Ojciec chrzestny gotyku

Suger urodził się w roku 1081, w rodzinie rycerskiej i już w dzieciństwie został ofiarowany na służbę Bogu w opactwie św. Dionizego męczennika, pierwszego biskupa Lutecji, późniejszego Paryża. Jako zakonnik bolał nad regresem roli opactwa, który przekładał się na stan miejscowego kościoła i jego wyposażenia. Suger ubolewał również nad upadkiem znaczenia dawniej dumnych królów Franków, którzy, rządząc w epoce karolińskiej odbudowanym cesarstwem zachodnim, w XI wieku władali zaledwie wyspą wokół Paryża – Ille de France, będąc zdanymi na łaskę i niełaskę feudałów – łupieżczych baronów, mając możnych rywali wśród książąt Burgundii, Akwitanii i Normandii – przy czym ci ostatni w roku 1066 stali się władcami Anglii. Gdy Suger w roku 1122, w wieku 41 lat został opatem Saint-Denis postanowił ten stan zmienić, a jego opactwo miało stać się centrum promieniującej na ziemie Franków odnowy. Był to okres, gdy chrześcijańska Europa wydobyła się z mrocznych czasów najazdów barbarzyńców i upadku kościoła, zdobywając się na wspólny wysiłek krucjat celem zatrzymania ekspansji islamu na terenach cesarstwa wschodniego. Mimo rany schizmy wschodniej Kościół rzymski po zamęcie X wieku wraz z renesansem kluniackim i rozszerzeniem na nowe ziemie, w tym Polskę, wzmocnieniem roli papieża, stawał znów w roli siły łączącej i prowadzącej Europę. W wieku XI ziemia frankońska zaczęła pokrywać się białym płaszczem kościołów. Wprowadzone rozejm i pokój Boży przynosiły ulgę i spokój, zaś tłumy pielgrzymów znów wyruszyły na bliższe i dalekie szlaki.

Na jednym z takich szlaków znajdowało się opactwo Saint-Denis, podupadła dawna nekropolia frankońskich monarchów. Pierwszy kościół opacki powstał w Saint-Denis, na miejscu grobu św. Dionizego, za panowania merowińskiego króla Dagoberta, panującego w latach 628-637. Merowiński władca po śmierci tu właśnie spoczął. Za czasów założyciela karolińskiej dynastii Pepina zwanego Krótkim, postawiono nowy kościół, ukończony za jego syna Karola Wielkiego. Po panowaniu Karolingów przyszły jednak mroczne czasy końca IX i początku X wieku, kiedy to ziemie Franków i Paryż znalazły się w zasięgu gniewu pogańskich Normanów. W wieku XI Saint-Denis, pozostając nekropolią zachodniofrankońskich władców, których szczątki dopiero Wielka Rewolucja wyrzuciła z grobowców i wrzuciła do masowych dołów, pozostawało poza wspomnianą wyżej falą wznoszącą sakralnej architektury. W momencie objęcia przez Sugera funkcji opata stan kościoła był zły i wymagał prac naprawczych. Był to wciąż okres monumentalnej architektury romańskiej – w roku 1130 ukończono i konsekrowano nie istniejącą dziś trzecią bazylikę w Cluny. Benedyktyński opat z Saint-Denis wybrał jednak inną drogę. W przebudowywanym przez niego kościele główną rolę miało pełnić światło, podobnie jak w dziełach teologicznych przypisywanych w średniowieczu Dionizemu, w rzeczywistości autorstwa tzw. Pseudo-Dionizego – mnicha z cesarstwa wschodniego, żyjącego pod koniec VI stulecia.

Suger rozpoczął jednak odbudowę opactwa Saint-Denis od jego fundamentu duchowego, czym zyskał sobie pochwałę m.in. Bernarda z Clairvaux, który w liście z roku 1127 tak pisał do Sugera:

„Wielość świętych nabożeństw rozprasza znużenie i gorycz duszy, a powtarzam to ku chwale Bożej, który jest twórcą wszystkiego, lecz nie bez pochwały dla Ciebie jako Jego we wszystkim współpracownika. Zaiste, mógł On uczynić te rzeczy bez Ciebie, ale wolał byś był współuczestnikiem w Jego dziełach, tak abyś mógł mieć także udział w Jego chwale. Zbawiciel kiedyś zganił pewne osoby ponieważ uczyniły z domu modlitwy jaskinię zbójców (Mt XXI.13). Bez wątpienia zatem pochwali tego, kto wykonał dzieło uwolnienia Jego świętego miejsca od psów, bądź ocalenia Jego perły przed świnią, dzięki którego zapałowi i żarliwości pracownia Wulkana stała się miejscem świętych nauk, lub raczej dom Boga Mu przywrócono, w miejsce synagogi Szatana, którą wcześniej był.” (tłum. wł. za: Some Letters of Saint Bernard, Abbot of Clairvaux – letters.pdf)

