Wolność, równość, braterstwo albo śmierć

„Nie ma już Wandei, obywatele republikanie. Umarła pod naszą wolną szablą, wraz ze swoimi kobietami i dziećmi. W myśl rozkazów, jakie mi przekazaliście, zmiażdżyłem te dzieci pod końskim kopytami, wybiłem kobiety, które – przynajmniej te – nie będą już rodzić bandytów. Nie mam sobie do zarzucenia ani jednego wziętego więźnia. Zgładziłem wszystkich” (rewolucyjny generał Westermann do Komitetu Ocalenia Publicznego)

„Niszcz tych bandytów aż do ostatniego, oto twój obowiązek” (Komitet Ocalenia Publicznego do generała Turreau)
„Z przyjemnością odebrałem waszą aprobatę dla środków jakie podjąłem” (generał Turreau w odpowiedzi do Komitetu)
„Zabijaj tych bandytów zamiast palić gospodarstwa, nakaż karać uciekinierów i tchórzy, i zniszcz całkowicie tę straszną Wandeę (…) Uzgodnij z generałem Turreau środki najbardziej pewne, aby zgładzić wszystko w tej bandyckiej rasie” (Komitet Ocalenia Publicznego do reprezentanta ludu p. Dembarere)
„Jeśli moje zamiary będą dobrze wykonane, za dwa tygodnie nie będzie już w Wandei ani domów, ani żywności, ani broni, ani mieszkańców” (generał Turreau do Komitetu Ocalenia Publicznego)
„Trzeba całkowicie oczyścić ziemię wolności od tej przeklętej rasy” (rewolucyjny generał Beaufort)
„Jako łup wojenny zachowywali dla siebie najbardziej dystyngowane kobiety i zakonnice. Obdzierali trupy z ubrań i układali je na wznak (…) Nazywali to ‚ułożeniem do rąbania'”
„Widziałem trupy na poboczu drogi, około setki, zupełnie nagie i poukładane jedne na drugich, porąbane szablami, niemal jak baranie mięso przed nasoleniem”
„Doszlk do tego, że w ciała ofiar wkładali kartusze (ładunki prochowe) i podkładali ogień.”
„Gdy pewien stary i ociemniały ksiądz nie mógł już dalej iść, żołnierz przebił go bagnetem i powiedział do swego kolegi: weź go na szpic. I tak nieśli go aż wydał ostatnie tchnienie.”
„Kazałem zapolować na wszystko wokół mej kwatery i nakazałem, żeby podczas naszego marszu codziennie moi myśliwi dostarczali mi dar z dwudziestu głów bandytów tylko dla mojej przyjemności. Aż dotąd regularnie otrzymywałem ten podarunek, ale ostatnio zaczyna brakować zwierzyny, której pogłowie szybko maleje (…) Ostatnia dwudziestka, jaką mi przedstawiono, została zaskoczona w środku lasu podczas odprawiania ceremonii ku czci tyranów” (rewolucyjny generał Bard)
„Mój przyjacielu, z przyjemnością donoszę ci, że ci bandyci są już likwidowani. Od ośmiu dni przyprowadzają ich tutaj w ilościach nie do policzenia (…) Ponieważ ich rozstrzeliwanie zabiera dużo czasu i zużywa się przy tym proch i kule, przyjęto pomysł, aby powsadzać pewną ich liczbę do starych statków, wypłynąć z nimi na środek rzeki, pół mili od miasta i tam zatopić te statki. Takiej operacji dokonuje się codziennie.”
„Początkowo ofiary topiono w ubraniach, ale później komitet, powodowany tyleż chciwością, ile wyrafinowanym okrucieństwem, zdzierał ubrania z tych, których chciał wydać na pastwę rozmaitych żądz, jakim ulegali jego członkowie. Trzeba wam także opowiedzieć o ‚małżeństwie republikańskim’, które polegało na tym, że przywiązywano do siebie rozebranych do naga młodego mężczyznę i młodą kobietę, wiązano ich pod pachami, i razem topiono.”
„Amey każe rozpalić w piecach i gdy są już dobrze rozpalone, wrzuca tam kobiety i dzieci. Posłaliśmy do niego delegację, odpowiedział nam, że w ten sposób republika chce piec swój chleb”
„Widziano republikańskich żołnierzy, którzy gwałcili kobiety buntowników na stercie przydrożnych kamieni, potem strzelali do ofiar albo mordowali je sztyletami, ledwo wysunęły się z ich ramion; widziano innych żołnierzy niosących na bagnetach albo pikach dzieci przebite przy matczynej piersi razem z matką”
„Widziałem palone żywcem kobiety i mężczyzn. Widziałem 150 żołnierzy gwałcących kobiety, czternasto- i piętnastoletnie dziewczęta, które potem mordowali i przerzucali z bagnetu na bagnet, pozostawiając je obok martwych matek na bruku”
„Dziewczęta, wcześniej zgwałcone, wieszano nagie na gałęziach drzew z rękami związanymi do tyłu. (…) Z jakiegoś wyrafinowanego barbarzyństwa, chyba bezprzykładnego, brzemienne kobiety rozciągano i miażdżono pod prasą do tłoczenia wina. Pewną nieszczęsną kobietę w ciąży rozpruto żywcem (…) Człowieka nazwiskiem Jean Laine (…) spalono żywcem w łóżku, bo będąc ciężko chory, nie mógł uciec. Kobieta nazwiskiem Sanson (…) podzieliła jego los, ale najpierw porąbano ją niemal całą. Krwawiące członki i małe dzieci niesiono triumfalnie na ostrzach bagnetów. Oprawcy schwytali dziewczynę z La Chapelle, którą najpierw zgwałcili, a potem powiesili na dębie głową w dół. Nogi przywiązali do osobnych gałęzi i tak szeroko rozpiętą rozpłatali szablami aż po głowę.”
„Dzieci wyjmowane z kołysek przebijano bagnetami i jeszcze drgające zwłoki niesiono na bagnetach”
„Pewna kobieta, naglona bólami porodowymi, schroniła się w zburzonym domu blisko wioski; żołnierze znaleźli ją, obcięli jej najpierw język, rozpruli brzuch i końcem bagnetu wyciągnęli dziecko. Na ćwierć mili słychać było jęki tej nieszczęsnej kobiety, która jeszcze oddychała, gdy pospieszono jej z pomocą.”
„pionowa deportacja w narodowej wannie”, „wielka szklanica klechy”, „patriotyczny chrzest” (przedstawiciel Republiki w Nantes Jean-Baptiste Carrier o topieniu księży i Wandejczyków w „rewolucyjnej rzece” Loarze)
„Niech więc nie mówią nam o humanizmie wobec tych okrutnych Wandejczyków, wszyscy zostaną wytępieni” (Carrier)
(cytaty z relacji i dokumentów współczesnych za: R. Secher: Ludobójstwo fracusko-francuskie. Wandea – Departament Zemsty, wyd. polskie 2015)

