Rewolucja w Rouen – mądrość etapu 2016

W ostatnim tygodniu opinią publiczną wstrząsnęła wieść o zamordowaniu pod Rouen, w Normandii, osiemdziesięciokilkuletniego księdza w kościele, przy ołtarzu, podczas odprawianej Mszy, przez dwójkę muzułmanów. Sprawcy, którzy wg relacji wzywali przy tym imię Allacha i wygłosili jakiś rodzaj okolicznościowego kazania, zadbali zatem o najwyższy stopień dramaturgii. Kolejne wiadomości z Francji przyniosły coś w rodzaju pewnego tragicznego humoru: wedle tych wiadomości parafia owego księdza miała przekazać kilkanaście lat temu grunt pod miejscowy meczet, a kapłan miał brać aktywny udział w tzw. „dialogu międzyreligijnym”. W minioną niedzielę (wczoraj) zadbano o to by owa groteska przeważyła: w katedrze w Rouen ok. 2000 wiernych i miejscowy arcybiskup Lebrun powitało na niedzielnej Mszy św. grupę 100 muzułmanów jako „budowniczych pokoju”. Gest ten, polegający w istocie na urządzeniu z religijnego nabożeństwa wiecu w duchu rewolucyjnego humanizmu, jak skomentował jeden z islamskich gości: „komunii między Francuzami”, wg arcybiskupa Lebruna stanowi odpowiedź na bliżej nieokreślone „barbarzyństwo”. Podobne wydarzenia miały miejsce także w innych kościołach we Francji, w tym, co jest niezwykle symboliczne, w katedrze Saint-Denis, nekropolii francuskich królów, a także w katedrach i kościołach Italii. Na historyczny, nie bójmy się powiedzieć, mord na księdzu nie odpowiedziano nawet zatem plastyczną akcją społeczną”Je suis Charlie”, a raczej odpowiedziano „Je suis Mohammed”. Rozkład resztek dawnej cywilizacji postępuje. Tylko, jak w myśli przewodniej niniejszego bloga, kamienie wołają.

relacje prasowe m.in.

http://www.lemonde.fr/societe/article/2016/07/31/apres-l-assassinat-du-pere-hamel-forte-affluence-de-catholiques-et-musulmans-a-la-cathedrale-de-rouen_4976741_3224.html

http://www.huffingtonpost.com/entry/muslims-catholic-mass-france_us_579e3c67e4b0e2e15eb63576

Czemu te figury są bez głów? – prolog

W szeregu wpisów na niniejszym blogu znaleźć można adnotacje, że widoczne przypadki wandalizmu a to jakiejś katedry, a to opactwa są o dwa stulecia starsze niż rewolucja epoki zwanej oświeceniem i pochodzą z etapu rewolucji odrodzeniowej tudzież renesansowej. Zresztą „wielka” rewolucja francuska i „mniejsze” jej XIX-wieczne siostry (których czołowe osiągnięcia, opisano pokrótce tutaj) lubiły się odwoływać do XVI-wiecznych korzeni, używając m.in. retoryki rewanżu za noc św. Bartłomieja. Renesansowa moda na wandalizm nie jest zresztą wynalazkiem bynajmniej francuskim, gdyż zakwitła wcześniej, podobnie jak tak zwana reformacja, w krajach Rzeszy, wreszcie na Wyspach Brytyjskich. Reformacja owa wkrótce zaczęła mnożyć czy może raczej dzielić, w idącą dziś w tysiące, liczbę denominacji i klanów wyznaniowych, w myśl zasady, iż każdy kto posiadł umiejętność czytania miał prawo założyć swój własny „kościół”. Jedna cecha jednakowoż była dla owych denominacji wspólna – „protest” wobec „Babilonu” czyli Kościoła rzymskiego, jego duchowieństwa, a w szczególności zgromadzeń zakonnych. Protest, który u świeckich protektorów reformatorów miał podłoże machiaweliczno-pragmatyczne, gdyż wiązał się z możliwością wielkiego skoku „na kasę” to jest majątki kościelne. I tak, zanim doszło do szerszego wejścia ideologii reformacyjnej do Francji, niedawny obrońca wiary katolickiej przed Lutrem, Henryk VIII Tudor zburzył, splądrował lub zawłaszczył około 800 klasztorów i domów zakonnych oraz ich dobra. Majątek ów nie posłużył bynajmniej ulżeniu ludu pracującego miast i wsi jego królestwa, który to element ideologiczny miał się pojawić dopiero na dalszym etapie rewolucji. Król zmierzał ponadto do zapewnienia sobie następstwa w postaci syna, co w dłuższej perspektywie, jak wiemy, doprowadziło do rządów niewiast Marii i Elżbiety oraz wygaśnięcia domu Tudorów.

Powstanie kwestii hugenockiej we Francji było okolicznością związaną w znacznej mierze z geopolitycznym położeniem tego królestwa. Najpierw, w bezpośrednim sąsiedztwie protestanckich krajów Rzeszy i silnych ośrodków tej ideologii w Strasburgu i Genewie, potem także – w sąsiedztwie przez Angielski Kanał z Anglią wspomnianego Henryka VIII i Elżbiety I. Królowie Franciszek I i Henryk II, ustawicznie wchodzący w spory z globalizującym się cesarstwem Habsburgów, upatrywali naturalnych sojuszników w stojących w opozycji do Karola V luterańskich książętach niemieckich. Na powyższe nakładały się uwarunkowania wewnętrzne – na południu, w Królestwie Nawarry, ale i francuskim pograniczu żyli jeszcze potomkowie dawnych, średniowiecznych herezji – albigensów i waldensów. Siostra Franciszka I – Małgorzata została żoną króla Nawarry, tworząc wobec brata swoiste lobby innowierców. Franciszek, który jeszcze w roku 1516 skupiał się na podporządkowaniu sobie papiestwa, wymuszając po pomyślnej kampanii włoskiej na Leonie X korzystny konkordat, nie podejmował radykalnych kroków przeciw protestantom. Jednocześnie, w celu utrzymania ładu wewnątrz kraju wspierał stojącą na straży wiary katolickiej Sorbonę i paryski parlament.

Tymczasem, w krajach Rzeszy obok pragmatycznego protestantyzmu książąt, reformacja zaczęła się rozwijać w skrajne, rewolucyjne ruchawki, takie jak w Munsterze w roku 1535, który stał się komuną pod szyldem Nowej Jerozolimy. Franciszek I zareagował i podjął decyzję o wygnaniu „reformatorów” ze swojego królestwa. Na banicję mieli blisko – do wspomnianego Strasburga i Genewy, skąd właśnie do Francji przenikały idee, zwłaszcza kalwińskie, prowadząc do powstania, zwłaszcza na południu pokaźnych skupisk późniejszych hugenotów. Następca Franciszka I – Henryk II był na tyle zaniepokojony skalą tego zjawiska, które wkraczało już do takich miast jak Orlean, Lyon czy Paryż, że zarządził powołanie specjalnego trybunału inkwizycyjnego do walki z herezją. Świeckie ramię przejmowało po procesach uznanych za winnych i dochodziło do wykonywania wyroków śmierci. Powyższe nie przeszkadzało królowi to prowadzić politycznych układów z protestanckimi państwami Rzeszy, a potem z Anglią przeciw cesarzowi. Tymczasem liczba hugenotów rosła. Podobnie, jak w krajach niemieckich, aktywną ich część stanowili byli księża, zachęceni rozluźnieniem dyscypliny obyczajowej. W roku 1559 społeczność hugenocka była na tyle silna, że zorganizowała w maju swój zjazd w Paryżu, a rok później próbowała dokonać zamachu stanu w Amboise (o czym szerzej w tym wątku). Już w okresie tegoż zamachu dochodziło do ataków na katolickie kościoły i ceremonie, np. w roku 1559 w Poitiers, kiedy splądrowano kaplicę jakobitów, w roku 1560 Rouen, gdzie na wiosnę doszło do rozruchów i niszczenia obiektów sakralnych, w Montpellier czy w Tournai, gdzie protestant wyrwał Hostię księdzu podczas podniesienia i ją połamał.

