne wojsko stanęło pod Orleanem. Oblężenie rozpoczęło się niedobrym znakiem – pomysłodawca wyprawy lord Salisbury zmarł na gangrenę tuż po jego rozpoczęciu. Przedłużyło się na zimę, ale Anglicy liczyli że osamotnione miasto wkrótce padnie. Falstaff, walcząc skutecznie w obronie jadących dla oblegających śledzi, nie zdawał sobie jednak sprawy, że równolegle został uruchomiony ciąg wypadków, który miał doprowadzić do końca jego karierę wojskową oraz rządy angielskie we Francji.

Już w maju 1428 roku dziewczyna z Domremy, zwana Jehanne, postanowiła opowiedzieć o swoich wizjach panu Robertowi de Baudricourt, dowódcy załogi miasteczka Vaucouleurs, położonego ok. 20 kilometrów na północ od Domremy. Rycerza Roberta wskazały Joannie głosy jako osobę, która udzieli jej wsparcia na trudną podróż do oddalonego o 500 kilometrów miasta, gdzie przebywał Karol. Robert nie był skłonny do wiary w opowieść dziewczyny – kazał wręcz swoim przybocznym odprowadzić ją do ojca by sprawił jej porządne lanie. Niepokoiła go jednocześnie aktywność burgundzka – w lipcu wojska tego księstwa przeszły doliną Mozy, zmuszając mieszkańców Domremy do schronienia się w niedalekim Neufchateau. Wieści spod Orleanu wieszczyły rychły upadek króla z Bourges. Nastała zima i Joanna ponownie, pod koniec stycznia roku 1429 udała się do Vaucouleurs. Postaci z wizji wskazywały, iż sam Bóg wszechmogący oczekuje by ruszyła z odsieczą pod oblężony Orlean i doprowadziła delfina Karola do Reims na sakrę i koronację. Rycerz Robert ponownie nie chciał jej wysłuchać, choć ludzie przypominali sobie o dawnej przepowiedni, iż Francja znajdzie się w ruinie przez niewiastę i podniesie się przez dziewicę z pogranicza Lotaryngii. Wieści o wystąpieniu niezwykłej 17-letniej dziewczyny, która, choć niepiśmienna, przemawiała w imieniu Króla Niebios, dotarły tymczasem na drugą stronę Mozy, do Nancy w Lotaryngii, gdzie rezydował miejscowy książę Karol II. Książę sympatyzował z Anglikami, a osobę wizjonerki, o której usłyszał, chciał wykorzystać do własnych, prozaicznych celów – wyleczenia się z choroby. Joanna skarciła go za naganny tryb życia i widząc, że Karol jej nie wesprze pomocą, choć dał jej kilka franków, wróciła do Vaulcouleurs. 12 lutego 1429 roku, to jest wtedy, gdy John Falstoff siedział okrakiem ze swoimi łucznikami na beczkach z postnymi śledziami, podjęła trzecią, ostatnią, jak się okazało, próbę rozmowy z Robertem de Baudricourt.

Wieść głosi, że przekonała rycerza Roberta wieścią właśnie o „śledziowej” klęsce pod Rouvray zanim dotarła ona jeszcze w naturalny sposób nad Mozę. Robert przydał Joannie sześcioosobową eskortę pod wodzą Bertranda de Poulengy i Jeana de Metz, z którą ruszyła w niebezpieczną, 11-dniową drogę do Chinon, gdzie tymczasem wobec oblężenia Orleanu przeniósł się Karol. Dał jej także list polecający do delfina. Joanna przywdziała na podróż strój męski. Przedzierając się przez obszar kontrolowany przez Burgundczyków grupka znajdowała schronienie w przyjaznych opactwach. Joanna dbała przy tym by nie zaniedbywać uczestnictwa w Mszach świętych oraz postnych – weszła nawet do zajętego przez stronnictwo burgundzkie Auxerre by uczestniczyć w Mszy św. w miejscowej katedrze. Przez kolejne rzeki kierowała się na południowy-zachód, aż do miasta Gien nad Loarą znajdującego się już w posiadaniu delfina. Wieści o przybyciu Dziewicy i powierzonej jej przez Boga misji rozeszły się szeroko, docierając do oddalonego o nieco ponad 50 km Orleanu. Jego obrońcy, pod wodzą Dunoisa – bękarta zamordowanego w roku 1407 księcia, wdali się tymczasem w negocjacje z Burgundczykami odnośnie poddania miasta zwierzchnictwu Filipa Dobrego, ale wyłącznie do czasu uwolnienia z angielskiej niewoli Karola Orleańskiego. Takiemu rozwiązaniu sprzeciwili się jednak Anglicy, którzy nie po to z narażeniem życia śledzie nad Loarę zwozili, by niepewny sojusznik zebrał spadłe owoce oblężenia. W rewanżu wspierające Anglików oddziały burgundzkie wycofały się spod miasta. Joanna tymczasem ruszyła z Gien w dalszą, bezpieczną już drogę  do Chinon, zatrzymując się m.in. w Sainte-Catherine-de-Fierbois aby wysłuchać trzech Mszy św. i wysłać listy do swojego króla.