Reklamy

16 listopada 1793

Dziś mija 221 rocznica rozpoczęcia na „rewolucyjnej” Loarze w rejonie Nantes tzw. „deportacji pionowych” – masowych morderstw przez zatopienie na barkach. Pierwszymi ofiarami stali się „oporni” księża. Zostali oni aresztowani i byli przetrzymywani w zlikwidowanym konwencie św. Klemensa, a potem – od lata 1793 w pomieszczeniach karmelitów, zamienionych w więzienie. 5 lipca 160 księży zostało wysłanych do Chantenay koło Nantes i upchniętych na barkę La Thérèse, gdzie cierpieli ciężkie warunki z powodu upałów i braku wody. Na przełomie lipca i sierpnia część z nich przemieszczono do klasztoru kapucynów, również zamienionego na więzienie. 25 października rewolucyjni komisarze z Nantes przenieśli księży z powrotem na barkę zwaną La Gloire (Chwała).

Generał adiutant Gullaume Lamberty rozkazał przygotować inną barkę w taki sposób by można było ją łatwo zatopić. W nocy 26 brumaira drugiego roku francuskiej republiki, to jest według kalendarza liczonego od narodzenia Chrystusa 16 listopada roku 1793, 90 księży zaokrętowano na wspomnianą barkę i związano. Barkę wyprowadzono na środek rzeki i zatopiono. Trzech z księży wyłowiła wojenna jednostka L’Imposant, jednak na rozkaz władz rewolucyjnych kapitan Lafloury wydał ich z powrotem w ręce katów. Zostali zatopieni w kolejnej grupie – następnej nocy. Rzeź przeżył jedynie ojciec Landeau, któremu udało się zeskoczyć z łodzi do rzeki i uciec.

W sumie do końca stycznia 1794 zatopiono w ten sposób do 5000 osób, a wśród mordowanych znalazła się 300-osobowa grupa kobiet i 400- osobowa grupa dzieci. Jak pisał P. Jasienica w „Rozważaniach o wojnie domowej”: „Doświadczenie skłoniło wykonawców do stosowania ulepszeń technicznych. Zabezpieczono luki tak, aby uniemożliwić wypływanie ciał z puszczonego na dno galaru. Loara wyrzucała je bowiem na suszę, przypływ pobliskiego oceanu pchał pod prąd. (…) Ostatecznie zrezygnowano z zachowania tajemnicy. Przyszło wydać urzędowy zakaz picia wody z zakażonej rzeki, władze zaś centralne w Paryżu otrzymywały takie na przykład raporty: „Pięćdziesięciu ośmiu osobników, rozpoznanych jako oporni księża, przybyło z Angers do Nantes. Zostali natychmiast zamknięci na statku i ostatniej nocy utopieni. Cóż za rewolucyjny potok z tej Loary!”