Architektoniczna przebudowa kościoła Saint-Denis została przez Sugera starannie zaplanowana i przebiegła stosunkowo szybko – w ciągu zaledwie kilku lat. Rozpoczęła się w roku 1137. Czas jej podjęcia nie był przypadkowy – w tym samym roku książę Wilhelm Akwitański powierzył królowi Ludwikowi VI opiekę nad swoją córką i dziedziczką Eleonorą. Ta ostatnia poślubiła syna francuskiego monarchy – Ludwika VII, koronowanego na króla już w roku 1131, panującego samodzielnie od śmierci ojca tj. początku sierpnia roku 1137. Przebudowę Saint-Denis Suger zaczął od dostawienia do nawy nowego przedsionka z zachodnią fasadą, zakończoną do roku 1140. Nad fasadą umieszczono dwie wieże (północną nadwyrężoną po zniszczeniach rewolucji i uderzeniu pioruna rozebrano w XIX wieku, obecnie planuje się jej odbudowę), układ, który stał się typowy dla architektury katedr. W roku 1140 zaczęto prace przy nowym prezbiterium – kamień węgielny położył sam król Ludwik VII. Tu połączono ostre łuki i przecięte żebra sklepień, spotykane już pod koniec XI wieku w architekturze normańskiej, z kolejną nowością – zdobionym szkłem witraży, które w kościołach dawnego cesarstwa karolińskiego zaczęły się pojawiać w 2 połowie XI stulecia.

11 czerwca roku 1144 dokonano uroczystej konsekracji nowego chóru, gdzie spoczęły relikwie świętego patrona. W wydarzeniu obok opata Sugera wzięła udział para królewska – Ludwik VII i Eleonora Akwitańska, licznie zgromadzone duchowieństwo – w tym 18 biskupów oraz pojednanie. Z tej okazji nastąpiło pojednanie hrabiego Blois Tibauda z królem Ludwikiem. Po wspomnianej konsekeracji Suger przystąpił na prośbę współbraci do opisu swojego dzieła (poniższe cytaty http://www.history.vt.edu/Burr/DeAdmin.pdf), jak pisał „bez pożądania czczej chwały ani oczekiwania ziemskiej nagrody” lecz dla zapewnienia „modlitw przyszłych braci za zbawienie własnej duszy” i „wzniecenia w nich żarliwego poświęcenia w celu należytego utrzymywania kościoła Bożego”. Suger opisał poszczególne dobra opactwa i dochody jakie przynosiły, a także konflikty z miejscowymi feudałami, przystępując następnie do relacji z samej budowy:

„Osiągnąwszy wspomniane wzrosty dochodów, zwróciliśmy się ku pamiętnej budowie, aby poprzez owe dzieło mogło zostać złożone dziękczynienie wszechmocnemu Bogu, nasze i naszych następców, mógł zostać wzniesiony dzięki dobremu przykładowi zapał do jego kontynuacji, a także, jeśli to niezbędne, do jego ukończenia. Albowiem nie należy się obawiać ani niedostatku ani sprzeciwu żadnej siły jeśli ktoś bezpiecznie używa własnych zasobów z miłości do świętych męczenników. Dlatego, z natchnienia Bożego, pierwsza praca jaką podjęliśmy nad tym kościołem przebiegała następująco. Ponieważ mury były stare i groziły osłabieniem w niektórych miejscach, zgromadziwszy najlepszych malarzy jakich udało nam się znaleźć w różnych miejscach, z pobożnością dokonaliśmy ich naprawy i godnie udekorowaliśmy w złotych i cennych kolorach. Wykonałem to zadanie z tym większym zadowoleniem, że już jako uczeń, zawsze chciałem je podjąć, gdybym tylko miał ku temu okazję. Jednakże, podczas, gdy powyższe było wykonywane za wielkim kosztem, z powodu nieodpowiednich warunków jakich często doświadczaliśmy podczas uroczystości takich jak dzień świętego Dionizego, odpust i wielu innych okazjach, kiedy ciasnota miejsca zmuszała niewiasty by przeciskały się ku ołtarzowi po głowach mężów jak po chodniku, w wielkim udręczeniu i zamęcie, poruszeni Bożym natchnieniem i zachęceni radą mądrych ludzi, jak również modlitwami wielu braci zakonnych, aby nie wprawiać w niezadowolenie świętych męczenników, podjąłem się powiększenia i poszerzenia szlachetnego klasztornego kościoła poświęconego Bożą ręką, żarliwie modląc się w naszej kapitule i w kościele by Ten, który jest początkiem i końcem, alfą i omegą, połączył dobry koniec z dobrym początkiem z pomocą pewnego środka, oraz by nie wyłączał z budowy świątyni krwią skażonego człowieka, który z całego serca pragnął jej bardziej niż skarbów Konstantynopola. Tak rozpoczęliśmy od dawnego głównego miejsca, zdejmując pewną nadbudowę, którą, jak mówiono, dodał sam Karol Wielki z bardzo godnej przyczyny, albowiem ojciec jego, cesarz Pepin, rozkazał się pochować poza wejściem do kościoła, twarzą do dołu za grzechy swego ojca Karola Młota. Oczywiście, dołożyliśmy wszelkich starań, z zapałem powiększając korpus kościoła, czyniąc trzy wejścia i odrzwia w miejscu jednego, oraz stawiając wysokie, godne wieże (…)