Przedwczesna śmierć Franciszka II oraz manewry polityczne Katarzyny Medycejskiej, która obawiając się zbytniej dominacji pro-katolickich Gwizjuszy, bezpośrednio po zamachu w Amboise oraz następujących latach 1561-1562 wykonała szereg przyjaznych ruchów w stronę hugenotów, doprowadziły do jeszcze wzrostu ich znaczenia. Równolegle, jeszcze przed wybuchem rebelii hugenockiej roku dochodziło do regularnych ataków, np. w grudniu roku 1560 doszło do rozruchów i niszczenia kościołów w Meaux i okolicach, a oblężonego w pałacu biskupa uwolnili dopiero przysłani z Paryża żołnierze królewscy. W roku 1561 w Albiac doszło do ataku na klasztor i zniszczenia przechowywanych tam relikwii, w Paryżu napadnięto na piekarza wypiekającego opłatki, zabijając go, doszło również do ataku na kościół św. Medarda. We wspomnianym Rouen, w latach 1560-61 zanotowano dziewięć tumultów wywołanych przez hugenotów (por. P. Benedict: Rouen during Wars of Religion), szczególnie atakowano figury poświęcone Dziewicy Maryi, w kraju dochodziło do prób przejmowania kościołów w miastach i poza nimi. Winni oczywiście trafiali do więzienia, co dodatkowo wzmagało napięcie.

Tzw. masakra w Vassy w dniu 1 marca roku 1562, kiedy to przyboczni księcia de Guise wdali się w starcia z próbującymi obejść postanowienia edyktu tolerancyjnego hugenotami, stała się pretekstem do wybuchu całego ciągu rebelii, w których hugenoci sięgali po pomoc protestanckich państw ościennych – Anglii i Palatynatu, m.in. oddając Anglikom we władanie normandzkie porty. Rok 1562 to jednocześnie obejmująca już całą niemal Francję fala ataków na kościoły, które grabiono, palono i bezczeszczono. Mimo początkowych niepowodzeń protestantów w kampanii roku 1562 r., szanse zostały wyrównane przez zabójstwo dowodzącego armią królewską księcia de Guise. W roku 1563, w Amboise Katarzyna Medycejska ponownie przyznała ograniczoną możliwość kultu hugenotom. W roku 1567 Katarzyna zmieniła jednak znowu front – zbliżenie z Hiszpanią oznaczało odsunięcie protestanckich sojuszników. W tym samym roku, przywódcy sił kalwińskich – książę Conde i admirał Coligny podjęli próbę kolejnego zamachu stanu – pojmania króla w Monceau (Meaux). Okazała się ona nieudaną wskutek interwencji Szwajcarów konstabla de Montmorency, podobnie jak oblężenie Paryża, które po ucieczce króla z Monceau do stolicy podjęli hugenoci. We wrześniu roku 1567 doszło też do rzezi katolików w Nimes. Ta faza konfliktu, podczas której m.in. hugenoci spustoszyli Blois, zakończyła się rozejmem w Longjumeau w marcu roku 1568, potwierdzającym edykt z Amboise z roku 1563. Jednak wobec groźby sojuszy hugenotów z Anglikami i protestanckimi książętami Rzeszy (kontyngent Jana Kazimierza – syna palatyna reńskiego Fryderyka III wspomagał hugenotów podczas starć) Karol IX zdecydował się na zakazanie kalwińskich praktyk religijnych. Spowodowało to we wrześniu roku 1568 trzeci etap konfliktu, podczas którego hugenoci uzyskali wsparcie Anglii, protestanckich Niderlandów i części księstw niemieckich (w tym pomoc militarną księstwa Dwóch Mostów), zaś król uzyskał pomoc Hiszpanii i papiestwa.

W międzyczasie interweniował zdecydowanie w Kościele francuskim papież Pius V, usuwając siedmiu francuskich biskupów, którzy sprzyjali hugenotom. W bitwie pod Jarnac w marcu roku 1569 hugenoci zostali rozbici, a książę Conde zginął. Admirał Coligny otrzymał tymczasem wsparcie nowego króla Nawarry – Henryka, który liczył na następstwo tronu Francji. Strona katolicka pod wodzą brata Karola – Henryka, księcia Anjou oraz młodego księcia de Guise odniosła kolejne zwycięstwo pod Montcontour, ale Karol IX i Katarzyna Medycejska, także z obawy o wzrost znaczenia brata zdecydowali się zawrzeć traktat roku 1570, który dawał hugenotom szeroką możliwość sprawowania kultu we Francji (poza Paryżem) oraz powierzał im pod opiekę cztery twierdze królestwa – La Rochelle, Montauban, Cognac oraz La Charite-sur-Loire. Traktatowi sprzeciwił się papież i… paryski parlament. Natomiast, Coligny z wroga królewskiego numer 1 stał się doradcą młodego Karola IX, nakłaniając go do zbliżenia z Anglią i wsparcia zbuntowanej przeciw cesarzowi części Niderlandów.

Na wiosnę roku 1572 francuscy hugenoci postanowili wspomóc rebelię w Niderlandach, organizując armię pod wodzą Ludwika księcia Nassau, która w maju wkroczyła do tego kraju i zaatakowała miasta katolickie. Cała prowokacja była obliczona nie tyle na trwałe sukcesy, co na wywołanie wojny Francji z Hiszpanią, której pragnął Coligny. Karol IX pod jego namową zdecydował się wydać swoją siostrę Małgorzatę za protestanta Henryka Nawarry, co wobec bezdzietności Karola (oraz jego brata) i starego prawa salickiego dawało temuż pretensje do tronu Francji w przyszłości. W takim kontekście historycznym – przy okazji wspomnianego ślubu doszło w sierpniu 1572 roku, w Paryżu do wspomnianej na wstępie nocy św. Bartłomieja.

Małżeństwu Henryka z Małgorzatą, które miało utrwalić zwycięstwo hugenockiej rewolucji we Francji sprzeciwiało się wielu Francuzów, w tym także Katarzyna Medycejska. Królowa matka, wykonując kolejny już zwrot, podjęła próbę rozwiązania kwestii awanturniczego doradcy syna w typowym dla ówczesnej epoki stylu – to jest w taki sam sposób, w jaki hugenoci usunęli 9 lat wcześniej Franciszka de Guise. Próba zabójstwa Coligny’ego 22 sierpnia nie udała się. Gdy wyszła na jaw – matka przekonała syna, że hugenoci spiskują przeciw jego życiu, co było tym łatwiejsze, że zaledwie 5 lat wcześniej Coligny z Kondeuszem próbowali porwać Karola. W nocy z 23 na 24 sierpnia król wysłał żołnierzy na miasto, których wsparli paryżanie. Uderzyli oni na kilka tysięcy hugenotów, którzy przybyli do Paryża na ślub. Ponad 1000 z nich, w tym Coligny znalazło tej nocy śmierć.  Do stolic zagranicznych poszły depesze o spisku na życie króla, powstrzymanym przez Karola – w Rzymie oddzwoniono na wieść o tym Te Deum. Wykorzystała to niezwłocznie propaganda kalwińska, rozgłaszając, iż papież Grzegorz XIII ucieszył się z paryskiej rzezi. Niemieccy luteranie, którzy na zwolenników Kalwina patrzyli jak na zdrajców, niezbyt się masakrą przejęli. Rzezie wybuchły też w innych miastach, co dodatkowo zaogniło sytuację.

Doszło tymczasem do jej kolejnego zwrotu. Postanowiono, że książę Akwitanii Henryk, brat Karola, który właśnie próbował zdobyć oddane wcześniej hugenotom La Rochelle, będzie kandydował w wolnej elekcji na tron polski. Wobec tych planów niezwłocznie ponownie doprowadzono do rozejmu z hugenotami, popartego powtórzeniem postanowień tolerancyjnych. W roku 1575, po śmierci swojego brata Karola IX, jak wiemy, Henryk  uciekł z Polski i wstąpił jako Henryk III na tron francuski. Kierując się być może wzorcami polskimi (tzw. konfederacja warszawska) potwierdził on w roku 1576 swobody hugenotów. Powyższe wywołało sprzeciw w parlamencie paryskim, który na przywódcę frakcji katolickiej wysunął Franciszka de Guise. W roku 1577 Henryk III odwołał wcześniejszy edykt, co spowodowało wybuch kolejnej odsłony zbrojnego konfliktu, podczas którego nowego księcia Conde wsparł cierpliwie zmierzający do tronu francuskiego Henryk Nawarry, poparty oczywiście przez Anglię. W roku 1585 papież Sykstus V ekskomunikował księcia Conde i Henryka Nawarry, co krzyżowało jego plany do tronu Francji. Henryk  złożył protest w Rzymie i odwołał się do parlamentu francuskiego. Nie próżnował jednocześnie w polu i w roku 1587 wygrał bitwę pod Coutras. Liga katolicka utrzymywała szereg ważnych miast takich jak Paryż, Lyon, Reims, Orlean i Bourges. Utrzymywała również poparcie króla.