III. Do Chinon wjechała ostatecznie 4 marca roku 1429 i tu spędziła dwa dni w oczekiwaniu na audiencję, podczas których była przepytywana przez urzędników oraz duchownych wysłanych przez delfina. Nikomu nie znana wcześniej dziewczyna z dalekiej Lotaryngii, o której wieść gminna już zaczęła roznosić legendy. Gdy uzyskała posłuchanie w sali zamku Milieu w Chinon, wypełnionej ciekawymi Dziewicy dworzanami i rycerzami, nastąpiła sławetna scena, podczas której Joanna rozpoznała zamaskowanego delfina, którego wskazał jej głos. Przedstawiła się Karolowi jako Joanna Dziewica, z której Król Niebieski uczynił posłańca aby poprowadziła delfina do Reims, gdzie zostanie namaszczony świętym olejem, koronowany i konsekrowany na króla Francji. Gdy Karol się wahał Joanna powiedziała mu o wydarzeniu, które tylko on znał, co miało go przekonać o prawdziwości jej słów. Według szambelana delfina – pana na Boisy tajemnica ta dotyczyła modlitwy jaką Karol odmówił 1 listopada poprzedniego roku, na wieść o oblężeniu Orleanu, w której poprosił Boga by pozwolił mu wstąpić na tron jeśli był prawowitym jego dziedzicem bądź ukarał go za jego zuchwałe wystąpienie jeśli nie był.

Delfin był, jak wspomniano, pod wrażeniem wystąpienia Dziewicy, jednak postanowił ją poddać dalszemu przepytywaniu w Poitiers przez komisję złożoną z duchownych i uczonych teologów paryskich. Tam też, w Wielkim Tygodniu, podyktowała słynny list do króla Anglii wzywający go by oddał posłanej przez Boga Dziewicy klucze do wszystkich dobrych miast, które zajął. W razie nie posłuchania wezwania Dziewica oświadczała, że ona i jej żołnierze z woli Króla Niebios usuną Anglików siłą. Tych ostatnich, oblegających Orlean, wzywała (tłum. z wersji ang. za: http://www.fordham.edu/halsall/source/joanofarc.asp) „Wy, łucznicy, szlachetni towarzysze broni i wszyscy ludzie zgromadzeni pod Orleanem, powiadam wam w imię Boga, wracajcie do swojego kraju; jeśli tego nie uczynicie, strzeżcie się Dziewicy i szkód jakie poniesiecie. Nie próbujcie tu zostawać, bo nie macie żadnych praw we Francji ani przyznanych przez Boga, Króla Nieba, ani przez Syna z Maryi Dziewicy. To Karolowi, prawowitemu dziedzicowi, Bóg powierzył Francj, i niebawem wkroczy on do Paryża z wielką siłą. Jeśli nie uwierzycie tym wieściom pochodzącym od Boga i Dziewicy, gdziekolwiek się spotkamy, obaczymy kto ma słuszność – Bóg czy wy”.

Po ponad trzech tygodniach badań, podczas których stosowano m.in. tzw. pytania krzyżowe, komisja z udziałem arcybiskupa Reims – Regnaulta de Chartres uznała, że Joanna jest zdrowa na umyśle, a jej słowa nie zawierają nic sprzecznego z wiarą katolicką. W rezultacie rekomendowano Karolowi by pozwolił jej wyruszyć pod Orlean. Joanna wyznała później swemu spowiednikowi, że nie była zadowolona z przedłużających się przesłuchań, wstrzymujących wykonanie zadania, z którym została posłana. W międzyczasie zjednała sobie nie tylko członków komisji, ale również m.in. poznała swojego przyszłego dowódcę, zięcia Karola Orleańskiego – Jeana, księcia de Alencon oraz jego małżonkę, również Joannę. Przekonany werdyktem uczonych delfin Karol podjął decyzję o wyprawie pod Orlean i powierzył Joannie jej dowództwo.