Zatrudniwszy odlewników w brązie i wybranych rzeźbiarzy, wykonaliśmy drzwi główne, na których przedstawiono mękę i zmartwychwstanie lub też wniebowstąpienie Chrystusa, z wielkim kosztem i wydatkiem za ich pracę jak wypadało przy tak godnym portyku. Także po prawej stronie wykonaliśmy drzwi nowe, zaś stare wstawiliśmy po lewej, poniżej mozaiki, którą, wbrew obecnemu zwyczajowi, umieściliśmy w tympanonie. Sprawiliśmy również by wieże i położone wyżej zdobienia fasady stały się bardziej piękne i, stosownie do wymogów, bardziej użyteczne. Nakazaliśmy również by w celu ocalenia od zapomnienia rok konsekracji został utrwalony w wykonanych ze złoconej miedzi literach w następujący sposób:

Na chwałę kościoła, który go karmił i wychował, Suger dążył do zapewnienia tej chwały, dzieląc z tobą, o, męczenniku Dionizy, to co twoje. Błaga on o to by mógł współuczestniczyć w twoich modlitwach w Raju. Konsekrowano w Roku Słowa tysiąc sto czterdziestym.

Ponadto, na drzwiach umieszczono wersy:

Ci co chcą oddać hołd tymże drzwiom, niech zdumieją się nie nad ich złotem i kosztownością, lecz nad sprawnością dzieła. Szlachetne dzieło jest pełne światła, lecz będąc szlachetnie świetliste, dzieło powinno rozjaśniać umysły, pozwalając im dotrzeć przez światło ku prawdziwej światłości, której Chrystus jest prawdziwą bramą. Te złote drzwi wskazują jak jest ona bliska. Otępiały umysł wznosi się ku prawdzie poprzez rzeczy materialne, a na widok światła wstaje z martwoty wcześniejszego zanurzenia.

Na nadprożu napisano:

Przyjmij, o Sędzio surowy, modły twego Sugera, zalicz mnie w miłosierdziu do Twojej trzody.

W tym samym roku, pełni radości z tak świętego i pomyślnego dzieła, pospieszyliśmy by podjąć prace przy górnej części komnaty Boskiego odkupienia, w której wieczna i nieustanna ofiara za nasze zbawienie powinna być składana w tajemnicy bez zakłócania ze strony tłumów. Jak można przeczytać w traktacie o konsekracji tej górnej części, nam, naszym braciom i wiernym sługom, miłosiernie dano łaskę pomyślnego dokończenia tak chwalebnego i sławnego dzieła, Bóg nas wspomagał i zapewnił powodzenie nam i naszym staraniom (…) Że Boska ręka, która dokonała opisanych rzeczy, ochraniała to chwalebne dzieło, widać po tym, że pozwoliła by cała wspaniała budowla – od krypty w dole ku szczytowi sklepień powyżej, urozmaicona podziałem licznych łuków i kolumn, wraz z samym dachem, została ukończona w ciągu trzech lat i trzech miesięcy. Stąd też inskrypcja z wcześniejszej konsekracji z jednym zaledwie wyrazem dodanym opisywała rok zakończenia tej budowy: Konsekrowano w Roku Słowa tysiąc sto czterdziestym czwartym. Do tego opisu postanowiliśmy dodać treść następującą:

Gdy nowa część tylna została połączona z tą frontową, kościół lśni, jaśniejąc w samym środku. Albowiem świetlistym jest to co w sposób światły połączono ze światłem, to co nowe światło przenika. Światłym jest to szlachetne dzieło powiększone w naszych czasach, któremu ja, który byłem Sugerem, przewodziłem w czasie jego ukończenia.