W roku 1588 Henryk III Walezy dokonał jednak kolejnej wolty. Zaniepokojony wzrostem znaczenia księcia de Guise, którego popierały wspomniane miasta, zlecił morderstwo w Blois księcia i jego brata arcybiskupa Lyonu oraz zawarł sojusz z Henrykiem Nawarry. Brat zabitego Karol Lotaryński stanął wtedy na czele armii, papież Sykstus V potępił mord, zaś Sorbona ogłosiła że naród nie jest winny posłuszeństwa królowi mordercy. Henryk III ruszył z Henrykiem Nawarry na Paryż, jednak podczas oblężenia, parę miesięcy po mordzie – spotkał go podobny los. Zginął z ręki zamachowca. Okoliczność powyższa oznaczała spełnienie się marzeń Henryka Nawarry, który ogłosił się królem Francji. Gdy uznały go jedynie państwa protestanckie doszedł do wniosku, że „Paryż wart jest Mszy” – złożył publiczną pokutę i przejście na katolicyzm, zobowiązując się m.in. do wprowadzenia we Francji reform Soboru trydenckiego. Hugenoci, którzy doprowadzili Henryka do tronu, byli rozczarowani.

Wymogli jednak na królu ogłoszenie w roku 1598 tzw. edyktu nantejskiego, zapewniającego im nie tylko wolność religijną, ale i własne uczelnie w Montauban, Montpelier, Sedanie oraz Samur, utrzymywane na koszt państwa. Z drugiej strony zobowiązywali się do zaprzestania prześladowań katolików w prowincjach, gdzie mieli polityczną przewagę oraz zwrotu zawłaszczonych kościołów. Henryk, który planował wojnę z cesarstwem przy wsparciu protestanckich księstw Rzeszy, przymykał jednak oko na naruszenia  tych ostatnich ustaleń. Zginął od ciosu zamachowca   w maju roku 1610, podczas przygotowań do wojny z Habsburgami, której pretekstem wszczęcia był spór o sukcesję w księstwie Cleves.  Był to kolejny, kilkunasty już zamach na jego życie. Posprzeczali się również książęta protestanccy w kwestii samej sukcesji – jeden z pretendentów do stolca, elektor brandenburski, nie zgodził się na propozycję małżeństwa swojej córki z drugim kandydatem – księciem Norymbergi, na co ten ostatni… przeszedł na katolicyzm i poparł Habsburgów. Wojna i to potężna, przygotowywana aktywnie przez antyrzymską propagandę, wybuchła dopiero 8 lat później. Początkowo Francja nie wzięła w niej udziału.

Król i dziewica (III)

część pierwsza

część druga

IX. Już cztery dni po koronacji – 21 lipca 1429 roku Joanna wyruszyła z królem Karolem, przy wsparciu nowo przybyłych ochotników na Paryż. Pod koniec lipca zajęto m.in. Soissons i Chateau Thierry, a 25 sierpnia wojsko stanęło pod murami Paryża. W międzyczasie Burgundczycy zdecydowali się zawrzeć z Karolem najpierw 14-dniowy, a potem 4-miesięczny rozejm, jak się potem okazało – wyłącznie w celu ochłonięcia z zaskoczenia i odbudowy sił własnych. 8 września rozpoczął się szturm na Paryż. Rana od bełtu z kuszy, jaką w udo odniosła Joanna pod jego murami, skłoniła jednak wojsko do odstąpienia spod stolicy. Mimo protestów Joanny, Karol zdecydował wycofać się na z góry upatrzone pozycje w dolinie Loary, rozpuścił też zebraną wcześniej armię. Na początku listopada, widząc bezczynność władcy Joanna wyruszyła z małymi siłami w pole. Odniesiono trochę małych sukcesów, ale oblężenie prawie miesięczne oblężenie położonego niedaleko od Bourges La Charite-sur-Loire nie przyniosło powodzenia.

Karol VII był najwyraźniej zadowolony ze stanu posiadania i nie planował na razie kolejnych kampanii. Joannę i jej rodzinę uszlachcił pod koniec grudnia, ale przeciw planom wojennym oponował. W rezultacie Joanna rozważała nawet opuszczenie Francji – w marcu 1430 roku podyktowała list do husytów, wskazując, iż osobiście stanie na czele krucjaty jeżeli nie powrócą do wiary katolickiej. Po koniec marca opuściła bierny dwór królewski i znalazła się w dolinie Marny, gdzie prowadzono walki z oddziałami najemników wspierających stronę angielską. Zajęto miasto Melun. W tym samym czasie Burgundczycy zakończyli niepotrzebny już im rozejm i przystąpili do oblężenia Compiegne, gdzie Joanna udała się z odsieczą na czele niewielkich sił. Dnia 24 maja brała udział w wycieczce na burgundzki obóz, która została zaskoczona przez przeważające siły przeciwnika. Podczas odwrotu obrońcy podnieśli przedwcześniej most zwodzony i Dziewica została wzięta do niewoli przez kapitana oddziału burgundzkiego hrabiego – Jeana de Luxemburga. Compiegne broniło się dalej.

X. Burgundią rządził wówczas książę Filip zwany Dobrym, władca, dziś byśmy powiedzieli pragmatyczny, który po pojmaniu Joanny oczekiwał, jak się wydaje, na oferty od obu zainteresowanych stron – Karola i księcia Bedford. Król Karol nie zdecydował się na interwencję w jej sprawie. Tymczasem, w pozostającym w rękach angielskich Paryżu zebrali się uczeni Sorbony, występując do księcia Filipa o wydanie dziewczyny celem jej przebadania w procesie inkwizycyjnym pod podejrzeniem herezji. Uznanie Joanny za heretyczkę prowadziłoby do podważenia legalności koronacji Karola VII dokonanej pod jej wpływem, co mogłoby odwrócić losy wojny na korzyść Henryka VI angielskiego. Uczonych paryskich wspierał wyrzucony ze swojej diecezji, sprzyjający Anglikom, biskup Beauvais Pierre Cauchon, który w okresie po zabójstwie w roku 1407 księcia Orleanu, poprzedzającym interwencję Henryka V, stanął po stronie burgundzkiego Jana bez Lęku. Później był wysłannikiem burgundzkim na sobór w Konstancji i jednym z architektów traktatu w Troyes ofiarującego następstwo tronu Francji zwycięzcy spod Agincourt, a także autorem uczonej rozprawy uzasadniającej wyłączenie od dziedziczenia delfina Karola. Pełnił potem funkcję doradcy królewskiego Henryka VI, a za swe zasługi otrzymał biskupstwo Beauvais. Po koronacji Karola VII w Reims Cauchon uciekł pod opiekę angielską do stolicy Normandii – Rouen. Stamtąd słał listy o przekazaniu mu Joanny, pod pretekstem ujęcia jej na terenie jego poprzedniej diecezji. Do osób broniących Joanny należeli natomiast sławny teolog Jean Gerson, arcybiskup Tours Jacques Gelu oraz późniejszy biskup Meaux – Pierre de Versailles. W październiku Joanna próbowała uciec z wieży, gdzie ją więziono, ale spadła z wysokości i ją ponownie schwytano.

XI. Od maja 1630 kiedy pojmano Joannę pod Compiegne Burgundczycy zwlekali z jej przekazaniem Anglikom, sprzedając ją dopiero w listopadzie tego roku za sumę dziesięciu tysięcy funtów. Transakcji dobił Jean de Luxembourg, hrabia de Ligny. 25 grudnia Dziewicę przywieziono do Rouen, gdzie wspomniany biskup Cauchon, liczący na usunięcie Karola VII od władzy, przygotowywał proces, uzyskując od miejscowego biskupa teren kościelny na jego przeprowadzenie. Towarzysze broni Joanny próbowali kilkakrotnie bezskutecznie uderzenia na Rouen – raz zimą, dwa razy na wiosnę, w tym pod koniec maja 1431 roku. Nie odstraszyło to jednak Anglików. Wstępna faza procesu Dziewicy rozpoczęła się w Rouen 9 stycznia 1431 roku – przewodniczył mu Cauchon jako sędzia inkwizycyjny (choć proces, jak i zarzucane Joannie rzekome czyny heretyckie miały miejsce poza jego diecezją), inkwizytor generalny Francji dominikanin Jean Graverent odmówił w nim udziału, przysyłając zastępstwo. Asesorów starannie wybrano z opcji pro-angielskiej. Powołano członków uniwersytetu w Paryżu oraz prawników kościelnych, a nawet kilku duchownych angielskich. Już na początkowym etapie naruszono procedurę – Joannę umieszczono w świeckim więzieniu, pod angielską strażą, nie przyznano jej obrońcy, nie przeprowadzano publicznych przesłuchań. Joanna trzymała się dzielnie – 1 marca zapowiedziała sędziom, że nim siedem lat minie poniosą większą stratę niż Orlean (w roku 1436 Karol VII zdobył Paryż).

