Obywatel, który tworzył Rozum Rewolucji

W momencie wybuchu wielkiej rewolucji francuskiej Donatan Alfons Franciszek, markiz de Sade, był od dwunastu lat więźniem stanu. Uznano go za niebezpiecznego dla otoczenia, a to przez przekraczającą wszelkie, ówcześnie znane granice rozwiązłość seksualną. Siedzący od roku 1784 w Bastylii markiz nie przejął się tym zbytnio, zwłaszcza że warunki bytowe w celi miał całkiem dobre (z własną biblioteką i malowidłami na ścianach). W roku 1787, 47-letni wówczas, de Sade rozpoczął pisanie pozycji pod znamiennym tytułem „Justyna czyli niedole cnoty”, którą, wobec odosobnienia de Sade, należy uznać za ekspresję oniryczno-onanicznych fantazji autora. Po publikacji, „Justyna” przyniosła mu powodzenie wśród oświeconych czytelników, w przeciwieństwie do nie ukończonych „120 dni Sodomy”, które, jak sama nazwa wskazuje, stanowiły opis, godnych patronackiego miast, perwersji na tle erotycznym. De Sade nie doczekał wyzwolenia Bastylii. Na początku lipca 1789, gdy podburzał swoimi okrzykami o rzekomym mordowaniu więźniów, pojawiający się pod murami tłum, został na rozkaz komendanta de Launaya przewieziony do zakładu zamkniętego dla osób obłąkanych w Charenton. Jak sam wspominał, warunki w zestawieniu z Bastylią były tam koszmarne.

Zwolniono go 2 kwietnia roku 1790 i odtąd mógł się zaprząc w służbę rewolucji. Jak napisał jego kolega po fachu (tj. literat) Maurice Blanchot, autor eseju „Rozum Sade’a” (La Raison de Sade): „Sade jest pierwszym przykładem drogi, w w ramach której pisanie i wolność słowa, mogą współistnieć z aktem prawdziwej wolności, kiedy wolność ta, w stanie kryzysu, prowokuje przełom historyczny (…) Bez szalonej przesady, którą reprezentuje nazwisko, życie i prawda de Sade’a, Rewolucja byłaby pozbawiona części swego Rozumu”. Co prawda, to prawda, uwzględniając specyfikę tegoż „Rozumu”. Po zwolnieniu stał się obywatelem Desade i radykalnym parlamentarzystą nowo wybranego Konwentu. W czerwcu 1791 były markiz de Sade, wydał wspomnianą wyżej „Justynę”, jak pisał w swojej korespondencji wydawca sam poprosił go o coś pikantnego, na co twórca zapewnił mu dziełko „zdolne zdeprawować diabła”. Popularność „Justyny” szybko wykroczyła poza granice Francji, niosąc rewolucję seksualną po całej Europie. Pozycja stała się szczególnie modna w kręgach romantycznej arystokracji typu lorda Byrona. Pod koniec tegoż miesiąca czerwca Desade pozwolił sobie na wystąpienie publiczne wobec pochwyconego w Varennes podczas nieudanej ucieczki króla Ludwika XVI, wrzucając do królewskiej karocy wjeżdżającej pod strażą do Paryża apel o rezygnację z sakralnego charakteru władzy królewskiej tak by stał się pomazańcem ludu, nie Boga. Był to adres zaiste „proroczy”, gdyż król Ludwik miał się stać wkrótce zwykłym obywatelem Kapetem, w oczekiwaniu na akt ludowej sprawiedliwości.

W roku 1792 były markiz zaangażował się w działalność komitetów rewolucyjnych, był m.in. sekretarzem rewolucyjnej sekcji Les Piques. Radykalizacja nastrojów doprowadziła w dniu 10 sierpnia do ataku na pałac Tuileries, gdzie internowano Ludwika XVI. Na początku września, w tle z niepowodzeniami wojsk republikańskich na wschodzie Francji, rozpoczęły się mordy księży i zakonników. W liście z 4 września Desade pisał, że nic nie może się równać z potwornością tych rzezi, ale były one sprawiedliwe. W adresie z listopada 1972 nawoływał do zastąpienia uwięzionego króla, który w grudniu został osądzony, a w styczniu 1793 r. ścięty, zgromadzeniem prawodawczym. W 1793, roku Wielkiego Terroru były markiz został w kwietniu rewolucyjnym sędzią, zaś w październiku popełnił laudację pod adresem Marata (którego zasługi doceniono nazywając port u ujścia Sekwany – Havre Marat). W listopadzie, w Konwencie wygłosił płomienną mowę na cześć kultu bogini Rozumu, który w świątyniach zastępuje „cudzołożnicę Maryję” oraz fanatyzm i „małpiarstwa katolicyzmu”.  Potem naraził się jednak Robespierrowi i został w grudniu tegoż roku osadzony w latrynie dawnego klasztoru magdalenek, zamienionego jak większość tego typu obiektów na rewolucyjne więzienie. W lipcu 1794 został oskarżony o utrzymywanie korespondencji z wrogami Republiki i pomocnictwo w spisku obywatela Kapeta przeciw tejże. Rewolucja próbowała pożreć część własnego Rozumu.

Ocalony od szafotu poprzez przewrót 9 termidora i zwolniony po egzekucji Robespierre’a Sade musiał zapłacić za swój pobyt w więzieniu i aby to uczynić został zmuszony sprzedać resztki majątku. W roku 1797 wydał kolejną gorszącą opowieść w dziesięciu tomach nazwaną „Nową Justyną” czyli „Julietą”, nie przyniosła mu ona jednak pieniędzy, raczej kłopoty. Ponownie stał się centrum uwagi w roku 1801, kiedy za autorstwo „Justyny” i „Juliety” oraz autorstwo domniemane jednego z pamfletów na Napoleona, został aresztowany i uwięziony. W roku 1803 koło jego życia w pewien sposób się zamknęło – trafił z powrotem do zakładu w Charenton, gdzie zmarł w roku 1814, przedtem pełniąc okresowo funkcję kierownika kulturalnego miejscowego teatrzyku „terapeutycznego”, pisząc kolejne, sadystyczne opowieści oraz popełniając romans z 14-letnią córką miejscowego pracownika.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ruiny zamku Villentrois, pierwotnie z XII w., „opuszczonego” w wyniku rewolucji francuskiej / Ruins of Villentrois castle

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s