Jednakże, chętni by pójść za mymi sukcesami, albowiem nie pożądałem niczego na tej ziemi jak tylko zwiększenia czci macierzystego kościoła (…) zaangażowaliśmy się w dokończenie dzieła i w zadanie wzniesienia skrzydeł kościelnego transeptu tak by odpowiadały częściom wcześniejszym i późniejszym i łączyły je w jedno. Podczas, gdy to było czynione, wskutek nalegań pewnych ludzi zajęliśmy się pracą nad przednią wieżą (druga była już ukończona), gdy wola Boska, jak ufamy, skierowała nas do innego zadania: starań w celu odnowienia środkowej części kościoła, nazywanej nawą, aby zapewnić jej spójność i zgodność z dwoma uprzednio przebudowanymi częściami (…)”

Suger opisuje również ornamentykę i zdobienia wprowadzone do kościoła, począwszy od złoconej tablicy ołtarzowej: „w tę część, która znajduje się przed jego najświętszym ciałem, szacuje się, że włożyliśmy około czterdzieści dwie marki złota (tj. nieco ponad 10 kg złota), obfite bogactwo cennych kamieni – hiacyntów, rubinów, szafirów szmaragdów i topazów oraz różnorodność pereł, nawet więcej niż oczekiwaliśmy. Zobaczylibyście królów, książęta i wielu możnych, który naśladując nas, ściągali z palców pierścienie i nakazywali by złoto, kamienie szlachetne i cenne perły z pierścieni zostały wbudowane w płytę. Tak samo arcybiskupi i biskupi, składając pierścienie z ich inwestytur na bezpieczne przechowanie, z pobożnością ofiarowali je Bogu i Jego świętym. Tak wielki tłum sprzedawców kamieni z różnych krajów i ludów przepływał obok nas, że kupowaliśmy nie więcej niż spieszno im było sprzedać, wszystkim płacąc. Na tablicy umieszczono napis:

Wielki Dionizy, otwórz bramy Raju,

i ochraniaj Sugera przez Twą świętą obronę.

Spraw ty, który zbudowałeś przez nasze ręce nową komnatę dla siebie,

by nas przyjęto na komnatach niebieskich

i byśmy zasiedli przy niebiańskim stole

w miejsce obecnego.

Bo to co zostało uwidocznione raduje bardziej niż to przez co uwidocznienie nastąpiło.”

Suger cytuje również napisy umieszczone na grobowcach świętych:

„Tu, gdzie niebieskie hufce straż wieczną trzymają,

ludzie niosą błagania, nad groby płacząc głucho,

harmonią głosów wielu klerycy śpiewają,

a modły wciąż pobożnych ku świętych płyną duchom.

Jeśli przyjęte będą, zyskają przebaczenie

u ciał doczesnych świętych, co leżą tu w pokoju,

niech nas zabiorą z sobą, proszących o zbawienie,

w schronieniu tym cudownym, ucieczce z świata znoju.

Tu jest ściganych azyl, pociecha

I mściciel tutaj pomsty poniecha”

W kościele Suger umieścił także złoty krzyż bogato zdobiony perłami i szlachetnymi kamieniami. Jak wspomina, gdy brakowało tych ostatnich, benedyktynów z Saint-Denis poratowali ceniący skromność w swoich kościołach cystersi z Citeaux i jeszcze jednego opactwa. Sprzedali oni Sugerowi po, jak to ocenił, bardzo korzystnej cenie czterystu funtów całą kolekcję kamieni będącą darem hrabiego Teobalda z Blois, który z kolei pozyskał je od brata Stefana – ówczesnego króla Anglii. Jak pisze Suger na krzyż z postacią Jezusa i jego podstawę zdobioną przedstawieniami czterech ewangelistów zużyto około 80 marek, to jest około 20 kilogramów złota. Krucyfiks poświęcił papież – cysters Eugeniusz IV.

Zostawmy kolejne złote ozdoby i szlachetne kamienie, które wylicza Suger, zaznaczającm że zręczność rzemiosła przyćmiła w tym wypadku sam materiał, odwołując się do cytatów z Pisma Świętego oraz deklarując: „zawsze, wyznaję, wydawało mi się właściwe by do sprawowania świętej Eucharystii były używane rzeczy najcenniejsze”.