Faza dochodzeniowa procesu trwała do 26 marca. Następnego dnia Joannie odczytano zawierający siedemdziesiąt punktów akt oskarżenia. Oskarżano ją między innymi o czary, herezję, bluźnierstwa, apostazję i bałwochwalstwo, a także nawoływanie do wojny. Zasięgnięto opinii biegłych teologów ze sprzyjającej Anglikom Sorbony, którzy uznali, że wizje pochodzą od szatana (na ich orzeczeniu opierał się być może reżyser Luc Besson, pokazując swoją diaboliczną wizję wizji Joanny na początku kręconego filmu). Joanna odpowiadała niewzruszona sędziom, powołując się na swoje wizje. Zagrożono jej torturami i śmiercią, jeżeli nie ich wyrzeknie się wizji. Przebieg procesu, zwłaszcza jego ostatnie dni pokazywał, że Anglicy w porozumieniu z Cauchonem przygotowywali mord sądowy i to z naruszeniem procedur.

24 maja, na terenie cmentarza Saint-Ouen w Rouen Joannie postawiono wybór albo wyparcie się wizji i męskiego odzienia albo stos. Odrzucono jej prośby o apelację do papieża. Wreszcie, gdy zaczęto czytanie wyroku Joanna się poddała i złożyła krzyżyk na oświadczeniu o wyparciu się błędów. W zamian za powyższe Cauchon miał jej obiecać, iż przeniosą ją do kościelnego więzienia. Dokładne okoliczności złożenia powyższego oświadczenia ani jego treść nie są jasne – z zeznań świadków procesu rehabilitacyjnego wynika, że niepiśmienna Joanna postawiła krzyżyk na innym, znacznie krótszym oświadczeniu niż zostało następnie umieszczone w aktach procesu. Ostatecznie przeznaczono Joannie pokutę w więzieniu oraz odprowadzono ponownie pod straż Anglików. Jak wynika z relacji świadków Anglicy nie byli zadowoleni z takiego przebiegu wypadków, a nawet zwrócili się przeciw Cauchonowi, który wydawał się usatysfakcjonowany. I teraz następuje szereg wypadków, z których wynika że nacisk angielski odniósł skutek. 28 maja doniesiono sędziom, że przebywająca w więzieniu Joanna ponownie przybrała męski ubiór, co uznano za znak powrotu do dawnych błędów. Paru słów wyjaśnienia wymaga kwestia tego męskiego ubioru, który Joanna nosiła podczas wypraw, i w angielskim więzieniu, głównie z obawy przed gwałtem. Jak zanotowano w aktach procesu pod datą 28 maja – Joanna skorzystała z męskiego ubioru, gdyż było to właściwe wśród mężczyzn (tj. angielskich strażników) i wyjaśniła, że jeśli znalazłaby się, zgodnie z obietnicą Cauchona, w kościelnym więzieniu nie uczyniłaby tego. Oświadczyła również, że obiecano jej także uczestnictwo w Mszy świętej co naruszono (27 maja była niedziela). Natomiast, jak relacjonował świadek procesu rehabilitacyjnego Jean Massieu, w feralny poniedziałek angielscy strażnicy zmusili Joannę do wdziania męskiego ubioru, zabierając jej niewieście szaty i pozostawiając wybór – albo ubierze się w męski ubiór albo pozostanie naga.

Przesłuchiwana 28 maja Joanna miała oświadczyć, zgodnie z aktami procesu, że jej oświadczenie z 24 maja zostało złożone pod wpływem strachu przed ogniem i głosy pochodzące od Boga (tu sporządzający protokół zanotował na marginesie: responsio mortifera czyli niosąca śmierć odpowiedź) czyniły jej z tego powodu wyrzuty, że skazała się na potępienie by ocalić życie, że nie zrozumiała do końca podpisywanego oświadczenia, wreszcie, że może przywdziać szaty niewieście, ale nic więcej. 29 maja sędziowie i asesorzy zebrali się w kaplicy pałacu biskupiego w Rouen aby podjąć decyzję. Opat klasztoru św. Trójcy w Fecamp w imieniu asesorów przekazał sugestię by Joannie przeczytać jeszcze raz jej błędy tak by zrozumiała i skłaniać do wyrzeczenia się ich, na co sędziowie się nie zgodzili. Cauchon i Jean Lemaitre, zastępujący głównego inkwizytora Francji Graverenda, odczytali nakaz by Joanna stawiła się nazajutrz na rynku w Rouen celem ogłoszenia jej heretyczką, która powróciła do błędu i obłożoną ekskomuniką. Mimo nakazu tej treści Cauchon zgodził się by Joanna wyspowiadała się i…. przyjęła Komunię świętą. Według świadków – podczas ostatniego widzenia w więzieniu miała wprost obwinić biskupa Cauchona za to, że umiera, gdyż nie przeniósł jej do kościelnego więzienia i wydał na pastwę Anglików. Odwołała się przy tym do Najwyższego Sędziego.

Dnia 30 maja 1429 roku, w wigilię święta Bożego Ciała na rynku w Rouen miała miejsce egzekucja Joanny. Przed spaleniem, na głowę wsadzono Joannie zwyczajową papierową mitrę herezjarchy i odczytano wyrok ogłaszający ją heretyczką i ekskomunikowaną, co stało w jaskrawej sprzeczności z udzieleniem jej tego samego ranka Komunii. Ani Anglicy ani Cauchon nie zadbali również o formalny wyrok „świeckiego ramienia” Ostatnimi słowami Joanny było kilkakrotnie powtórzone imię Jezus. 8 dni po egzekucji, w czwartek w oktawie Bożego Ciała Cauchon mimo, że proces i jego akta zostały zamknięte, dodał do niego dokument niepodpisany przez nieobecnych już notariuszy procesowych stwierdzający rzekome wypowiedzi Joanny z dnia jej egzekucji o tym, że głosy, które słyszała mogły pochodzić od złego oraz dotyczący wizji korony przyniesionej przez anioła Karolowi, której podania szczegółów Joanna się wcześniej podczas procesu wzbraniała. Zdania co do tego dokumentu są podzielone – jedni widzą w nim wobec okoliczności w jakich powstał (post factum bez udziału notariuszy procesowych) i braku podpisów rzekomych uczestników fałszywkę stworzoną przez Cauchona na żądanie Anglików (który zrozumiał że się zagalopował i stworzył męczennika) by wesprzeć tezę o szatańskim pochodzeniu tytułu królewskiego Karola, inni uważają go za prawdopodobny – z uwagi na zgodę Cauchona na udzielenie Joannie ostatnich sakramentów, choć stojący w sprzeczności z oświadczeniami Joanny z 28 maja.

XII. W grudniu roku 1431, w katedrze Notre-Dame, w trzymanym przez Anglików Paryżu, odbyła się wymarzona przez biskupa Cauchona koronacja 10-letniego Henryka VI na króla Francji. Henryk nie zdążył jednak nawet osiągnąć pełnoletniości, liczonej jako wiek 16 lat, gdy Filip Dobry burgundzki postanowił zmienić strony i w roku 1435 zawarł porozumienie z Karolem VII. W roku 1436 Anglicy musieli opuścić Paryż. Henryk okazał się zresztą słabym królem, któremu przypisywano okresy szaleństwa. W roku 1445 zgodził się na oddanie Karolowi VII Akwitanii i prowincji Maine w zamian za małżeństwo z kuzynką Karola Małgorzatą Andegaweńską. W roku 1440 wrócił z niewoli pod Agincourt Karol, książę Orleanu. W roku 1442 zmarł w Rouen, wykrwawiony przez swojego balwierza, bez szans na przyjęcie ostatniego namaszczenia biskup Cauchon, który mimo zasług nie doczekał się arcybiskupstwa Rouen i musiał się zadowolić infułą w Lisieux. W tym samym roku zmarł przypuszczalnie autor zarzutów przeciw Joannie i ostatniego skierowanego do niej kazania – Nicolas Midi, który od roku 1434 chorował na trąd. W listopadzie roku 1449, wykorzystując niesnaski w Anglii, Karol VII wkroczył do Normandii i zajął Rouen, podejmując w lutym następnego roku inicjatywę celem wszczęcia procesu rehabilitacyjnego Joanny. Czy król kierował się własnym sumieniem, czy jedynie chęcią usunięcia jakiegokolwiek cienia ze swojej koronacji – do końca nie wiemy. Proces ten prowadzony przez władze kościelne ruszył za zgodą papieża Kaliksta III w roku 1455 trwał do lipca roku 1456. Zakończył się uznaniem męczeństwa Joanny oraz nieważności poprzedniego procesu i oświadczenia Joanny z 24 maja 1429. 7 lipca w pałacu arcybiskupim w Rouen, w obecności rodziny Joanny, ogłoszono werdykt wskazujący, iż biskup Cauchon oraz inni uczestnicy procesu działali w niegodziwym zamiarze, formułując fałszywe oskarżenia. W kwietniu roku 1909 papież św. Pius X beatyfikował Dziewicę Orleańską, w maju roku 1920 została kanonizowana przez papieża Benedykta XV.