Wojska zbierały się w Tours, gdzie przygotowane też sztandary i proporce, w których pojawiały się motywy Chrystusa, pana Świata, oraz dzierżącego lilię anioła. W Tours Joanna poznała też swojego spowiednika augustianina Jeana Pasquerela, który odprawiał potem przy niej Msze święte. Przyjechali również jej bracia Jean i Pierre. Przygotowano też dla Joanny nowy miecz, znaleziony w kościele św. Katarzyny, którą darzyła wielką czcią. Znajdował się on dotychczas w Ste-Catherine-de-Fierbois i wedle tradycji został złożony tam przez Karola Młota jako wotum po zwycięstwie nad muzułmanami pod Poitiers (Tours) w roku 732. Wykonano wreszcie dla Dziewicy zbroję z płyt ze lśniącej, jasnej stali.

IV. Na Orlean droga wiodła doliną Loary – najpierw do Blois, gdzie ściągano zaopatrzenie. Joanna skupiła się tymczasem na utrzymaniu w ryzach wojska: gromiła ciągnące za nim markietanki i kochanki frontowe, zakazała dokonywania grabieży okolicznych posiadłości, wymagała od swoich dowódców by zaprzestali przekleństw oraz by żołnierze uczestniczyli regularnie w Mszach św. i odbywali spowiedź. Jak wskazywała to właśnie grzechy Francuzów pozwalały na dotychczasowe przewagi Anglików. Dowódcy podporządkowali się ponoć, nawet gaskoński najemnik La Hire, znany wcześniej z rozlicznych grabieży udał się do spowiedzi i zaprzestał bluźnierstw. Stał się on potem jednym z największych zwolenników Joanny, wspierając ją w późniejszych trudnych chwilach na dworze. Wojsku w Blois towarzyszył też arcybiskup Reims i szereg duchownych, których Joanna zachęcała do wspólnej modlitwy pod sztandarem Chrystusa.

Pod koniec kwietnia około 4-tysięczne wojsko ruszyło wreszcie spod Blois południowym brzegiem Loary, jak doradził Bastard Orleański – by nie zatrzymywać się na linii trzymanych przez Anglików warowni na brzegu północnym. Według planu dowódców przez rzekę miano po 3-dniowym marszu przeprawić się powyżej Orleanu i podejść do miasta od wschodu, gdzie nie było oblężniczych fortyfikacji angielskich. Wymarsz był uroczysty – ojciec Pasquerel zanotował, że śpiewano „Veni Creator Spiritus” i inne hymny. Wojska prowadziła Joanna w pełnej zbroi z trzymanym w dłoni sztandarem. Według relacji podczas pierwszej nocy spała w owej zbroi, a podczas kolejnych w kompletnym ubraniu. Mimo to dobrze znosiła niewygody. Pod Orleanem Joanna zorientowała się wreszcie, iż wojsko ciągnie do miasta okrężną drogą. Spotkała się z bastardem Dunoisem, czyniąc mu zarzuty, że nie posłuchał woli Bożej nakazującej prostą drogą iść ku miastu. Przeprawiano wtedy żołnierzy przez Loarę, wiatr był niepomyślny, a łodzi – zbyt mało by przeprawić wszystkich. Jak relacjonował potem Dunois, gdy Joanna stwierdziła, że mimo nieposłuszeństwa Bóg okaże mu miłosierdzie, wiatr zmienił kierunek, co umożliwiło postawienie żagli i ominięcie angielskiego posterunku w kościele Saint-Loup. Jednak wobec braku łodzi Dunois przekonał Joannę by zostawiając większość żołnierzy na lewym brzegu Loary z niewielkim oddziałkiem wkroczyła do miasta. Miało to podnieść morale jego obrońców. Joanna zgodziła się jednak dopiero, gdy uzyskała od swoich dowódców zapewnienie, że będą wracać przez Blois bez gwałtów i udadzą się niezwłocznie pod Orlean.

c.d.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s