Przejdźmy do elementów Sugerowego kościoła nie mniej kosztownych niż złoto – barwionego szkła witraży. Jak relacjonuje Suger: „namalowaliśmy także, rękami wielu mistrzów wyszukanych w różnych narodach, wspaniałą różnorodność nowych okien na dole i górze, począwszy od pierwszego w kaplicy absydy przedstawiającego drzewo Jessego aż po to nad głównymi drzwiami wejściowymi. Jedno z nich, prowadząc nas od rzeczy materialnych do niematerialnych, ukazuje apostoła Pawła obracającego młyn i proroków niosących worki do młyna. Towarzyszący mu napis wskazuje:

Poprzez ten młyn, Pawle, uczyniłeś mąkę z otrębów,

ukazałeś ukryte znaczenie Mojżeszowego prawa.

Z tak wielu ziaren wyrabiany jest prawdziwy chleb bez otrębów,

wieczny pokarm ludzi i aniołów.

W tym samym oknie, gdzie zasłona opada z twarzy Mojżesza głosi:

Co Mojżesz ukrywa, odsłania nauka Chrystusowa,

Ci, którzy targają się na Mojżesza odkrywają Prawo.

W tym samym oknie pod arką przymierza:

Z Arki Przymierza wyrasta ołtarz Chrystusowy.

Tam z mocy większego Przymierza, Życie pragnie śmierci.

W tym samym oknie, tam gdzie lew i baranek odpieczętowują księgę:

Ten, który jest Bogiem wielkim, lwem i barankiem otwiera księgę.

Baranek i lew staje się ciałem połączonym z Bogiem.

W innym oknie, gdzie córka faraona znajduje Mojżesza w koszyku:

Mojżesz w koszyku jest tym dziecięciem,

o które Kościół, królewska dziewica troszczy się tak święcie.

W tym samym oknie, gdzie Pan ukazuje się Mojżeszowi w gorejącym krzewie:

Tak jak krzew widziano płonący, lecz nie spalony,

tak ten, kto pełen jest boskiego ognia płonie, lecz się nie spala.

W tym samym oknie, gdzie faraon i jego jeźdźcy zostają pochłonięci przez morze:

To co chrzest czyni ku dobru,

w podobnej formie lecz z innej przyczyny doświadcza wojsko faraona.

W tym samym oknie, gdzie Mojżesz wznosi miedzianego węża:

Tak jak wąż miedziany niszczy wszystkie węże,

tak Chrystus na krzyżu wzniesiony niszczy swoich wrogów.

W tym samym oknie, gdzie Mojżesz otrzymuje Prawo na górze:

Prawo dano Mojżeszowi,

łaska Chrystusa przyszła z pomocą.

Łaska daje życie, litera zabija.”

Jak kontynuuje Suger „ponieważ cudowne rzemiosło oraz koszt szafiru i szkła barwionego czyni te okna bardzo cennymi, zatrudniliśmy mistrza rzemieślnika by się nimi opiekował i je utrzymywał, podobnie jak zatrudniliśmy sprawnego złotnika do złotych i srebrnych zdobień.” Do dziś przetrwała jedynie część okien opata Sugera.

*****

W roku 1147 król Ludwik VII, wyruszając na zorganizowaną na wieść o rzezi w Edessie, 24 grudnia roku 1144, drugą wyprawę krzyżową, w dowód wdzięczności i zaufania powierzył opatowi Sugerowi rolę regenta królestwa. Funkcję opata Saint-Denis Suger piastował aż do śmierci w roku 1155. W roku 1152 małżeństwo Ludwika VII z Eleonorą zostało unieważnione – powodem był brak męskiego potomka. Cena jaką zapłacił Ludwik była wysoka: sytuację wykorzystał Henryk II król Anglii i książę Normandii, który ożenił się z Eleonorą, biorąc wraz z nią Akwitanię. Eleonora dała Henrykowi pięciu synów, w tym Ryszarda Lwie Serce, również Ludwik doczekał się, choć dopiero w roku 1165, po śmierci drugiej żony Konstancji, syna – późniejszego króla Filipa II Augusta.

FASADA ZACHODNIA SAINT-DENIS - SZKIC A. DAUZATSA (koniec XVIII w.)

FASADA ZACHODNIA SAINT-DENIS – SZKIC A. DAUZATSA (koniec XVIII w.)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s