Rouen: katedra

Historia. Niespójność architektury katedry Notre-Dame w Rouen doskonale obrazuje jej dzieje. Stoi ona na miejscu poprzednich kościołów biskupich – począwszy od tego pierwszego, z początków IV wieku (z roku 314 pochodzi wzmianka o miejscowym biskupstwie), przez katedrę z czasów św. Ouena (Dadona), którą wizytował Karol Wielki i którą spalili Wikingowie. Kolejny kościół był świadkiem chrztu księcia Normanów Rollona (911) i jego pogrzebu (931). Tę katedrę powiększył książę normandzki Ryszard I –  po nieudanej próbie oblężenia miasta przez Franków wspartych wojskami Ottona I w roku 946. Rozbudowano ją w 2 połowie XI wieku, a pożar wywołany uderzeniem pioruna zniszczył tę katedrę w roku 1110. Następna katedra spłonęła w znacznej części podczas pożaru miasta w roku 1200.

I właśnie wtedy, za arcybiskupa Gautiera, na początku XIII wieku, pod wpływem francuskiego gotyku, w stolicy Normandii podjęto decyzję o wzniesieniu obecnej świątyni sięgającej niebieskich wyżyn. Jej budowa przebiegała w różnych stylach. Po pierwsze, wykorzystano zachowane z pożaru elementy poprzedniego kościoła, w tym wieżę Saint-Romain – pierwotnie z XII stulecia. Prezbiterium zakończone w latach 30-tych XIII stulecia nosiło znamiona najnowszych trendów gotyckiego stylu. Nawa główna autorstwa innego architekta, ukończona w roku 1237 kiedy to konsekrowano całość, odpowiadała natomiast stylistyce wcześniejszej, XII-wiecznej katedry. Również krużganek prezbiterium z trzema kaplicami stanowił powtórzenie rozwiązania z poprzedniej konstrukcji. Uwagę zwraca pozorny poczwórny podział ścian nawy głównej oraz typowa dla architektury normandzkiej wieża na skrzyżowaniu transeptu z nawą główną (odbudowana po pożarze od pioruna w XI w.). Na przełomie XIII i XIV stulecia doszło do przebudowy obu fasad transeptu w stylu naśladującym rozwiązanie z paryskiej Notre-Dame, wzbogacone o bardziej efektowną szatę rzeźbiarską. W dekoracji tej z kolei naśladowano centralne założenie z katedry w Reims (Ukoronowanie Najświętszej Marii Panny). W XIV wieku dodano kaplice przy nawach bocznych, odbudowano także po pożarze iglicę wieży nad transeptem.

Dalsze prace prowadzono przy katedrze w drugiej połowie XV stulecia. Przebudowano zwieńczenie wieży północno-zachodniej (Saint Romain), która osiągnęła 82 metry i rozpoczęto budowę 75-metrowej tzw. „Wieży Maślanej” (Tour de Beurre) zakończoną w roku 1507. Według miejscowej tradycji część środków na postawienie tej ostatniej pozyskano z udzielania dyspens na spożycie masła w okresie Wielkiego Postu w zamian za inny rodzaj ofiary – pieniężny. Inna wersja podaje, że nazwę przyjęto od „maślanego” koloru kamienia wieży. Po postawieniu wieży południowo-zachodniej próbowano poprzez przebudowę zachodniej fasady w l. 1509-1530 usunąć powstały brak harmonii. Fasada zachodnia osiągnęła w ten sposób szerokość prawie 62 metrów, największą we Francji. W l. 1538-1557 dokonano odbudowy zwieńczenia wieży nad transeptem, która sięgnęła 128 metrów. W 2 połowie XVI wieku katedra stała się kilkakrotnie celem aktów bezczeszczenia i wandalizmu ze strony miejscowych kalwinistów, którzy niszczyli rzeźby, nagrobki, stalle i witraże. W roku 1789, wraz z ustawą Talleyranda i Mirabeau, kościół przeszedł na majątek rewolucyjnego państwa, które rozpoczęło wyprzedaż zgromadzonego tu wyposażenia – część po prostu przetopiono na cele finansowe i militarne. Sam budynek zamieniono, mimo protestów mieszkańców, na świątynię Rozumu oraz miejsce wydarzeń „kulturalnych”.

Plac przed katedrą przemianowano na plac Rozumu, zlikwidowano również przykościelny cmentarz. W roku 1796 mieszkańcy Rouen wymogli na władzach powrót katedry do funkcji sakralnych. W roku 1822 kolejny pożar od pioruna zniszczył iglicę wieży nad transeptem. Odbudowywano ją kilkadziesiąt lat aż do roku 1876 – wzniosła się na wysokość 151 metrów i stanowiła wówczas najwyższy budynek na świecie. Nie mogło się to podobać to Gustawowi Eiffelowi i jego kolegom z postępowych lóż, którzy niedługo potem, na setną rocznicę wybuchu „wielkiej” rewolucji francuskiej przygotowali żelazne „cudo” w Paryżu, jak deklarowali – tymczasową dekorację wystawy, która pozostała jednak w centrum stolicy (w międzyczasie wysokość wieży w Rouen „pobiła” katedra w Kolonii wznosząc się na wysokość wieży nieco ponad 157 metrów). Podczas nalotów RAF w kwietniu 1944 roku na katedrę w Rouen spadło kilka bomb – uszkadzając południową nawę oraz dwie z rozet (na szczęście jedna z bomb nie wybuchła). Kolejny nalot, tym razem amerykański – przed inwazją w Normandii, na początku czerwca 1944 roku doprowadził do pożaru wieży północno-zachodniej (Saint-Romain). Odbudowa katedry po zniszczeniach wojennych trwała aż do roku 1956. Ostatnia z dziejowych katastrof miała miejsce w roku 1999, kiedy to silna wichura zwaliła jedną z neogotyckich, XIX-wiecznych wieżyczek wieży nad transeptem, która runęła na dach prezbiterium oraz uszkodziła pozostałe. Wieżyczki odbudowano w l. 2010-2012.

Architektura i rzeźba. Opisany wyżej brak spójności architektonicznej katedry oznacza jednocześnie jednak brak monotonii. Był on jednocześnie jedną z przyczyn wyboru tego właśnie kościoła jako temat znanej serii malowideł z roku 1893 autorstwa Claude Moneta. W niejednolitej fasadzie uwagę przykuwa jej najstarszy element – wczesnogotycka wieża Saint-Romain, element XII-wiecznej katedry. Jak się przypuszcza funkcjonowała ona wówczas jako wolnostojąca dzwonnica, połączona z fasadą przy budowie obecnej katedry w XIII wieku. Patronem wieży jest biskup Rouen z 1 poł. VI stulecia, z czasów panowania merowińskiego króla Dagoberta I – Romanus. Według tradycji miał on poskromić węża (czy też gargulca) znad Sekwany. Obecny kształt szczytu wieża otrzymała w 2 poł. XV stulecia, odbudowano go po zniszczeniach roku 1944. Podobnie „doczepiona” do bryły katedry wydaje się być omawiana już wyżej „Maślana” Wieża z przełomu XV i XVI wieku, różniąca się barwą od reszty fasady. Oprócz tego fasadę zdobią cztery mniejsze wieżyczki. Portale wejściowe drzwi bocznych są połączeniem wczesnego gotyku z 2 połowy XII stulecia i XIII-wiecznych tympanonów. Ten po lewej (od strony wieży Saint-Romain) przedstawia sceny z życia dwóch świętych Janów – Ewangelisty (na górze) i św. Jana Chrzciciela. Portal drzwi prawych przedstawiający Chrystusa Tronującego oraz męczeństwo św. Szczepana nosi ślady uszkodzeń przez hugenotów. Ślady takie nosi również portal środkowego wejścia, który jest późniejszy i pochodzi z 1 połowy XVI wieku, kiedy to „dostosowywano” fasadę do Maślanej Wieży. Jest on poświęcony patronce katedry – Najświętszej Marii Pannie i przedstawia tzw. Drzewo Jessego.

Rozetę portalu odbudowano po zniszczeniach II wojny światowej. Portalu „bibliotecznego” przy północnym transepcie z powodu prac remontowych przy wieży Saint-Romain niestety nie oglądaliśmy. Wg przewodników przedstawia on scenę Sądu Ostatecznego w towarzyszeniu aniołów, apostołów i męczenników oraz mądrych i głupich panien z ewangelicznej przypowieści. Portal transeptu południowego na tympanonie przedstawia z kolei Misterium Paschalne – mękę i śmierć Chrystusa, złożenie do grobu, zmartwychwstanie i wniebowstąpienie. Na podstawie portyku południowego przedstawiono historie ze Starego Testamentu – Hioba, Jakuba, Józefa i Judyty oraz przypowieść o bogaczu i biedaku. Szczyt portyku zdobi Ukoronowanie NMP, a na filarze dzielącym drzwi stoi okazały Chrystus. Towarzyszą mu figury Apostołów i Diakonów w niszach. Patrząc dalej w stronę prezbiterium, oprócz potężnej 151-metrowej wieży nad transeptem uwagę zwraca pozłacana figura Matki Bożej z roku 1541, wieńcząca kaplicę Notre-Dame. Elewacje katedry zdobią również pomniejsze, interesujące detale kamieniarskie.

Wnętrze. W długim na 136 metrów wnętrzu roueńskiej katedry (przy czym sama nawa zajmuje zaledwie 60 metrów, a jej wysokość wynosi ok. 27 metrów) zwróćmy uwagę na rzeźby proroków i świętych w obejściu prezbiterium, sarkofag, gdzie złożono serce Ryszarda Lwie Serce (przy południowej części transeptu), nagrobek Hrolfa – Rollona, epitafia św. Maurille’a – miejscowego arcybiskupa, syna Rollona – Wilhelma i biskupa Wilhelma z Estouteville, a także XIII/XV-wieczne witraże. Brakuje nagrobka księcia Bedfordu, spiritus movens, skazania Joanny d’Arc, który został zniszczony w roku 1562 przez hugenotów. Pokancerowali oni również figury apostołów, świętych, proroków i biskupów z fasady, ustawione dziś w galerię w obejściu prezbiterium. Pod wieżą Saint-Romain znajduje się dawne baptysterium, w przyziemiu Wieży Maślanej – dawny kościółek Saint-Etienne. W północnej części transeptu widoczna jest klatka schodowa prowadząca dawniej do biblioteki, wzniesiona w 2 poł. XV wieku i nadbudowana tuż przed rewolucją francuską – w roku 1788, z zachowaniem gotyckiego stylu. W prezbiterium widać z kolei odnowione po zniszczeniach rewolucji (podpalono wtedy wyposażenie kościoła) rzeźbione, XV-wieczne stalle.

LINKI

KATEDRA W MAPPINGGOTHIC.ORG

PANORAMA WNĘTRZA

GALERIA

Rouen: miasto

Do Rouen, dawnej stolicy Normandii, bodaj najładniejszego i najciekawszego miasta na naszej trasie, trafiliśmy chyba w najgorszą możliwą pogodę. Zaczęło lać i to tak, że nie dało się teoretycznie robić zdjęć plenerowych, bo deszcz zalewał obiektyw. Rouen jest miastem na tyle dużym (łącznie w aglomeracji ponad 500 tys. mieszkańców) i ważnym komunikacyjnie, że gps gubi w nim, w kluczowych miejscach drogę – mieliśmy więc okazję przejechać się, nolens volens, w korku przez most Flauberta na południowy brzeg Sekwany i to zarówno w drodze tam, jak i powrotnej. Zaparkowaliśmy tam, gdzie większość Francuzów, to jest na granicy miejskiej strefy płatnej – na wypełnionym, darmowym parkingu przy placu de Boulingrin, ok. 600 metrów od dawnego opactwa Saint Ouen i 400 metrów od kościoła Saint-Vivien, który znajdował się na okrężnej trasie turystycznej, ładnie opisanej w anglojęzycznych folderach z mapką centrum. Wkrótce też deszcz przestał nam przeszkadzać. Opis miasta podzielono tu na trzy części – osobno zostanie opisana katedra Notre-Dame i osobno opactwo Saint-Ouen, a to z uwagi na obfitość zabytków i historii.

Historia. Zacząć wypada od jej początku, a mianowicie od czasów starożytnych, kiedy mieszkało tutaj galijskie plemię w osadzie Ratumacos. Rzymianie przezwali ją Rotomagus i rozbudowali tak znacznie, iż stała się drugim największym po Lugdunum czyli Lyonie miastem Galii Zaalpejskiej. Istniał tu m.in. amfiteatr i okazałe łaźnie. Tę znaczącą pozycję miejscowość utrzymała także w okresie upadku Cesarstwa i najazdów ludów germańskich. Znajdowała się tu, od końca IV wieku, siedziba stałego biskupstwa założonego przez św. Wiktryka, który przywiózł tu relikwie otrzymane od św. Ambrożego z Mediolanu, budując pierwszą katedrę. Potem Rouen stanowiło stolicę rządzonej przez Merowingów Neustrii. W 1 połowie IX wieku dolinę Sekwany zaczęły pustoszyć normańskie najazdy, których celem były głównie pozbawione obwarowań opactwa i miasteczka. Samo Rouen zostało spalone przez bandę Oscherusa w maju 841 roku. Splądrowano je ponownie 15 lat później. Wikingom tak spodobała się ta okolica, że grupa ich osiedliła się tu, a ich wódz Hrolfr (Rollon) przyjął w roku 911 chrzest i uznał zwierzchnictwo lenne króla Franków w zamian za tytuł miejscowego hrabiego. Po śmierci w roku 931 spoczął w miejscowej katedrze. Problem normandzki próbowano rozwiązać jeszcze raz siłowo – w roku 946 wojska Ottona I, sprzymierzone z królem zachodniofrankijskim obległy miasto, ale bez powodzenia. W ciągu tegoż samego stulecia normańskie hrabstwo przekształciło się w księstwo, którego władca w roku 1066 sięgnął po koronę Anglii. Z tegoż, X wieku pochodzi też opis Rouen (Rudhum) autorstwa znanego nam agenta Umajadów z Kordowy – Ibrahima ibn Jakuba jako stolicy kraju rolniczego i ośrodka rybackiego.

Na początku XII stulecia Rouen liczyło około 30 000 mieszkańców, było ważnym portem i ośrodkiem handlowym, kontrolując m.in. przewóz towarów Sekwaną do Paryża. Należało do największych miast w Europie. W roku 1150 zbudowano stały most przez Sekwanę i rozpoczęto rozbudowę miejskich murów. Statki z Anglii przywoziły do Rouen wełnę i odzież, wracały z francuskim winem i zbożem. To znaczenie sprawiło, że na początku kolejnego stulecia postanowiono podjąć rywalizację z innymi miastami we wznoszeniu katedr po pożarze w roku 1200 dotychczasowego kościoła biskupiego. W międzyczasie, w czerwcu roku 1204 król Filip August, wykorzystując nieład w Anglii za rządów Jana bez Ziemi zajął Rouen i przyłączył Normandię do królestwa Francji. W roku 1291 w 40-tysięcznym wówczas mieście wybuchły zamieszki, podczas których zamordowano burmistrza – w rewanżu król Filip Piękny zniósł przywileje miejskie, pozwalając mieszczanom je… odkupić trzy lata później. W roku 1306, podczas wielkiego głodu, król kazał się wynieść miejscowym żydom, którzy osiedlili się tu w dużej, około 5-tysięcznej grupie (ok. 15 % ludności miasta).

Podczas kluczowego okresu wojny stuletniej, po kilkumiesięcznym oblężeniu, w czasie którego zmarła znaczna część mieszkańców, Rouen uznało w styczniu 1419 roku zwierzchność Henryka V Lancastera, dla którego był to powrót miasta do anglo-normandzkiej macierzy. Nie obyło się bez dalszych aktów odwagi – kanonik Robert de Livet obłożył ekskomuniką angielskiego monarchę, za co spędził kilka lat w jego lochach po drugiej stronie Kanału. Po nagłej śmierci Henryka w roku 1422, Rouen stało się siedzibą regenta angielskiego we Francji księcia Bedford. Na jesieni 1430 roku odkupił on od sojuszników burgundzkich pojmaną przez nich Joannę d’Arc i sprowadził ją na proces do bezpiecznego miasta, jakim było dla Anglików Rouen. Po kilkumiesięcznym procesie z udziałem wyselekcjonowanych duchownych i teologów, popleczników Bedforda, została ona skazana na dożywotnią pokutę, a potem – pod pretekstem naruszenia jej warunków i przywdziania męskiego ubioru, spalona bez wyroku na rynku w Rouen 30 maja 1431 roku. Karol VII Walezjusz nie spieszył się na odsiecz Joannie i zajął Rouen dopiero 18 lat później. Przyłączenie do Francji dało nowy impuls do rozwoju miasta i przysporzyło mu nowych dominant w postaci m.in. kościołów Saint-Ouen i Saint-Maclou. Na początku XVI wieku, wraz z epoką odkryć geograficznych rola Rouen jako portu dodatkowo wzrosła – wypływały stąd statki do wybrzeży Brazylii. Od roku 1499 działał (z krótką przerwą aż do rewolucji) lokalny parlament normandzki.

W 1 połowie XVI stulecia do Rouen zawitała moda na kalwinizm – ponad 20 % mieszkańców miasta przyjęła „reformatorskie” nowinki. Ta mniejszość, nazwana później hugenotami, odegrała wiodącą rolę w okresie niepokojów 2 połowy XVI wieku. W roku 1560 przy okazji tzw. tumultu w Amboise doszło do pierwszych ataków na kościoły. 15 kwietnia roku 1562 hugenoci uderzyli na ratusz oraz zamek, zajmując te obiekty i wyrzucając królewskiego namiestnika oraz połowę (trzech) członków magistratu wiernych katolicyzmowi. Na początku maja doszło do bezczeszczenia i niszczenia na szeroką skalę miejscowych kościołów. 10 maja umknęli przed furią hugenocką sędziowie Parlamentu Normandzkiego. Katolicy schronili się w fortyfikacjach św. Katarzyny na wzgórzach ponad miastem. Tak szeroko zakrojona akcja nie była by możliwa bez wsparcia z zewnątrz. We wrześniu angielscy żołnierze wysłani przez Elżbietę II wylądowali u ujścia Sekwany. Próba eskalacji konfliktu nie powiodła się jednak – pod koniec października francuskie wojska królewskie odzyskały Rouen, plądrując przy tym miasto, a pod murami zginął ówczesny król Nawarry Antoni Burbon. Fala protestanckiego ikonoklazmu wybuchła ponownie w marcu 1563 roku, kiedy to zniszczono kościół Saint-Eloi. Pod koniec sierpnia 1572 doszło do zamieszek wywołanych wieściami o nocy św. Bartłomieja – doszło do zabójstw więźniów hugenockich. W czasie wojny dotyczącej sukcesji po Henryku III Rouen stało po stronie Ligi Katolickiej, broniąc się na przełomie 1591 i 1592 roku udanie, przy wsparciu oddziałów hiszpańskich, przed księciem Nawarry, późniejszym Henrykiem IV. W roku 1646 w Rouen mieszkał sławny uczony Blais Pascal, w roku 1670 miasto odwiedził niesławny król Polski Michał Korybut Wiśniowiecki. W 2 połowie XVIII wieku zburzono dawne mury miejskie i utworzono na nich bulwary. Podczas wielkiej rewolucji w mieście – doszło do szeregu aktów – zniszczono m.in. dawne opactwo Saint-Ouen. Rouen ucierpiało również znacznie podczas II wojny światowej, zarówno w czasie inwazji niemieckiej, na początku czerwca 1940 roku, jak i w czasie bombardowań alianckich na wiosnę 1944 roku oraz późniejszych walk o Normandię. Mimo to zabytków w mieście, jak wspomniałem, zatrzęsienie.

Saint-Vivien. Pierwszym, do którego doszliśmy ulicą de la Porte des Champs, był kościół Saint-Vivien wzniesiony w miejscu dawnej, XIII-wiecznej kaplicy pobliskiego opactwa Saint-Ouen. Została ona całkowicie przebudowana w roku 1358 z dodaniem dzwonnicy i rozbudowana w XV wieku. W roku 1562 dotarli tu kalwiniści w swoim obrazoburczym szale. W tym samym stuleciu do konstrukcji dodano trzecią nawę – obecnie wszystkie trzy są wyraźnie oddzielone. Całość przebudowano w XVII wieku. Pod koniec XIX w. wzniesiono neogotycki portyk kościoła.

Saint-Maclou. Od kościoła Saint-Vivien udaliśmy się do pobliskiego Saint-Ouen, a ponieważ był jeszcze zamknięty – do położonego na osi katedry kościoła Saint-Maclou. Kościół Saint-Maclou jest przykładem późnego gotyku zwanego „płomienistym” (flamboyant). Jego budowę rozpoczęto niedługo po spaleniu na pobliskim placu du Vieux-Marche Joanny d’Arc, około roku 1434. Stanął w miejscu mniejszej świątyni z XIII w., niemal na tyłach roueńskiej katedry. Budowa bazyliki trwała do roku 1517, choć kamienna, neogotycka iglica wieży, sięgająca 83 metrów wysokości, pochodzi z 1868 roku (oryginalna, zniszczona w roku 1736 była wykonana z drewna). Część rzeźb zniszczono w roku 1562, podczas powstania hugenockiego w mieście. Kościół doznał uszczerbku także podczas rewolucji francuskiej, kiedy to również niszczono figury wewnątrz bazyliki oraz w czasie alianckich bombardowań w czerwcu 1944 roku. Niestety podczas naszej wizyty był zamknięty, nawet po 14, poprzestaliśmy zatem na obejrzeniu fasady z portykiem i drewnianymi, rzeźbionymi renesansowymi drzwiami. Centralny portal wejściowy zdobi typowa kompozycja Sądu Ostatecznego. Tył kościoła jest zaniedbany i oczekuje na remont.

Ossuarium. Ciekawy przykład renesansowego budownictwa znajdujemy w zaułku na północ od kościoła. Aster Saint-Maclou to XVI-wieczne rozwinięcie średniowiecznych ossuariów na masową skalę, spowodowaną powtarzającymi się epidemiami dżumy. Czworoboczny obiekt, drewniany, na kamiennej podmurówce, otaczający dziedziniec o wymiarach 32 na 48 metrów, wzniesiono w latach 1526-1533. Posiada ciekawie zdobione, choć makabrycznymi motywami, drewniane kolumny, poniszczone przez hugenotów w maju 1562 roku. W roku 1658 do całości dodano kaplicę św. Michała. Część budynków zaczęto też wykorzystywać jako szkołę. Cmentarz zamknięto ostatecznie w roku 1781. W roku 1792 dotarli tu rewolucyjni wandale, niszcząc symbole chrześcijańskie. Obecnie znajduje się tu miejscowa akademia sztuk pięknych.

Domy. Ossuarium to nie jedyny przykład drewnianego budownictwa w Rouen. Mimo zniszczeń wojennych sporo tu starych domów, częściowo drewnianych, z XIV-XVII stulecia (według znawców około dwustu zabytkowych i prawie 2000 stylowych). Prawie setka podchodzi z okresu średniowiecza – ich przykłady znajdziemy m.in. przy Rue du Gros Horloge czy Rue Saint-Roman (między Saint-Maclou a katedrą) oraz bocznych zaułkach. Wspomnianą uliczką dochodzimy do katedry i placu przed nią. W zachodniej części katedralnego placu znajduje się efektowny budynek, który obecnie zajmuje m.in. informacja turystyczna. To renesansowy dawny dom pieniężny, wzniesiony w latach 1509-1540. Stąd właśnie ponoć Monet malował swoje wrażenia katedry w Rouen.

Zegar. Od katedry prosta ulica w stronę placu du Vieux Marché przechodzi przez bramę z zegarem zwanym Gros Horloge. Towarzyszy mu gotycka wieża dzwonna z końca XV wieku, wzniesiona po pożarze poprzedniej podczas rozruchów w roku 1382. Mechanizm samego zegara należy do najstarszych we Francji – zainstalowano go w roku 1389. Sam wygląd tarcz, wychodzących na obie fasady bramy jest późniejszy, renesansowy, z lat 1527-29 – złociste słońce wysyła 24 promieni na niebieskie tło. Jest to zegar astronomiczny – pokazuje fazy księżyca, dni tygodnia oznaczone symbolami. Poniżej zegara znajduje się dawne godło Rouen – zwycięski Baranek paschalny na czerwonym tle. Po zachodniej stronie bramy znajduje się barokowa fontanna z roku 1743 z Alfeusem i nimfą Aretuzą. Wewnątrz zegarowych pomieszczeń znajduje się małe muzeum, gdzie można zobaczyć pracownię zegarmistrza, dzwony i maszynerię, widać stamtąd też katedrę w Rouen. Przy zegarze znajduje się też dawny gotycki budynek ratusza.

Place du Vieux-Marche. Od Gros Horloge blisko już na historyczny rynek Rouen – place du Vieux-Marche, przy końcu tej samej ulicy. To tu spalono 30 maja 1431 roku Dziewicę Orleańską. Publiczne egzekucje wykonywano tu zresztą aż do roku 1836. Dziś plac otaczają stare, na wpół drewniane domki. W środku znajdują się nikłe ruiny dawnego kościoła św. Zbawiciela z XI w., zniszczonego w maju roku 1562 przez hugenotów, zamkniętego w roku 1791 przez kolejne pokolenie rewolucjonistów, wykorzystywanego potem jako pomieszczenia przemysłowe i rozebranego w roku 1795. Obok stoi coś, co w założeniu ma przypominać łódź wikingów albo rybę. Albo połączenie jednego z drugim. To wzniesiony w roku 1979 kościół św. Joanny z Arc, do którego przylega, pod jednym dachem, hala targowa z unoszącymi się zapachami mięsa i ryb. Na szczęście w środku kościoła nie jest aż tak źle – uwagę przykuwają piękne witraże ze zniszczonego podczas działań wojennych roku 1944 kościoła św. Wincentego wykonane w latach 1520-1530.

Pałac Bourgtheroulde. Nieco na południe od placu du Vieux Marché stoi renesansowy Hotel Bourgtheroulde, pełniący dziś funkcję… hotelu. Dawną rezydencję rodziny Le Roux, potem Bourgtheroulde wzniesiono w XVI wieku. Na fasadzie pałacu zauważymy normańskie lamparty wspierające herb rodziny Bourgtheroulde oraz jeżozwierza – symbol króla Ludwika XII. Na południe od pałacu znajduje się dawny gotycki kościół Saint-Eloi wzniesiony w XIII wieku i przebudowany na początku XVI stulecia. W marcu 1563 roku splądrowali go hugenoci. Został jednak odbudowany do roku 1580. Podczas rewolucji francuskiej został przerobiony na magazyn zbożowy dla wojska, w roku 1803 w akcie swoistej ironii dziejowej Napoleon Bonaparte przekazał go protestantom.

Parlament normandzki. Wracając z placu, na którym spalono Joannę z d’Arc w stronę opactwa Saint-Ouen mijamy dawny budynek pałacu sądowego. Wzniesiono go w latach 1499-1508 w stylu późnogotyckim wymieszanym nieco z renesansem, ale był potem w XIX w. przebudowywany w duchu neogotyku, został też w znacznej części zniszczony podczas alianckich bombardowań w kwietniu 1944 roku oraz działań wojennych pod koniec sierpnia tegoż roku.

Dawny kościół St-Laurent. Idąc w kierunku północnym ulicą Sokratesa dochodzimy do budynku muzeum sztuk pięknych oraz muzeum…. sztuk żelaznych w dawnym kościele św. Wawrzyńca. Kościół wzniesiono w XV stuleciu na miejscu dawnego kościoła św. Antoniego w stylu późnego gotyku. W roku 1501 ukończono budowę wieży. Jego droga do obecnego muzeum była typowa – w roku 1791 zdesakralizowano go i przekształcono w… klub jakobinów. Sprzedany w roku 1803 służył jako szopa i stajnia. W roku 1893 odkupiło go miasto Rouen na cele muzealne. Ulicą Jeana Lecanuleta dochodzimy stąd do placu, który kiedyś zajmowało opactwo Saint-Ouen. Dziś stoi tu pomnik Napoleona, a w zachowanej części dawnych budynków opactwa, skąd wyrzucono mnichów na jesieni roku 1790, znajduje się obecny ratusz Rouen. Przeniesiono go tu w roku 1800, a w roku 1825 budynek został przebudowany. Na obecny wygląd. Od dawnego opactwa, bocznymi uliczkami, mijając dawną Chapelle Corneille oraz kościół Saint-Nicaise wróciliśmy do punktu wyjścia.

Całości Rouen w jedno, deszczowe popołudnie oczywiście nie udało nam się zobaczyć, choć nie ulega wątpliwości – przeszliśmy sporo i to mimo deszczu. Pominęliśmy m.in. Wieżę Joanny d’Arc, w której, wbrew nazwie wcale nie siedziała Dziewica Orleańska, a która stanowi dawny donżon XIII-wiecznego zamku Filipa Augusta, rozebranego w roku 1591. Prawdziwa wieża Joanny padła wtedy łupem prac rozbiórkowych. Gwoli sprawiedliwości przyznać jednak należy, że Joanna d’Arc miała pojawić się w owej wieży raz podczas procesu, gdy pokazano jej narzędzia tortur jakie ją czekają jeśli się nie ukorzy.

LINKI

KOŚCIÓŁ SAINT-MACLOU W MAPPINGGOTHIC.ORG

GALERIA

Rouen: Saint-Ouen

Kościół benedyktyński Saint-Ouen jest przykładem gotyckiej rywalizacji z roueńską katedrą. Jego rozmiary (długość 137 metrów, wysokość do sklepienia – 33 metry) przewyższają zresztą rozmiary tej ostatniej (długość 135 metrów, wysokość do sklepienia – 28 metrów). Kościół powstał w miejscu poprzedników wzniesionych nad grobem św. Ouena (Audoena czy też, z germańska, Dadona) – biskupa Rouen, zmarłego pod koniec VII stulecia. Dadon był sekretarzem króla Dagoberta I i doprowadził do rozwoju miejscowej diecezji – m.in. konsekrował okoliczne kościoły klasztorne w Jumieges i Saint-Wandrille. Samo opactwo benedyktyńskie w Rouen jest jeszcze starsze: założono je w roku 553 pod wezwaniem św. Piotra. Pierwszy kościół i opactwo zniszczyli w roku 841 Wikingowie, którzy jeszcze nie wiedzieli, że założą w przyszłości chrześcijańskie państwo ze stolicą w Rouen właśnie. Pod koniec X wieku doszło do odnowy opactwa przez opata Hildeverta. W 2 połowie XI wieku, z inicjatywy opata Nicolasa przeprowadzono budowę romańskiego zespołu. W roku 1090 opat ściągnął do ukończonego kościoła m.in. relikwie św. Romana, św. Gotarda i św. Remigiusza. W roku 1136 miał miejsce niszczycielski pożar opactwa. Odbudowane, ponownie spłonęło w roku 1248. Pozostałości tego kościoła romańskiego można znaleźć w północnej części obecnego transeptu.

Budowę obecnego założenia rozpoczęto w roku 1318. Do roku 1339 zakończono prezbiterium, większą część transeptu i nawy. Potem wojna stuletnia zmusiła benedyktynów do wstrzymania prac, choć w roku 1396 zakończono północną część transeptu. W roku 1431 cmentarz przy opactwie był miejscem jednego epizodów procesu przeciwko Joannie d’Arc zorganizowanego przez biskupa Cauchona, kiedy to Joannę pod groźbą stosu skłoniono do akceptacji oświadczenia o uznaniu błędów. Całość kościoła Saint-Ouen ukończono dopiero w roku 1537. Bazylika długo nie cieszyła się spokojem – w roku 1562 splądrowali ją hugenoci, niszcząc część rzeźb i wyposażenie. Jeszcze bardziej destrukcyjni okazali się XVIII-wieczni rewolucjoniści, którzy położyli kres miejscowemu opactwu. Wyrzucono stąd mnichów, otwierając  na jakiś czas skład broni. W roku 1803 w pozostałej po rewolucyjnym ferworze części opactwa urządzono ratusz, resztę obejmuje dziś park. Prace restauracyjne w połowie wieku XIX, nawiązujące do katedry w Kolonii, zniekształciły późnogotycką fasadę, nad czym ubolewało szereg znawców przedmiotu, w tym Viollet-le-Duc. Oryginalna jest natomiast rozeta nad portalami, choć sam witraż jest już niestety nowoczesny.

Gotycki jest również portal południowy transeptu, przez który wchodzi się do bazyliki. Przedstawia on w dolnej części sceny z życia św. Ouena, zaś tympanon poświęcony jest Najświętszej Marii Pannie – zobaczymy tu sceny Zaśnięcia, Wniebowstąpienia i Ukoronowania. Gotycka wieża na przecięciu się transeptu z nawą sięga 82 metrów wysokości i pozbawiona jest iglicy oraz latarni, kończąc się galeryjką. Przestrzenne wnętrze (pozbawione krzeseł) to przepiękny, późny gotyk. Założeniem było sprawienie iluzji, że kościół składa się niemal całkowicie z okien witrażowych, co widać m.in. po malowidłach w arkadach naw bocznych przedstawiających żywoty świętych. Same witraże z XIV i XV wieku (najstarsze w prezbiterium) przedstawiają postacie patriarchów, proroków, apostołów i świętych. Uwagę przykuwają też okazałe, XIX -wieczne organy na XVII-wiecznym prospekcie oraz zdobione zworniki sklepień w prezbiterium. Okazałe, ołtarzowe retabulum jest neogotyckie i pochodzi z XIX wieku. Poprzednie nie zachowało się z rewolucyjnego ferworu.

LINKI

KOŚCIÓŁ OPACKI W MAPPINGGOTHIC.ORG

PANORAMA WNĘTRZA

OPACTWO ST-OUEN – ZDJĘCIA/OPIS FR.

GALERIA